Napięta sytuacja w sektorze budowlanym może rykoszetem odbić się na wielu firmach. Najbardziej ucierpią te, które mają najpilniejsze potrzeby, jak postawione w stan upadłości układowej PBG czy Hydrobudowa Polska, restrukturyzujące się ABM Solid czy zadłużony Polimex-Mostostal.
— Cały sektor bankowy już od kilku miesięcy zaczął się uważniej przyglądać kolejnym wnioskom kredytowym z sektora budowlanego. Zapewniam jednak, że stabilne i zdrowe firmy dalej mają szansę na pozyskanie finansowania na dobre projekty — mówi Arkadiusz Mierzwa z Banku Pekao.
Do takich firm nie zaliczają się już PBG i Hydrobudowa, którym Pekao wypowiedziało kredyty oraz gwarancje bankowe. Ekspozycja kredytowa Pekao na budowlankę oscyluje wokół średniej, jaką osiągnęły banki notowane na giełdzie.
Niektóre z nich mają jednak wyższy wskaźnik, jak choćby BNP Paribas (8 proc.). Bank jednak nie chce się wypowiadać o ofercie kredytów i gwarancji dla sektora budowlanego.
Bez gwarancji
Do oddziałów PZU trafiło pismo, w którym zarząd ubezpieczyciela nakazał wstrzymanie udzielania gwarancji całemu sektorowi budowlanemu. — Sytuacja w sektorze budowlanym spowodowała, że PZU będzie ostrożniej udzielać gwarancji ubezpieczeniowych dla firm z tej branży. Decyzje o przyznaniu gwarancji podejmowane będą w centrali firmy — informuje ubezpieczyciel.
— To będzie szlaban. Trudno sobie wyobrazić, by kilka czy kilkanaście osób w centrali mogło obsłużyć wnioski płynące z kilku tysięcy firm — mówi Marek Michałowski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
Konsorcjum Rafako, Polimeksu oraz Mostostalu Warszawa pół roku temu przelało na konta PGE kilkaset milionów złotych jako zabezpieczenie kontraktu w Opolu.
— To rozwiązanie było po prostu tańsze niż gwarancja bankowa i nie ma związku z sytuacją PBG, która nie odbija się na działalności Rafako — mówi Mariusz Różacki, prezes Rafako i członek zarządu PBG.
— Umowa z zamawiającym dopuszcza zamianę kaucji na gwarancję bankową lub ubezpieczeniową. Jesteśmy w posiadaniu promesy gwarancji bankowej od PKO BP — dodaje Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu. Analitycy jednak takiej konstrukcji się dziwią. — Pokrywanie gwarancji gotówką to nie jest standardowa procedura — mówi Maciej Stokłosa z DI BRE Banku.
Kredyt droższy i z nerwami
— Banki i analitycy przy ocenie ryzyka dmuchają teraz na zimne. Cały sektor jest dziś pod specjalnym nadzorem. Pracujemy nad utrzymaniem dobrych relacji z bankami. Jesteśmy po serii indywidualnych spotkań z ich przedstawicielami. Bank PKO PB udzielił nam ostatnio 100 mln zł dodatkowego kredytu — mówi Konrad Jaskóła.
Na koniec I kw. wskaźnik długu netto do zysku EBITDA Polimeksu przekroczył 4, co budzi obawy rynku (2,5 to już jest wysoki poziom w tej branży). W lipcu przypada termin wykupu obligacji spółki za 100 mln zł.
— Wywiążemy się z tych zobowiązań — zapewnia prezes Polimeksu. Banki proponują też droższe finansowanie.
— Oferty kredytów są o 0,5-1 pkt proc. droższe. Jest dużo trudniej, ale dopiero ogłoszenie upadłości likwidacyjnej grupy PBG mogłoby być dla całej branży tragiczne w skutkach. W takim czarnym scenariuszu można się spodziewać wypowiadania kredytów, gwarancji czy poręczeń — uważa Jerzy Mirgos, dyrektor generalny grupy Mirbud.
Choć firmy o zdrowych podstawach finansowych nie powinny się obawiać instytucji finansowych, to już kłopotów podwykonawców — owszem.
— Wszyscy korzystamy z tych samych firm podwykonawczych. Ich upadek może oznaczać kłopoty dla naszych kontraktów — mówi Henryk Liszka, prezes Hochtiefu.
— Firmy podwykonawcze bardzo cierpią na wstrzymywaniu im płatności, więc przychodzą do nas z prośbami, by przyspieszyć im wypłaty. Płacimy im więc na zasadzie skonta. Tak się zdarza znacznie częściej niż jeszcze kilka miesięcy temu — mówi Jerzy Werle, dyrektor generalny Warbudu.