Bankom trudniej zdobyć finansowanie

Marek Wierciszewski
30-11-2011, 00:00

W 2012 r. europejskie banki nie zdołają uzyskać ze sprzedaży obligacji nawet połowy kwoty zebranej w tym roku. Wszystko przez kryzys zadłużenia

Inwestorzy stronią od pożyczania sektorowi bankowemu, który jest największym inwestorem na rynku europejskich obligacji rządowych. Im głośniejsze pomruki kryzysu na tym rynku, tym trudniej jest bankom zdobyć finansowanie na znośnych warunkach. O tym, że sytuacja jest coraz trudniejsza, przypomniała wtorkowa aukcja obligacji włoskich.

Sygnał ostrzegawczy

Papiery trzyletnie sprzedały się z rekordową rentownością 7,89 proc. To już kolejny raz, kiedy Włosi muszą inwestorom płacić powyżej 7 proc., granicy uznawanej za sygnał ostrzegawczy. Jej przekroczenie zmusiło dotąd Grecję, Irlandię i Portugalię do poproszenia w krótkim czasie o pomoc międzynarodową.

To niepokojąca wiadomość dla banków, bo rosnące rentowności oznaczają spadek cen, a co za tym idzie — spadek wartości obligacji znajdujących się w bilansach instytucji finansowych. Ponoszone na papierach straty uszczuplają kapitały, a tymczasem już w przyszłym roku banki zaczną obowiązywać zaostrzone wymogi kapitałowe. To zmusi je do szybkiego uzupełniania brakujących funduszy. W obecnych warunkach rynkowych nie jest to łatwa sztuka.

Inwestorzy spodziewają się dalszych strat banków, więc za powierzony im kapitał każą sobie płacić coraz drożej. Obliczany przez instytut Markit indeks instrumentów zabezpieczających przed niewypłacalnością 25 największych banków i ubezpieczycieli wzrósł w listopadzie najwięcej od lutego 2008 r. Zagrożenie niewypłacalnością banków rynki szacują przeciętnie już na 26 proc., co oznacza, że jest ono najwyższe w historii. Nie dziwi zatem, że w ciągu niespełna miesiąca przeciętne wynagrodzenie, jakiego żądają nabywcy bankowych papierów, wzrosło z 4,85 proc. do 6,08 proc. rocznie. To poważne wyzwanie dla sektora. Na własnej skórze odczuł to już chociażby polski PKO BP. Rentowność wyemitowanych przed bank euroobligacji wzrosła do 6,6 proc. Pojawiły się obawy, że finansowanie ewentualnych przejęć spółek córek zagranicznych banków będzie słono kosztować. Niestety, niewiele wskazuje, by 2012 r. był dla banków łaskawszy.

— Nie trzeba wiele wyobraźni, by odgadnąć, że przyszły rok będzie równie nerwowy jak obecny. Jest już jasne, że nie będzie jednego rozstrzygającego rozwiązania kryzysu, więc nie powinniśmy na nie czekać — ocenia Suki Mann, szef strategii rynku obligacji w banku Societe Generale.

Potrzebny plan awaryjny

Według prognoz instytucji w przyszłym roku banki zdołają uplasować na rynku emisje warte zaledwie 50 mld EUR (to aż o 60 proc. mniej niż w ciągu 11 miesięcy bieżącego roku). Tymczasem, jak szacuje agencja ratingowa Moody’s, w ciągu najbliższych 13 miesięcy inwestorzy przedstawią do wykupu bankowe papiery o wartości aż 800 mld EUR. To zmusi instytucje do szukania innych źródeł finansowania.

— Większość banków ma plany awaryjne na wypadek braku dostępu do rynku długu konwencjonalnego. Mogą wtedy przeprowadzać więcej niepublicznych emisji dla dużych prywatnych inwestorów, w grę wchodzi także wypuszczanie papierów zabezpieczonych aktywami — zapewnia Roger Francis, analityk w biurze maklerskim Mizuho Securities.

Niektóre instytucje emitują obligacje, które są automatycznie konwertowane na akcje, kiedy kapitały spadną poniżej wcześniej określonego progu. To otwiera wiele możliwości przed inwestorami skłonnymi podjąć znaczne ryzyko. Wielu z nich uważa, że przecena emitowanych przez banki papierów zaszła już za daleko. Od początku roku podporządkowane obligacje emitowane przez banki przeceniono o 15 proc.

— Koszt kapitału jest niespotykanie wysoki, nawet jeśli porównamy go ze stawkami płaconymi tuż po upadku banku Lehman Brothers — mówi Stephen Zipser, szef towarzystwa ECM, które zakłada fundusz mający inwestować w przecenione aktywa.

Jak zauważa, uwzględnione w cenach 26-procentowe ryzyko niewypłacalności banków jest przesadzone. Jego firma chce uzyskać z rynku 500 mln EUR na inwestycje w podporządkowany dług banków.

— Rynek uwzględnia w cenach znacznie gorszy scenariusz niż ten, który uważamy za najbardziej prawdopodobny — tłumaczy Stephen Zipser.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obligacje / Bankom trudniej zdobyć finansowanie