Bardzo dziurawy kodeks urbanistyczno-budowlany

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2016-11-07 22:00

Niezgodność z dyrektywami UE, utrudnienia w realizacji inwestycji i bałagan w definicjach — to tylko niektóre zastrzeżenia do projektu nowego prawa

Urzędnicy od lat próbują ujednolicić przepisy budowlane, by sprawniej realizować ważne dla społeczeństwa inwestycje. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB) przygotowało projekt Kodeksu urbanistyczno-budowlanego (KUB). Dzięki niemu zlikwidowane mają być liczne specustawy, pozwalające przyśpieszyć wykonanie publicznych zadań. Celem nowych przepisów było też sprawniejsze działanie instytucji rządowych oraz samorządów odpowiedzialnych za publiczne inwestycje, przygotowywanie planów gospodarki przestrzennej i wprowadzenie nowego porządku urbanistycznego. Zamiast tego szykuje się spory bałagan. Ministerstwo Spraw Zagranicznych przestrzega, że część zapisów kodeksu budowlańców, podobnie jak obowiązujące specustawy, może zakwestionować Bruksela. Urzędnicy innych resortów twierdzą też, że w nowym dokumencie skrupulatnie określono przepisy dotyczące usytuowania np. pojemników na odpady, jednak w przypadku inwestycji naftowych, gazowych, górniczych, telekomunikacyjnych czy dotyczących budowy metra, precyzji zabrakło. Negatywnym efektem projektu może być także wyhamowanie rozwoju gospodarstw rolnych i złamanie przewidzianych w traktacie akcesyjnym zapisów dotyczących parametrów zanieczyszczenia gleby. Urzędnicy rządowi wskazują również, że kodeks zaostrzy przepisy dotyczące budowy nowych obiektów w pobliżu cmentarzy. Trudno je będzie ulokować w odległości mniejszej niż 100 m od miejsc pochówku.

SPORNA UNIFIKACJA: MIB, którym kieruje Andrzej Adamczyk, przygotowało kodeks, który miał usprawnić i zunifikować procedury inwestycyjne. Inni ministrowie wolą jednak własne ustawy, na podstawie których wykonywane są strategiczne publiczne zadania.
Marek Wiśniewski

Bałagan zamiast urbanistycznego porządku

Pozorne odwołania

Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) przypomina, że zgodnie z unijnymi przepisami lokalna społeczność, organizacje ekologiczne itp. mogą zaskarżyć w sądzie decyzje dotyczące realizacji publicznych inwestycji i ubiegać się o ich wstrzymanie do czasu wyroku. W projekcie KUB przewidziano jednak, że sąd może uzależnić blokadę inwestycji od wpłacenia przez skarżącego kaucji zabezpieczającej ewentualne roszczenia inwestora, któremu sąd wstrzymał inwestycję. MSZ uważa, że w praktyce uniemożliwi to stronie społecznej skuteczne oprotestowanie kontrowersyjnych inwestycji, tym bardziej że także inne przepisy KUB utrudniają sądową kontrolę administracyjnych decyzji inwestycyjnych. MSZ przypomina, że w kwietniu 2016 r. Komisja Europejska skierowała przeciwko Polsce zarzuty dotyczące niezgodności specustaw z dyrektywami. Jej urzędnicy twierdzili, że nie pozwalają one na skuteczną procedurę odwoławczą. MSZ uważa, że skoro Bruksela zakwestionowała polskie specustawy, może także sprzeciwić się przepisom KUB. Pytanie, czy rozliczy wówczas unijne fundusze na realizację inwestycji publicznych, wykonywanych na podstawie kwestionowanych przepisów?

Zapomnieli o surowcach

Ministerstwo Energii (ME) uważa, że na podstawie projektu KUB nie da się określić zasad usytuowania infrastruktury naftowo-paliwowej, czyli obiektów budowlanych służących do magazynowania i dystrybucji paliw, olejów czy smarów. „Niezrozumiałym jest, dlaczego kodeks reguluje szczegółowe kwestie związane z usytuowaniem takich obiektów jak parkingi oraz pojemniki i kontenery na odpady, natomiast nie uwzględnia kwestii usytuowania infrastruktury paliwowo-naftowej” — napisał Krzysztof Tchórzewski, minister energii, w opinii do KUB. Rządowe Centrum Legislacji idzie krok dalej, podkreślając, że projekt nie określa zasad sytuowania budowlanych obiektów rolniczych, inżynierskich, hydrotechnicznych, telekomunikacyjnych czy związanych z budową metra. ME ma także zastrzeżenia dotyczące pominięcia przez projektodawców w katalogu inwestycyjnych celów publicznych wydobycia kopalin ze złóż będących własnością górniczą. Twierdzi też, że w KUB wymieniono długą listę instytucji państwowych wydających decyzje niezbędne do realizacji strategicznych inwestycji, ale pominięto organy nadzoru górniczego, a przecież podczas poszukiwania czy wydobycia kopalin budowane są na przykład nadszybia w kopalniach węgla kamiennego czy metanolociągi w kopalniach gazowych. Resort zgłosił też zastrzeżenia do przepisów związanych z określaniem stref ochronnych infrastruktury oraz parametrów realizacji inwestycji elektroenergetycznych. Twierdzi na przykład, że projekt wprowadza nowe wskaźniki odległości linii elektroenergetycznych od skrajnego elementu turbiny wiatrowej. „Wprowadzenie nowych odległości (…) mogłoby spowodować wstrzymanie inwestycji, olbrzymie szkody po stronie inwestorów, w konsekwencji zagrożenie bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej” — twierdzi Krzysztof Tchórzewski.

