Banki pustoszeją

  • Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 02-04-2013, 00:00

Grunty: Ziemia staniała, deweloperom nie opłaca się jej już gromadzić na zapas

Skończył się czas dominacji właścicieli działek. Cena gruntów poszła w dół, musieli zatem obniżyć żądania finansowe.

— W porównaniu do 2012 r. wielu właścicieli obniżyło ceny, co spowodowało lawinę transakcji często wysokiej wartości. Ale ceny wielu działek pozostały wysokie, przez co tracą co roku 8-10 proc. wartości ze względu na malejącą wartość pieniądza — twierdzi Daniel Puchalski z działu gruntów inwestycyjnych Colliers International. Na przewartościowane działki nie ma popytu i szybko go nie będzie.

— Oczekiwania muszą skorygować zwłaszcza ci, którzy kupowali grunty pięć lat temu, kiedy ceny były bardzo wysokie. Szczególny przypadek to działki, których zakup finansowano z kredytów bankowych. Ich właściciele chcą je sprzedać, ale poniżej wartości nieruchomości — zaznacza Karina Kreja z działu doradztwa deweloperskiego CBRE. Warto jednak negocjować cenę i warunki zakupu. Nasycenie rynku w niektórych regionach Polski zmusza bowiem właścicieli gruntów do ustalania realnych cen, gdyż kolejny nabywca może się nie pojawić.

Mało działek

Deweloperzy zaczęli wracać do największych miast, szczególnie do Warszawy, Krakowa, Wrocławia i Trójmiasta, gdzie popyt na biura i obiekty handlowe jest największy. Niestety, wybór działek, zawłaszcza w centrach, jest już ograniczony.

— Na nowe centra handlowe zostało już niewiele miejsca, dlatego deweloperzy starają się zapełniać handlową mapę i nie myślą o kupowaniu gruntów na przyszłość. Jeśli inwestor kupuje działkę, to znaczy, że wcześniej sprawdził plan zagospodarowania i zapotrzebowanie na powierzchnię handlową w regionie. Po takiej analizie nie ma co zwlekać z budową, gdyż konkurencja nie śpi — uważa Aleksander Walczak, prezes spółki Dekada Realty.

Cena spadnie, ziemia zostanie

Zdaniem deweloperów i ekspertów, w najbliższych latach nie ma co liczyć na wzrost cen ziemi. Niektórzy uważają nawet, że nastąpią obniżki. W takiej sytuacji tworzenie banków ziemi nie wydaje się trafne, chyba że firma ma nadmiar gotówki lub konkretne plany.

— Tworzenie banków ziemi jako długoterminowych lokat kapitału wyraźnie straciło atrakcyjność. Wśród kupujących przeważają deweloperzy, którzy planują jak najszybsze rozpoczęcie budowy, skomercjalizowanie obiektu i wyjście z inwestycji. Aktywni są też inwestorzy, którzy szukają okazji cenowych, liczą na wzrost wartości ziemi w średnim okresie i mogą na to poczekać — zauważa Mikołaj Martynuska z działu doradztwa deweloperskiego CBRE. Deweloperzy przyznają, że najlepiej wykorzystywać możliwości, jakie daje rynek, a nie gromadzić ziemię.

— Tworzenie banków ziemi z myślą o odległych w czasie inwestycjach nie ma sensu, bo działki będą jeszcze tańsze. Dobrze robią firmy, które kupują ziemię, aby od razu budować obiekty komercyjne, które szybko zaczną zarabiać — twierdzi Wojciech Cieślak, prezes grupy The Blue Ocean Investment.

Tak działa np. spółka Rank Progress, która chce wybudować około 80 małych centrów handlowych w miastach o 30-50 tys. mieszkańców. — Jesteśmy zainteresowani działkami przy głównych szlakach komunikacyjnych w miastach, w których siła nabywcza mieszkańców jest wysoka lub szybko rośnie. Interesują nas też grunty w lub w okolicy miejscowości liczących od 50 do 100 tys. mieszkańców, z zasięgiem co najmniej 200 tys. mieszkańców w odległości pół godziny jazdy samochodem.

Dużą wagę przywiązujemy do proporcji ceny do atrakcyjności działki. Często ceny wyjściowe są znacznie zawyżane. Jeśli podczas negocjacji właściciel nie urealni oczekiwań, nie znajduje nabywcy — mówi Jan Mroczka, prezes Rank Progress.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Banki pustoszeją