Wtorkowa sesja na Wall Street rozpoczęła się od niewielkich wzrostów napędzanych dobrymi wynikami amerykańskich banków. Czołowy bank inwestycyjny Morgan Stanley zarobił na czysto w IV kwartale obrachunkowym, kończącym się w listopadzie, 1,2 mld USD, o 18 proc. więcej licząc rok do roku. Poprawą rezultatów pochwalił się też Bear Stearns. Zysk na jedną akcję banku wzrósł 2,61 USD na akcję z 2,19 USD przed rokiem.
Popyt powrócił do sektora technologicznego. Po pierwszej godzinie notowań akcje Intela wzrosły o 1,7 proc. Koniunkturę ożywili analitycy Lehman Brothers, podnosząc rekomendację dla największego producenta chipów. Prawie bez zmian zakończyły notowania główne parkiety Starego Kontynentu. Początkowe wzrosty powstrzymała publikacja niepokojących danych makro. Instytut Ifo, obliczający kluczowy w Niemczech wskaźnik nastrojów, obciął prognozy wzrostu dla największej gospodarki Europy. Rynek zareagował na te wieści, pozbywając się akcji sektora bankowego. Niewielką stratą zakończyły dzień akcje Deutsche Banku i HVB.
Zła passa nie opuszcza spółek farmaceutycznych. Amerykański Instytut Zdrowia wyraził negatywną opinię na temat kilku leków, ze względu na ich negatywny wpływ na serce. Dotknęło to m.in. amerykańskiego Pfizera, producenta Celebrexu, leku na artretyzm oraz niemieckiego Bayera, wytwarzającego Aleve. Bayer zakończył sesję na minusie, podczas gdy za oceanem Pfizer zaczął odrabiać poniedziałkowe straty. Dużym popytem cieszyły się papiery spółek wydobywczych, z BHP Billiton i Rio Tinto Group na czele. Inwestorów zachęcił wzrost cen miedzi, która osiągnęła poziom najwyższy od trzech tygodni.