Banki są wrażliwe na stopy

Barbara Kwiecińska-Kielczyk
28-03-2001, 00:00

Drogie działki nie blokują inwestorów

Zdaniem przedstawicieli poznańskich firm deweloperskich ceny gruntów w Poznaniu generalnie sprzyjają inwestowaniu, choć zdarza się, że stawki maksymalne w konkretnych przypadkach bywają zawyżone.

Ryszard Szulc

prezes PPB Ataner

- W Poznaniu udział wartości gruntu w koszcie inwestycji sięga 15 proc., a powinno być mniej, w innych miastach udział ten jest korzystniejszy. Ceny gruntów nie są jednak barierą dla inwestorów, a raczej powszechny brak pieniędzy. My wolimy zapłacić więcej za grunt, aby był dobrze zlokalizowany, bo lepiej sprzeda się inwestycję, niż kupić go taniej w kiepskiej lokalizacji.

Ataner również przymierzał się do kupna działki na rogu Roosevelta i Dąbrowskiego, ale przy nie uregulowanym układzie własnościowym wylicytowaną cenę uznaliśmy za zbyt wysoką. Gdyby działka była wyczyszczona pod względem prawnym, jej cena byłaby wyższa, gdyż do przetargu stanęłyby zachodnie sieci hotelowe. I wtedy cena ta byłaby opłacalna.

Adam Trybusz

Von der Heyden Group

- Cena maksymalna zazwyczaj jest ceną ,,amatorską’’, wynikającą ze szczególnego nastawienia sprzedającego, kupującego lub warunków transakcji i tylko na to wskazuje. Wobec tego z pewnością nie może być wykładnią rynku, nie nadaje się do powielania. Mówiąc o średniej stawce za 1 mkw. trzeba postawić pytanie, jaka intensywność zabudowy towarzyszy cenie kupowanego gruntu. Opłacalność ceny zakupu zależy od tego, ile na danym gruncie można zbudować. Przeciętne ceny gruntów w Poznaniu sprzyjają inwestowaniu. Inwestorzy napotykają w mieście inne przeszkody, ale na pewno koszt uzyskania terenu pod budowę nie jest dla nich barierą.

Co do stawki maksymalnej uzyskanej w ubiegłym roku, to uważam, że doświadczony deweloper nie kupiłby za taką cenę tej działki, gdyż jest ona obarczona wadą prawną. Proces przygotowania inwestycji w tym przypadku potrwa nie krócej niż trzy lata.

Marian Nickel

prezes PT-B Nickel

- Maksymalne ceny gruntów w Poznaniu są na pewno zawyżone. Wynikają one stąd, że w ostatnich latach pojawiło się w mieście wielu przypadkowych deweloperów, których część prawdopodobnie zbankrutuje, oraz firmy zachodnie, które mają zupełnie inne odniesienie. Ja po takiej cenie na pewno bym gruntu nie kupił, gdyż opłacalność inwestowania w budownictwo mieszkaniowe nie pozwala na to.

Natomiast myśląc o inwestowaniu w biurowce, ceny maksymalne nie są przerażające. Ceny gruntów z przełomu 1999/2000 były efektem ostatniego rzutu na budowę mieszkań do wynajęcia. A więc sytuacja podatkowa nakręciła ceny gruntów. Dzisiaj, gdy i sprzedaż mieszkań na własne potrzeby wyraźnie zmalała, grunty są tańsze nawet o 30 proc.

W polskich miastach nie ma jeszcze takich dysproporcji cenowych między centrum a odleglejszymi rejonami jak na Zachodzie, gdzie sięgają one 1000 i więcej procent.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Kwiecińska-Kielczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Banki są wrażliwe na stopy