Poprzedni projekt zakładał pełne zwolnienie z podatku samego REIT, natomiast opodatkowanie na standardowym poziomie 19 proc. dywidend otrzymywanych przez inwestorów. Niosło to ze sobą kilka problemów: dla inwestorów zachęta podatkowa sprowadzała się do wyeliminowania podwójnego opodatkowania; dla skarbu państwa struktura pełnego zwolnienia wiązała się z ryzykiem drenowania REIT przez płatności inne niż dystrybucja zysku, a także kwestionowania braku zwolnienia podatkowego dla dywidend przez inwestorów na podstawie Dyrektyw UE. Nowe rozwiązanie idzie w zupełnie innym kierunku. Zysk z najmu nieruchomości ma być opodatkowany na poziomie REIT stawką 8,5 proc. (a więc tak samo jak u osób fizycznych wynajmujących mieszkania) pod warunkiem dystrybucji w formie dywidendy przy jednoczesnym zwolnieniu z opodatkowania tej ostatniej w rękach odbiorców. Pomysł ten jest naprawdę bardzo rozsądny, gdyż z jednej strony tworzy zachętę podatkową poprzez niższą stawkę podatkową (choć efektywnie będzie wyższa niż nominalne 8,5 proc. ponieważ projekt m.in. wyłącza z kosztów amortyzację), z drugiej zabezpiecza skarb państwa przed wspomnianym wyżej ryzykiem drenowania REIT lub kwestionowania opodatkowania dywidend.
Nowy projekt zawiera wciąż kilka regulacji, które będą musiały zostać zmienione w ostatecznej wersji ustawy, o ile ma ona faktycznie funkcjonować. Są to m.in. kwestie kalkulacji wysokości obowiązkowej dywidendy (projekt wciąż wiąże tę wartość z zyskiem bilansowym, który obejmuje m.in. wycenę nieruchomości i zobowiązań walutowych nieprzekładających się na gotówkę, która może zostać wypłacona inwestorom), definicji nieruchomości (pomija budowle i grunt, na którym stoi budynek), testu aktywów oraz możliwości utworzenia polskiego REIT-u przez spółki z innych krajów UE (co bardzo przyspieszyłoby proces upubliczniania akcji REIT na polskiej giełdzie).