Banki nie zareagowały na decyzje RPP

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2002-07-02 00:00

Po ostatniej redukcji stóp NBP nie należy spodziewać się rewolucji w oprocentowaniu kredytów w bankach. Analitycy uważają, że poważnych obniżek można spodziewać się dopiero pod koniec roku.

Banki nie zareagowały na decyzję RPP o obniżce stóp procentowych. Od ubiegłej środy, gdy rada zredukowała stopy o 50 pkt bazowych, tylko PKO BP zmniejszył o 0,87 proc. stawki dwóch produktów. Koszt kredytu mieszkaniowego wynosi teraz 10,44 proc., a pożyczki hipotecznej 11,94 proc. Pozostałe instytucje finansowe nadal zastanawiają się, co robić.

— Skończył się czas spektakularnych obniżek. Obecnie spodziewam się jedynie kosmetycznych zmian. Jeśli jeszcze niektóre banki zdecydują się obniżać stopy depozytów, to nie więcej niż 0,25 pkt proc. — uważa Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny PBK AM.

Jego zdaniem, decyzje RPP obecnie nie mają już takiego znaczenia dla banków, jak w ubiegłym roku. Zanim postanowią one zmienić oprocentowanie depozytów, zastanowią się, ilu klientów mogą utracić. Podobnie jest z kredytami. Tu potrzebna jest analiza, czy portfel kredytowy jest wystarczająco stabilny, by obniżać oprocentowanie.

— O naszym postępowaniu decyduje głównie cena pieniądza na rynku międzybankowym. Jeśli będziemy mogli pozyskać go taniej, będziemy myśleć o obniżeniu ceny kredytów. Z drugiej strony, jeśli cena spadnie na tyle, że nie będziemy mogli dobrze sprzedać pieniędzy zebranych z depozytów, to stawki lokat także obniżymy — wyjaśnia Sebastian Łuczak, rzecznik Pekao SA.

Zapowiada on, że jego bank powstrzyma się z decyzjami do czasu, gdy na obniżkę stóp zareaguje rynek międzybankowy. Rewolucji nie należy się jednak spodziewać. Podobnie deklaracje składają BZ WBK, BPH PBK i inne duże banki detaliczne.

— W ING BSK spodziewamy się dużych ruchów. Po majowej decyzji RPP (spadek stóp o 50 pkt) stopa pożyczki gotówkowej spadła nawet o 3,6 proc., gdy np. lokaty progresywnej pozostała na poziomie 6-8 proc. — wyjaśnia Edyta Bracik, z biura prasowego ING BSK.

Obniżki w ING BSK są dość duże, ale bank dopiero teraz dostosowuje oprocentowanie do rynkowego poziomu. Inne instytucje dużo wcześniej reagowały na poprzednie obniżki stóp NBP.

— Sądzę, że dopiero pod koniec roku, gdy gospodarka ruszy, banki poważnie obniżą ceny kredytów. W pierwszej kolejności dla firm, później dla klientów indywidualnych. Inaczej będzie z depozytami. Uważam, że ich cena będzie powoli spadać, niezależnie od kolejnych ruchów stóp RPP — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

— Aktywni klienci już i tak wycofali swoje pieniądze z banków. Zostali tylko ci, którzy nie potrafią policzyć, ile tracą na obniżce oprocentowania o 0,5, czy o 1,5 proc. Ta grupa stanowi zdecydowaną większość, a banki żerują na ich niewiedzy — mówi Alfred Adamiec.

Jego zdaniem, banki nie walczą o depozyty, bo nie mają pomysłu, gdzie lokować pieniądze. Z opłacalnych inwestycji pozostały im już tylko obligacje skarbowe. Banki przypomną sobie o konieczności pozyskiwania depozytów dopiero wtedy, gdy ruszy akcja kredytowa.