Wzrost siły przetargowej klientów, bardziej rygorystyczne regulacje, ryzyko wprowadzenia podatku bankowego i niskie stopy procentowe — to najważniejsze wyzwania stojące przed sektorem bankowym, uważa Artur Szeski.
Zmiany w polskim sektorze bankowym będą w dużej mierze odzwierciedleniem globalnych tendencji, zapowiada Artur Szeski, dyrektor na region Europy Środkowej w dziale instytucji finansowych polskiego oddziału agencji Fitch Ratings. Po tym jak sektor finansowy dostał się w ogień krytyki za udział w spowodowaniu kryzysu finansowego, rządy zmierzają do poprawienia pozycji konsumentów w relacji z bankami, objęcia działalności bankowej bardziej restrykcyjnymi regulacjami, a często także nowymi podatkami.
Na więcej szczegółów w kwestii restrukturyzacji kredytów frankowych oraz podatków bankowego i od transakcji kapitałowych trzeba będzie poczekać do czasu pierwszych decyzji nowego rządu. Jednak faktem jest uznanie Bankowego Tytułu Egzekucyjnego za niezgodny z konstytucją, a także rosnące wymagania kapitałowe oraz nadchodząca zmiana sposobu obliczania składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny.
— Wchodzące w życie od 1 stycznia 2016 r. regulacje pozwalające nakładać dodatkowe bufory kapitałowe ponad wymagane minimum regulacyjne mają poprawić zdolność banków do absorbowania potencjalnych strat. Sankcją za niespełnienie wymagań w tym zakresie będzie ograniczenie wypłat dywidendy — ocenia Artur Szeski.
Globalną tendencją jest także naciskanie na banki, by wydłużały strukturę swojego finansowania oraz ograniczały działalność spoza obszaru tradycyjnej bankowości. Nie wszystkie zachodzące i oczekiwane zmiany są w równym stopniu niekorzystne dla sektora. Choć trudno znaleźć pozytywne dla banków strony dodatkowych zasilających budżet podatków, to wyższe wymagania kapitałowe zwiększają bezpieczeństwo systemu finansowego w dłuższym okresie.
— Z punktu widzenia agencji ratingowej zmiany w wymaganiach regulacyjnych są korzystne. Zapewniają utrzymanie wysokiej płynność banków, utrzymanie lub poprawę zdolności do absorpcji strat, poprawiająstrukturę finansowania. Projekty restrukturyzacji ekspozycji banków na kredyty frankowe mogą okazać się kosztowne dla sektora. Trzeba jednak pamiętać o tym, że ten portfel stanowi potencjalne źródło trudnego do kontrolowania ryzyka, które może się zmaterializować w przyszłości — zauważa Artur Szeski.
Mimo korzyści dla stabilności skutkiem zmian będzie jednak spadek rentowności banków. Przyczyni się do tego toksyczna dla wyniku odsetkowego banków kombinacja niskich stóp procentowych i braku wyraźnego przyspieszenia tempa wzrostu gospodarczego. Aby przeciwdziałać spadkowi rentowności, banki będą kontynuować politykę ścisłej kontroli kosztów i kierować się w stronę produktów generujących relatywnie niższe wymogi kapitałowe oraz tych o wyższych marżach. Przykładem ostatnich są kredyty gotówkowe. Niższa rentowność może okazać się niewystarczająca z punktu widzenia akcjonariuszy i wymusić konsolidację. W mniej sprzyjającym otoczeniu trudno będzie się utrzymać bankom uniwersalnym o niewielkiej skali działalności.
— Za 10 lat będziemy mieli do czynienia z sektorem bankowym, który jest mniej rentowny i bardziej skoncentrowany. Zakres usług nie powinien zmienić się znacząco, jednak dzięki rozwojowi technologii i przeobrażeń demograficznych będziemy obserwowali postępujące zmiany w zakresie sposobu dostarczania produktów bankowych i zarządzaniu relacji z klientami — przewiduje Artur Szeski.
Zmiany technologiczne oznaczają ryzyko utraty części biznesu, np. w związku z nowymi sposobami obsługi płatności, jednak polskie banki są w czołówce europejskiej, jeśli chodzi o innowacje. Powinno to ułatwić im wyjście obronną ręką z rewolucji technologicznej.
— Od zmian w dotychczasowym modelu bankowości nie ma odwrotu. W Polsce będą one znacznie mniej odczuwalne niż w przypadku banków o zasięgu globalnym. Jednak kształt sektora ulegnie przekształceniu. Dynamika wzrostu bankowego tortu spadła, wymogi kapitałowe i inne obciążenia się zwiększają — cierpi na tym atrakcyjność sektora z punktu widzenia inwestorów kapitałowych. Zmiany są korzystne z punktu widzenia bezpieczeństwa deponentów i ograniczenia potencjalnych kosztów dla podatnika w przypadku restrukturyzacji lub upadłości banków— zauważa Artur Szeski.