BANKI W INTE RNECIE BĘDĄ KUSIĆ GŁÓWN IE MŁODYCH
Systemy bankowe dojrzewają do nowoczesnych usług elektronicznych
WSZYSCY W SIECI: Pierwsze wirtualne oddziały bankowe w Internecie, oparte na naszym produkcie, pojawią się za miesiąc. Sądzę, że do połowy tego roku wszystkie szanujące się banki uruchomią usługi przez Internet. Trudno oczekiwać błyskawicznego wzrostu liczby internetowych klientów, jednak w ciągu dwóch lat takie usługi będą bardzo powszechne — twierdzi Aleksander Lesz, prezes Softbanku.
Zapotrzebowanie klientów indywidualnych na nowoczesną bankowość wymusiło na bankach uruchamianie wielu usług elektronicznych. Ssanie rynku jest tak duże, że przełamało nawet obawy decydentów co do bezpieczeństwa działalności w Internecie. W ciągu najbliższych kilku miesięcy nastąpi wysyp wirtualnych oddziałów bankowych.
Polska bankowość wchodzi w nowy okres swojego rozwoju. Rosnące wymagania coraz bardziej świadomych klientów oraz nowe możliwości oferowane przez oprogramowanie i sprzęt pomagają w rozwoju bankowości elektronicznej. Ten rok będzie stał pod znakiem dynamicznego rozwoju elektronicznej bankowości detalicznej i to zarówno tej z kioskami multimedialnymi, jak i wirtualnymi oddziałami w Internecie.
— Między tymi dwiema formami bankowości detalicznej nie ma konfliktu i będą się one rozwijały równolegle. Mówię tak dlatego, że tak naprawdę chodzi o to samo, mianowicie o dotarcie jak najbliżej klienta. Jedyna różnica polega na tym, czy dany klient musi wyjść z domu, aby załatwić formalności, czy korzysta z domowego komputera podłączonego do Internetu — stwierdza Sławomir Chłoń, szef sektora bankowo-finansowego w grupie Computer-Land.
Unowocześniać bez końca
Charakterystyczną cechą sektora bankowo-finansowego jest szybkie zużywanie się stosowanych technologii. Proces unowocześniania systemów może trwać w nieskończoność. Okres decyzyjny i czas wdrożenia systemu teleinformatycznego w banku, trwający obecnie około pięciu lat, kończy się w momencie pojawienia się zupełnie nowych technologii i usług, do których nie są przygotowane już działające systemy. Tak więc po zakończeniu wdrożenia nowoczesnego, jak na owe czasy, systemu może okazać się, że potrzeby banku są już o wiele większe niż jego możliwości.
— Ten problem banki rozwiązują na dwa sposoby. Jeden z nich, trwający znacznie dłużej, polega na jednoczesnym i kompleksowym wdrożeniu całej gamy produktów bankowych, zapewniających pełen wachlarz usług od momentu uruchomienia systemu. Z kolei drugi, równie często stosowany, wychodzi z założenia, iż lepiej szybko uruchomić kilka podstawowych, najbardziej popularnych usług, a następnie powoli uzupełniać ofertę do maksimum możliwości systemu i potrzeb klientów. Przekonywanie się o zaletach i wadach tych dwóch metodyk wdrażania przypomina dyskusję o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiejnocy. Wybór właściwej drogi zależy tylko i wyłącznie od potrzeb banków. Nasza firma w równym stopniu obsługuje te dwie grupy klientów — mówi Radosław Bursztynowski, lider projektów bankowych w warszawskim oddziale firmy Comp.
Duże ssanie
Bankowe usługi elektroniczne miały swój początek kilka lat temu w home/corporate bankingu. Usługa ta skierowana była do przedsiębiorstw, a bezpośrednie połączenie z bankiem odbywało się za pomocą zwykłej linii telefonicznej. Wzrost możliwości aplikacji bankowych oraz infrastruktury technicznej pozwolił z czasem poszerzyć ofertę usług elektronicznych.
