Banki mają problem z jednorękimi bandytami

Dawid Tokarz
22-01-2010, 00:00

Zabezpieczeniem kredytów były automaty do gry, których wartość w wyniku antyhazardowej

PKO BP i BRE Bank pożyczyły dziesiątki milionów hazardowym firmom

Zabezpieczeniem kredytów były automaty do gry, których wartość w wyniku antyhazardowej

krucjaty drastycznie spadła.

Wejście w życie nowej ustawy hazardowej najbardziej uderzyło w firmy z sektora automatów o niskich wygranych (AoNW). Po podwyżce miesięcznego podatku za jedną maszynę ze 180 EUR (720 zł) do 2 tys. zł firmy musiały zawiesić działalność prawie połowy z ponad 56 tys. działających na koniec 2009 r. automatów.

Okazuje się, że to oraz rozłożony na pięć lat plan całkowitej delegalizacji popularnych jednorękich bandytów zmusił do reakcji także PKO BP i BRE Bank.

Kredyty dla liderów

Z ustaleń "PB" wynika, że te giełdowe banki w ostatnich dwóch latach kredytowały liderów rynku AoNW dziesiątkami milionów złotych. PKO BP udzielił kredytów dwóm spółkom: Fortunie (26,3 mln zł) i Victorii Serwis (30 mln zł), a BRE tylko Fortunie (33,5 mln zł).

Z obsługą kredytów obie firmy nie miały problemów, bo obłożenie niskim podatkiem sprawiało, że osiągały krociowe zyski. W latach 2004-08 Fortuna (należy do niej 13,4 proc. rynku AoNW) zarobiła na czysto około 120 mln zł, a Victoria (8,3 proc.) ponad 40 mln zł.

Zyski były inwestowane głównie w automaty, ale nie tylko. Victoria na przykład ponad 40 mln zł wyłożyła na zakup udziałów w zagranicznych spółkach hazardowych, a Fortuna 10 mln zł na otwarcie w Warszawie Nine Clubu, ekskluzywnej restauracji połączonej z dyskoteką.

Zabezpieczenie

Zabezpieczeniem kredytów były głównie automaty należące do obu spółek. Po wejściu w życie nowej ustawy hazardowej ich wartość drastycznie spadła.

— W Polsce praktycznie nie można ich sprzedać. Nabywców można szukać za granicą, ale trudno liczyć na dobre ceny. Ostatnio Europa zalana została maszynami wycofanymi z rynku rosyjskiego — wyjaśnia znawca rynku AoNW.

Z naszych informacji wynika, że to właśnie dlatego banki wystąpiły ostatnio do obu firm z wnioskami o zwiększenie zabezpieczeń kredytów. Tak PKO BP, jak i BRE Bank nie chciały z nami o tym rozmawiać.

— Prowadzimy w tej sprawie rozmowy. Zapewniam, że są spokojne — dodają zgodnie Kinga Jakubiak, wiceprezes Fortuny, i Paweł Narkiewicz, prezes Victorii.

Fortuna to największy w kraju operator automatów o niskich wygranych, który prowadzi ponadto kilkanaście salonów gier. W 2008 r. (ostatnie oficjalnie dostępne dane) przychody spółki sięgnęły 1,31 mld zł, a zysk netto 44,1 mln zł. O Fortunie zrobiło się głośno dzięki kłopotom Sławomira J. Ten były prokurent i pośredni udziałowiec spółki, a dziś doradca jej zarządu (Fortuna jest kontrolowana przez jego teściów) prawie rok temu został oskarżony o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, która według prokuratury miała na koncie m.in. wymuszenia rozbójnicze i korumpowanie samorządowców.

Sławomir J. nie przyznaje się do winy.

Victoria Serwis należy do grupy Victoria Holding (VH), która poza automatami o niskich wygranych prowadzi też 30 salonów gier i kasyno w Świnoujściu. W 2008 r. przy przychodach 941,3 mln zł VH zarobiła na czysto 15,1 mln zł. Jak ujawniliśmy przed tygodniem, na inwestycji w tę firmę chciało zarobić kontrolowane przez rodzinę Dudów Opoka TFI. Fundusz Opoka FIZ dwa lata temu objął 41,7 proc. akcji VH, jednak wybuch afery hazardowej i wynikające z niej drastyczne zmiany w prawie zmusiły go do sprzedania pakietu ze stratą w grudniu 2009 r. Akcjonariuszem VH krótko był też DM IDMSA, który dodatkowo obejmował jej obligacje i chciał zarobić przy wprowadzeniu jej na GPW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Banki mają problem z jednorękimi bandytami