Bardzo kosztowne ubezpieczenie

MARCIN KRASOŃ
opublikowano: 03-08-2012, 00:00

KREDYTY

Osoba, która latem 2007 r. kupowała na kredyt we franku szwajcarskim nieruchomość za 300 tys. zł, jest dziś bankowi winna 419 tys. zł, prawie o 40 proc. więcej niż na początku. Wyższy poziom zadłużenia to efekt rosnącego kursu franka, który od chwili zaciągnięcia kredytu wzrósł o ponad połowę. Wysokość raty dla wielu klientów nie jest takim problemem jak właśnie poziom zadłużenia. W związku ze spadkiem stóp procentowych w Szwajcarii i oprocentowania kredytów we franku miesięczna rata jest na podobnym poziomie co na początku okresu kredytowania. Aktualny stan zadłużenia ma zaś znaczenie w dwóch przypadkach: naliczania ubezpieczenia niskiego wkładu oraz chęci sprzedaży mieszkania. Postanowiliśmy sprawdzić ten pierwszy przypadek i policzyć, z jakim dodatkowym obciążeniem trzeba się liczyć.

Na rynku jest kilka sposobów ubezpieczania niskiego wkładu. Czasami jest to podwyższona marża, czasami comiesięczna składka, ale najpopularniejsze rozwiązanie to ubezpieczenie kwoty ponad 80 proc. wartości mieszkania. Tu jednak występują dwie metody liczenia: według stanu zadłużenia w złotych i we frankach. Gdy kurs CHF/PLN jest znacznie powyżej początkowego, metoda pierwsza jest dla klientów znacznie mniej korzystna. Sprawdziliśmy to na przykładzie sytuacji klienta, który w 2007 r. pożyczył na mieszkanie 300 tys. zł bez wkładu własnego. Osoba taka otrzymała marżę kredytową w wysokości 1 pkt proc. Do obliczeń przyjęliśmy, że składka wynosi 3,5 proc. Dla kalkulacji w polskiej walucie składka wyniesie około 6,3 tys. zł, a we frankach niewiele ponad 1,1 tys. zł.

Stawki ubezpieczenia zależą od banku, bo np. niektóre banki za kwotę bezpieczną od ubezpieczenia uważają 90 proc. wartości nieruchomości, wówczas koszt dla klientów jest niższy. Jedno jest wspólne: ubezpieczenia niskiego wkładu własnego są nieodłącznym elementem kredytów hipotecznych, bo nie każdy klient może sobie pozwolić na kredyt z niskim LtV (relacja kwoty kredytu do wartości nieruchomości). Z danych Związku Banków Polskich wynika, że w I kw. 2012 r. co drugi udzielany kredyt miał LtV wyższe niż 80 proc. Natomiast dane Komisji Nadzoru Finansowego pokazują, że w przypadku ponad 250 tys. kredytów już udzielonych aktualne LtV przekracza 100 proc., a dla 140 tys. kredytobiorców przekroczona została wartość 120 proc. I to właśnie ci klienci, z najwyższym aktualnym LtV, mogą obawiać się pisma z banku z wezwaniem do przedstawienia dodatkowego zabezpieczenia kredytu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MARCIN KRASOŃ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu