W listopadzie 2015 r. zarejestrowano w Polsce 4953 nowych naczep i przyczep (o 33,5 proc. więcej niż rok wcześniej). To doskonały wynik, szczególnie, że na ogół w końcu roku następuje sezonowy spadek sprzedaży. Teraz duży wzrost rejestracji dotyczy w dodatku wszystkich grup poza przyczepami rolniczymi (tu spadek utrzymuje się od lipca i w listopadzie wyniósł 20,1 proc.; przybyło ich tylko 214). Rejestracji najliczniejszej grupy — przyczep lekkich — było 2412, a więc o 34,1 proc. więcej niż w listopadzie 2014 r., a nowych przyczep ciężarowych — 593 (+37,6 proc.). Najbardziej jednak przybyło (nie licząc małej grupy konstrukcji specjalnych) rejestracji naczep ciężarowych — o 40,2 proc. do 1651 (ale to o 12,8 proc. mniej niż w październiku). Dla przyczep i naczep o dopuszczalnej masie całkowitej ponad 3,5 t wzrost wyniósł 39,3 proc. (1792 pojazdów). Od początku roku przybyło 62 829 nowych przyczep i naczep. To o 17,7 proc. więcej niż przed rokiem. Przy czym przyczep przybyło 18,5 proc., a naczep 15,6 proc. Pojazdów o dopuszczalnej ładowności ponad 3,5 t przez 11 miesięcy zarejestrowano 17 865, czyli o 2305 (+14,8 proc.) więcej niż w takim okresie 2014 r. W tej grupie na czele niezmiennie jest marka Krone — 3913 rejestracji (+12,2 proc.) i niemal 22 proc. rynku.

— Transport jest barometrem rynku, a zatem dobrze się dzieje. Naturalnie większość naszej sprzedaży to wymiana sprzętu, ale również, co cieszy, jest to też wymiana sprzętu konkurencji na nasz — chwali się Tomasz Kujawa, dyrektor handlowy i członek zarządu POZKrone, importera marki. Niewiele mniej rynku (ponad 21 proc.) ma drugi na liście producent Schmitz Cargobull. Dostarczył 3786 nowych pojazdów (o 15 proc. więcej niż rok wcześniej). Trzeci zaś jest Wielton, czyli polska firma (15 proc.) — 2621 rejestracji i największy z pierwszej trójki wzrost: aż o 22,5 proc.
Co pomaga
Producentom przyczep i naczep pomaga dobra koniunktura w Europie.
— Pomogły także niskie ceny paliw i umocnienie euro wobec złotówki. Większemu popytowi sprzyjała też dostępność różnych form finansowania zakupów. Choć aż 90 proc. zakupów naczep i przyczep finansuje się w leasingu, to duzi klienci flotowi coraz częściej wybierają wynajem długoterminowy. Pewien wpływ na zakupy mogła mieć również dobra sytuacja branży budowlanej, co przekłada się na większe zapotrzebowanie np. na wywrotki — komentuje Mariusz Golec, prezes Wieltonu.
Pomogły też obowiązujące od stycznia 2015 r. regulacje norm emisji spalin Euro6 dla ciągników siodłowych i podwozi ciężarowych. Dla właścicieli tych pierwszych oznacza to niższy koszt użytkowania, więc zdecydowali o ich wymianie na nowe, a są sprzedawane w zestawach z naczepami.
Polacy gonią
Od początku roku zarejestrowano w Polsce 16 237 (+15,5 proc.) naczep o ładowności powyżej 3,5 t. Najwięcej — 9478 — to platformy i skrzynie (58 proc. tej części rynku). Na drugim miejscu są wywrotki, których przybyło 2481 i ich udział w grupie zwiększył się do 15,3 proc. z 13,9 proc. rok wcześniej. Kolejna grupa to furgony — 2125 (w tym 1767 chłodni i 22 zabudowy izotermiczne).
— Polska jest jednym z rynków o bardzo dużej sprzedaży naczep. Zamówienia naszych klientów zapowiadają bardzo dobry początek roku przyszłego. Co będzie dalej, to już czas pokaże — mówi Tomasz Kujawa. Fabryki największych europejskich producentów naczep i przyczep są w Niemczech. Ale wyzwanie chce im rzucić polska firma z Wielunia.
— Rola Polski będzie rosła wraz ze zwiększaniem potencjału produkcyjnego Wieltonu. Jesteśmy największym producent w Polsce. W następstwie przejęcia aktywów francuskich i włoskich podwoimy moce produkcyjne. W dwa lata możemy osiągnąć możliwość produkowania ponad 16 tys. przyczep i naczep, a w kolejnych latach do 25 tys. rocznie — zapowiada prezes Mariusz Golec.
Zakłada też, że dobra koniunktura gospodarcza, niskie ceny paliw, wyższy kurs euro wobec złotówki spowodują, że będzie się przewoziło jeszcze więcej towarów, a ożywienie w branży budowlanej i nowe przepisy o emisji spalin dodatkowo zwiększą popyt na nowe naczepy i przyczepy.