— W tej chwili większość szanujących się firm ma już bezpośrednie połączenie typu corporate banking. Ich liczbę szacuje się na około 15 tys., co nie jest może ilością oszałamiającą, bo stanowi niecałe 10 proc. dużych i średnich przedsiębiorstw. W wielu firmach posiadanie bezpośredniego połączenia z bankiem nie jest konieczne, ale sądzę, że o nasyceniu rynku tymi usługami będzie można powiedzieć, gdy 50 proc. przedsiębiorstw będzie korzystało z tej usługi. Do tego jednak jeszcze nam daleko —dodaje Sławomir Chłoń.
Wszyscy się boją
— Stopniowe rozwijanie aplikacji corporate bankingu doprowadziło nas do momentu, kiedy musieliśmy podjąć decyzję, w którym kierunku rozwijać swoje produkty. Okres ten zbiegł się z burzliwym rozwojem Internetu w naszym kraju, dlatego postanowiliśmy stworzyć program pozwalający na szybkie uruchomienie internetowego oddziału bankowego. Okazało się, iż największe obawy decydentów w bankach budzą kwestie bezpieczeństwa. W odpowiedzi na te obawy przeszło rok pracowaliśmy nad zapewnieniem bezpieczeństwa naszego nowego produktu NetBANKWEB. Po zakończeniu prac poddaliśmy program audytowi bezpieczeństwa instytucji, która wydawała się nam najbardziej kompetentna, czyli Urzędowi Ochrony Państwa. Prawdę mówiąc, byliśmy mile zaskoczeni współpracą ze specjalistami UOP. Okazało się, że nasz program został przebadany pod kątem standardów europejskich, dzięki czemu jako pierwsza w Polsce firma uzyskaliśmy europejski certyfikat E2 — informuje Aleksander Lesz, prezes Softbanku.
— Nasza firma od kilku lat miała w swojej ofercie własne rozwiązanie dla Internet bankingu, jednak z decyzją o oferowaniu tych aplikacji czekaliśmy do chwili, aż rynek do nich dojrzeje. Oczywiście najwięcej obaw budziły kwestie bezpieczeństwa. Problem ten rozwiązaliśmy stosując sprawdzone w Stanach Zjednoczonych algorytmy szyfrujące — wyjaśnia Sławomir Chłoń.
Młodzi, ale niewierni
— Internet banking jest skierowany przede wszystkim do ludzi młodych, dla których komputer jest narzędziem pracy. Do tego dochodzi jeszcze sprawa przyzwyczajeń, bowiem osoby młodsze nie mają syndromu kolejkowicza, tak częstego u ludzi starszych, których niezwykle trudno przekonać do tego, że nie trzeba wystawać w kolejkach, aby załatwić formalności bankowe — dodaje Aleksander Lesz.
Bankowość elektroniczna nie wyeliminuje jednak całkowicie osobistego kontaktu z przedstawicielami banków, który jest wskazany chociażby przy otwieraniu rachunku czy bardziej skomplikowanych formalnościach kredytowych. Zerwanie kontaktu klienta ze swoim bankiem jest dla tego ostatniego bardzo niebezpieczne. Trzeba pamiętać, iż najistotniejszą sprawą dla banków jest lojalność klientów. Przez udostępnienie usług elektronicznych, dzięki którym można prowadzić rachunek bez fizycznego odwiedzania placówek bankowych, przywiązanie klienta do jego banku ulega drastycznemu osłabieniu, a wtedy wystarczy jedno małe niedociągnięcie, by porzucił swój bank.
BEZZAŁOGOWE GÓRĄ: Ten rok będzie stał pod znakiem bankowości detalicznej opartej na kioskach multimedialnych, czyli bezobsługowych minioddziałach. Oprócz już istniejącego Handlobanku i Millennium pojawi się kilka innych sieci bankowości detalicznej. W ciągu dwóch-trzech lat powstanie ponad 2 tysiące takich placówek — mówi Sławomir Chłoń, szef sektora bankowo-finansowego w grupie ComputerLand.
Karol Wieczorek