Unijne kary za azot

Po zmianie budowlanego prawa kłopotów nie unikną także rolnicy. Komitet Polityczny Rady Ministrów (KPRM) twierdzi, że trzeba wykreślić z KUB (albo przeredagować) punkt dotyczący inwestycji uciążliwych zapachowo, m.in. ferm. Według kodeksu nie są to inwestycje z listy tzw. celu publicznego, ale realizować je można tylko na podstawie planu miejscowego. „Projektowany przepis (…) spowoduje ograniczenie tylko do obszarów objętych miejscowym planem możliwości budowy inwestycji uciążliwych zapachowo, takich jak: obiekty przeznaczone do chowu i hodowli zwierząt, urządzenia do przechowywania odchodów zwierzęcych” — wylicza Henryk Kowalczyk, przewodniczący komitetu. Efektem będzie zahamowanie rozwoju gospodarstw domowych oraz unijne sankcje. „Brak urządzeń do przechowywania odchodów zwierzęcych lub zbyt mała ich pojemność może pozbawić rolników dopłat bezpośrednich oraz spowodować nałożenie na Polskę kar za niewykonanie wymogów wynikających z dyrektywy azotanowej” — twierdzi KPRM.

Strategia lepsza niż kodeks

Ministerstwo Rozwoju (MR) chwali kodeks za to, że spójnie i kompleksowo reguluje system planowania przestrzennego. Równocześnie jednak gasi zapał jego autorów, zapewniając, że wiele kwestii lepiej zostanie uregulowanych w powstającej właśnie Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR). Wątpliwości resortu budzi także przewidziana w KUP koncepcja uzależnienia działań rozwojowych gminy od wykonanych przez nią prognoz demograficznych. MR ma inny pomysł. Podkreśla konieczność określenia potrzeb rozwojowych na podstawie krajowych danych demograficznych i ekonomicznych. Kolejnym krokiem ma być przełożenie prognoz rozwojowych na limity urbanizacyjne dla kraju, województw i gmin. MR postuluje też, by na wzór działającego w energetyce rynku handlu uprawnieniami do emisji, w budownictwie stworzyć system „sprzedaży praw do nowej urbanizacji w obrębie województwa”. W efekcie regiony mogłyby rozbudowywać się tylko w granicach przewidzianych limitami wyznaczonymi przez prognozy demograficzne i ekonomiczne. Resort rozwoju uważa też, że MIB błędnie definiuje katalog tzw. inwestycji celu publicznego, uznając za takie jedynie projekty państwowe i samorządowe, a pomijając kapitał prywatny. Według MR to niezgodne z założeniami SOR. Jerzy Kwieciński, sekretarz stanu w resorcie rozwoju, postuluje także wprowadzenie zachęt dla gmin do inwestycji publicznych, na przykład poprzez wyższe opodatkowanie miejskich terenów niezagospodarowanych. Twierdzi, że zachęci to do ich wykorzystania i ograniczy falę pozamiejskiej urbanizacji.

Podatek od internetu

Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) twierdzi, że wdrożenie przepisów KUB przyniesie niekorzystne zmiany podatkowe na rynku telekomunikacyjnym. Z definicji obiektu liniowego usunięto bowiem fragment mówiący o tym, że kable w kanalizacji kablowej nie stanowią obiektu budowlanego ani urządzenia budowlanego. Zdaniem UKE, spowoduje to ich opodatkowanie i w konsekwencji znacząco zwiększy koszty rozbudowy oraz utrzymania infrastruktury telekomunikacyjnej. Obawy UKE podziela minister rozwoju i finansów. „Już obecnie znaczącą część kosztów utrzymania sieci telekomunikacyjnej stanowią opłaty publiczno- -prawne, (…) za zajęcie pasa drogowego, podatek od nieruchomości. Wprowadzenie dodatkowych obciążeń będzie barierą dla inwestycji” — twierdzi resort. Konsekwencją będzie ograniczenie wykorzystania funduszy unijnych na budowę sieci na obszarach, na których opłacalność komercyjnych inwestycji telekomunikacyjnych jest niska.