Banki rosną jak grzyby po deszczu

RAV, MD
opublikowano: 2009-12-03 00:00

W Europie aż 15 banków ma większe aktywa niż PKB krajów, z których pochodzą. To wróży kłopoty.

W Europie aż 15 banków ma większe aktywa niż PKB krajów, z których pochodzą. To wróży kłopoty.

Jeśli problemem podczas ostatniego kryzysu były banki "za duże, by upaść", to sytuacja uległa pogorszeniu — alarmuje agencja Bloomberg.

BNP Paribas, Barclays, Banco Santander znalazły się wśród co najmniej 353 europejskich banków, które zwiększyły wielkość aktywów od początku 2007 r.

To jednak nie wszystko. Aż piętnaście z nich ma aktywa większe niż wynosi PKB krajów, z których pochodzą. Trzy lata temu (a więc przed wybuchem kryzysu) było dziesięć takich banków.

— Jeśli nastąpi kolejna zapaść w sektorze finansowym i choć jeden z tych gigantycznych banków upadnie, to gospodarka kraju, z którego będzie pochodził, stanie w obliczu poważnych problemów. Może nie być w stanie zaabsorbować strat — uważa Tom Kirchmaier z London School of Economics.

— Siejemy ziarna kolejnego kryzysu. Przez co najmniej ostatnie dwa lata banki stały się jeszcze większe. To niezgodne z duchem czasu — twierdzi David Lascelles z Centrum Badań Innowacji Finansowych w Londynie.

Największym na świecie bankiem pod względem wielkości aktywów jest francuski BNP Paribas. Od początku 2007 r. zwiększył ich wartość o 59 proc., do 2,29 bln EUR.

To aż 117 proc. PKB Francji. Aktywa brytyjskiego Barclay’s wzrosły w tym okresie o 55 proc., do 1,55 bln GPB (2,6 bln USD), czyli 108 proc. PKB Wielkiej Brytanii.

W trójce rekordzistów znalazł się też hiszpański Banco Santander, który powiększył aktywa o 30 proc., do 1,08 bln EUR, czyli niemal tyle, ile PKB Hiszpanii.

Przedstawiciele branży bankowej uważają jednak, że problem wielkości nie jest najważniejszy. Josef Ackermann, prezes Deutsche Banku, stwierdził niedawno, odnosząc się do pomysłu podziału największych banków, że takie działanie mogłoby spowodować spowolnienie gospodarki.

— Najwięksi kredytodawcy mają istotną rolę w finansowaniu dużych projektów rozwojowych i największych firm — mówił Josef Ackermann.

Jego zdaniem, w gospodarce rynkowej wielkość spółki nie powinna być automatycznie uznawana za szkodliwą.