Bardzo polityczna cena kilometra

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2005-04-12 00:00

4 maja ma ruszyć budowa trasy z Gdańska do Grudziądza. Politycy już pytają menedżerów, czy da się obniżyć koszt autostrady.

Gdańsk Transport Company (GTC), koncesjonariusz trasy A-1 z Gdańska do Torunia, do końca kwietnia ma przedstawić zamknięcie finansowe budowy i eksploatacji odcinka Trójmiasto-Grudziądz. Za trzy tygodnie, czyli 4 maja, powinien wejść na plac budowy. Ma więc mało czasu.

Wcześniej minister finansów powinien udzielić gwarancji Krajowemu Funduszowi Drogowemu. Na razie żadna strona nie ujawnia, jaką kwotę państwo musi zagwarantować i jakie środki powinien zapewnić fundusz? GTC szacował, że koszt skarbu państwa w latach 2010-38 wyniesie niespełna 95 mln EUR. Kwota ta jednak może się zmienić, jeśli parlament znowelizuje ustawy drogowe i pozwoli kierowcom ciężarówek, którzy wykupili winietę, na darmowy przejazd płatnymi trasami.

Nie zmieni się cena budowy. Jeden kilometr ma kosztować 5,6 mln EUR.

Przygotowująca się do wyborów Platforma Obywatelska zorganizowała wczoraj konferencję pod hasłem „Czy można taniej budować autostrady w Polsce?” I tu niespodzianka: przedstawiciele branży oraz Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zgodnie stwierdzili na spotkaniu, że budowa polskich autostrad wcale nie jest droga. Narzekali zaś na bariery prawne i złą organizację państwowej administracji.

— Na Węgrzech pierwsza faza budowy autostrady M-5 kosztowała 5,6 mln EUR/km, a druga 7,8 mln EUR/km. W Irlandii koszt kilometra to 7,8 mln EUR, w Chorwacji 8,6 mln EUR, a w Rumunii 7,9 mln EUR — wylicza Paweł Antonik, wiceprezes Autostrady Wielkopolskiej.

— Koszty budowy autostrad w Polsce nie są wysokie, choć oczywiście są kraje, gdzie budowano taniej. W Polsce mamy tylko dwóch koncesjonariuszy, którzy mają budować i eksploatować autostrady. Ogłośmy kolejne przetargi, oferenci przedstawią ceny i wówczas będziemy mogli określić koszty budowy polskich autostrad. Generalna dyrekcja obiecuje jednak przetargi i nadal ich nie ogłasza — mówi Marek Michałowski, prezes Budimexu.

— Mamy zbyt mało ludzi, by szybko przygotować przetargi, ale pracujemy nad nimi — twierdzi Piotr Janczewski z GDDKiA.