Banki wycofują się z inwestycji na GPW

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2001-07-26 00:00

Banki wycofują się z inwestycji na GPW

Banki coraz rzadziej lokują pieniądze w akcjach spółek notowanych na GPW. Ograniczają się raczej do inwestycji w firmy z grupy kapitałowej. Powodem jest zła koniunktura na giełdzie i duża konkurencja papierów skarbowych.

Jeszcze w czerwcu LG Petro Bank deklarował, że jego zaangażowanie w akcje Elektrociepłowni Będzin jest długoterminowe. W lipcu natomiast sprzedał papiery spółki, które dawały mu ponad 7 proc. głosów na WZA. Kredyt Bank zbył 6,7-proc. udział w NFI Piast oraz sprzedał akcje Chemiskóru swojemu domowi maklerskiemu. Bank zrezygnował także z zaangażowania w Kujawską Fabrykę Manometrów. BRE Bankowi udało się już natomiast pozbyć części papierów Optimusa.

Gracze

Instytucje finansowe chętnie dokonywały inwestycji portfelowych, gdy na giełdzie panowała dobra koniunktura. Jednak już pod koniec ubiegłego roku można było zauważyć zmianę tej strategii. W dużej mierze jest to efekt wysokiego deficytu budżetowego. Wysokie oprocentowanie papierów skarbowych jest olbrzymią konkurencją dla akcji.

— Do tego dochodzi zaangażowanie inwestorów strategicznych w kolejne spółki giełdowe. Banki korzystają z możliwości wyjścia z inwestycji w firmy, których akcje tracą płynność. Równocześnie kolejne przedsiębiorstwa nie debiutują na parkiecie. Powoli kończy się lista spółek, w które można w miarę bezpiecznie zainwestować — uważa Andrzej Powierża, doradca inwestycyjny Wood Company.

Dodaje, że banki przede wszystkim uciekają z tych inwestycji, w które niekoniecznie zaangażowały się z własnej woli.

— Część akcji znalazła się w portfelach banków, gdy były one gwarantami emisji. Nie sprzedane papiery przechodziły wówczas na własność instytucji finansowych. W wiele spółek, np. działających w przemyśle ciężkim, banki nigdy dobrowolnie by nie zainwestowały — mówi Andrzej Powierża.

W samych bankach także w ciągu ostatnich lat wiele się zmieniło. Do większości z nich albo weszli inwestorzy strategiczni, albo zwiększyli swoje zaangażowanie. Tak się stało choćby w przypadku BH, BIG BG, BPH czy PBK.

— Nowi właściciele zmieniają strategie rozwoju, nie akceptują ryzykownych inwestycji. Dlatego wiele z nich musi się wycofywać z tego rynku. Zła koniunktura jest dodatkowym argumentem przemawiającym za wyjściem z inwestycji — mówi Artur Szeski, analityk CDM Pekao SA.

Kontrowersje

Kiedyś w portfelach banków przeważały papiery kupione po to, by je szybko i z zyskiem odsprzedać. Teraz jest nieco inaczej. Instytucje starają się mieć wpływ na losy firmy.

— Przykładem może być Bank Handlowy, który posiada 34,4 proc. udziałów w Mostostalu Zabrze. BH dąży teraz do zwiększenia potencjału spółki poprzez jej fuzję z PIA Piasecki. To typowa inwestycja długoterminowa i przykład tego, jak banki potrafią wpływać na losy spółek — uważa Artur Szeski.

Bankom zależy także na szybkim wyjściu z inwestycji, w chwili gdy uznają to za stosowne. To drugie jest jednak ostatnio bardzo trudne, a czasami nawet nie- możliwe. W tym przypadku nadal dobrym przykładem jest BH posiadający niemal 18,5 proc. w ZO Bytom. Wczoraj miała zostać ogłoszona upadłość zakładów, jednak inwestorzy odłożyli decyzję do października.

Inwestycje banków nie pozostają bez wpływu na postrzeganie ich samych przez inwestorów. Sprawa Optimusa jest jednym z ważniejszych powodów spychających w dół akcje BRE.

— Zarówno inwestycja BRE w Optimus, jak i w Best zmusiła bank do tworzenia rezerw. To musiało wpłynąć na negatywne postrzeganie BRE przez rynek — mówi Paweł Gwiazda, doradca inwestycyjny PBK ATUT.

Zresztą BRE, jako jedyny bank, który pozostaje przy inwestycjach w spółki notowane na parkiecie, jest od ubiegłego roku pod ciągłym obstrzałem krytyki. Wszystko było dobrze, dopóki zarabiał, a będące w kręgu jego zainteresowań spółki nowych technologii dawały największą stopę zwrotu ze wszystkich inwestycji.

— BRE zarabiał, gdy IT szło do góry. Teraz nie podzielam optymizmu BRE co do opłacalności zaangażowania w spółki nowej technologii. Sprzedaż Optimusa się ciągnie i wiele się może wyjaśnić dopiero po debiucie ITI na parkiecie, a debiut ten wciąż jest odkładany. Kurs Netii także spada. Udział w Xtrade nie rokuje dużych nadziei. Nie rozumiem zaangażowania banku w Apexim — mówi Grzegorz Zawada, doradca inwestycyjny Erste.

Dodaje, że BRE działa w sposób spektakularny, jednak ostatnio mało efektywny. Tu przytacza przykład niemal 7 mln zł straty, jaką BRE poniósł na inwestycji w Polskie Towarzystwo Prywatyzacyjne.

Powiązania

Z wielu spółek wycofuje się BIG BG, rezygnuje też Kredyt Bank.

— Kredyt Bank poprzez wejście kapitałowe stara się zacieśnić więzy z klientem — Budimexem czy Stocznią Gdynia. Decyzja o finansowaniu takiej spółki pozwala utrzymać znaczących klientów — uważa Grzegorz Zawada.

W opinii analityków, KB jako jedyny na rynku buduje tak zwane powiązania krzyżowe, czyli wzajemne utrzymywanie pakietów akcji. System ten sprawdził się w Niemczech, ale nie sprawdził w Czechach.

Bezpieczne grupy

Niestabilność giełdy spowodowała odwrócenie uwagi banków w kierunku tworzenia grup finansowych. Od zeszłego roku uwaga większości z nich skoncentrowana jest na poszerzeniu oferty w oparciu o powiązane spółki.

— Banki zwiększają zaangażowanie w fundusze, firmy ubezpieczeniowe i leasingowe, a także coraz częściej kupują spółki zajmujące się pośrednictwem — mówi Artur Szeski.

Takie inwestowanie jest bezpieczniejsze, pozwala mieć większą kontrolę nad spółkami, a równocześnie umożliwia bankom zwiększenie zysków z działalności podstawowej.

Okiem eksperta

Papiery skarbowe w cenie

W sektorze bankowym od dłuższego czasu panuje duża nadpłynność. Dlatego instytucje finansowe poszukują możliwości inwestowania nadwyżek kapitałów, które równocześnie stałyby się dodatkowym źródłem dochodów. Jeszcze dwa lata temu duża część tych środków lokowana była w akcje spółek notowanych na warszawskiej giełdzie. Obecnie banki wolą inwestować w znacznie bezpieczniejsze i przynoszące stabilny dochód papiery skarbowe. Zysk na nich nie bywa spektakularny, ale jest pewny.

Natomiast instytucje finansowe stopniowo odchodzą od inwestowania w spółki giełdowe i niegiełdowe. Powodem jest zła sytuacja w gospodarce, która nie sprzyja rozwojowi firm większości branży. To z kolei w dużej mierze jeszcze bardziej pogarsza, i tak nie najlepszą, koniunkturę na parkiecie.

Grzegorz Zawada

doradca inwestycyjny Erste