Bartkiewicz: firmy myślą o tym co po kryzysie

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 27-07-2009, 11:54

Brunon Bartkiewicz, prezes ING Bank Śląski uspokaja: w gospodarce nie ma dramatu

Tsunami? Na razie mamy wstrząsy i to 5 stopni w skali Richtera. Dom się trzęsie, ale stoi. Fundament jest solidny.

Spokojnie to tylko awaria – mówią coraz częściej bankowcy, którzy jeszcze kilka miesięcy temu bili na alarm, że nadciąga kataklizm. Brunon Bartkiewicz, prezes ING Bank Śląski należy do tych menedżerów, którzy wolą patrzeć na jasną stronę rzeczywistości.

-  Na rynku polskim nie dzieje się nic dramatycznego. Mamy spowolnienie, czy kryzys, który pełni też funkcję oczyszczającą, usuwa nieprawidłowości, nierozsądne rozwiązania. Stąd mamy w wielu firmach przerosty kosztów, źle alokowane inwestycje, wysokie ceny nieruchomości. Na szczęście nie popełniliśmy tych błędów zbyt wiele. Nie panikujmy. Nie wyciągajmy wniosków, że trzeba całkowicie przebudować nasze życie gospodarcze – zachęca szef ING BSK.

W przeciwieństwie do wielu menedżerów nie przyłącza się do chóru wzywającego rząd do szybkich działań, przeciwdziałających nadciągającemu kryzysowi.

- Jeśli ktoś krzyczy, że w Polsce dzieje się dramat, ponieważ ludzie są zwalniani z pracy to ja odpowiem: tak, bezrobocie rośnie, ale nie jest to powód podejmowania nadzwyczajnych działań. Bo wzrost nie jest nie dramatyczny i nie daje podstaw do przewidywania, że będzie ono rosło w sposób niekontrolowany. Liczba bezrobotnych na dzisiaj jest na poziomie podobnym jak przed rokiem – mówi Brunon Bartkiewicz.
 
Nie wytaczajmy ciężkiej artylerii

Prezes ING BSK apeluje, żeby w imię ochrony rynku pracy nie naciskać na banki, by finansowały podupadające przedsiębiorstwa.

- Naszym zadaniem jest udzielać kredytów podmiotom, które są w stanie go oddać. Proszę nie nakłaniać banków do udzielania ryzykownych kredytów, ponieważ dla wszystkich to się źle skończy – ostrzega Brunon Bartkiewicz.

W ogóle postulat dynamicznego zwiększania akcji kredytowej, bo jest kryzys uważa za chybiony.

- Nie wytaczajmy ciężkiej artylerii. Gospodarka jest w fazie spowolnienia i potrzeby finansowe są mniejsze. Poza tym pamiętajmy, że wbrew mitom banki pożyczają więcej niż przed rokiem – mówi szef ING BSK.

Proponuje proste ćwiczenie: porównać dynamikę kredytów korporacyjnych, nie z 2008 r. kiedy gospodarka pędziła jak ekspres, ale z 2006 r., czy nawet 2007 r., gdy rozwój był bardziej zrównoważony. A przy okazji sprawdzić, jak kredytują banki na Zachodzie.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

- Kilka lat temu dynamikę akcji kredytowej mieliśmy niższą niż tempo przyrostu PKB. W I kwartale była ona wyższa. Owszem, jest to przyrost jednocyfrowy, ale pamiętajmy, że mamy spowolnienie i sami przedsiębiorcy nie zaciągają kredytów. Nie kreujmy rzeczywistości mówiąc, że banki są złe – mówi Brunon Bartkiewicz.
 
Kryzys nie jest głęboki 

Przyznaje, że branża też ma swoje na sumieniu. Przede wszystkim kredyty we frankach - szef Śląskiego sam bije się w piersi. Ma też za złe sektorowi, że obija się od ściany do ściany. Przez ostatnie lata banki jak opętane udzielały kredytów, a za depozyty dawały klientom marne grosze. Teraz biją się o lokaty, natomiast akcja kredytowa znalazła się na dalszym planie. Od razu zastrzega jednak, że jest przeciwny jakimkolwiek pomysłom ograniczenia wojny depozytowej.

- Czy podoba mi się, że ceny są tak wysokie? Nie! Ale czy w związku z tym należy ograniczyć wysokość odsetek, alby czy powinien interweniować regulator? Jeśli ktoś nie narusza warunków obrotu gospodarczego – nie – mówi Brunon Bartkiewicz.

Gdy ktoś przepłaca za depozyty, to na dłużej jest to sytuacja groźna dla banku i regulator powinien mu się przyjrzeć. Prezes Śląskiego podkreśla jednak, że na razie nie ma żadnych sygnałów, że coś złego dzieje się w sektorze.

- Polskie banki przechodzą kryzys spokojnie. On naprawdę nie jest głęboki. Nie mówimy o tsunami, bo to jest kataklizm, przed którym nie jesteśmy się w stanie obronić. Takiej sytuacji w Polsce nie ma. Mamy wstrząsy. W skali Richtera - 5. Domy się trzęsą, ale stoją – uspokaja prezes Bartkiewicz.
Więcej – wydaje się, jakby sytuacja zaczynała się stabilizować.

- Trzeba pamiętać, że zanim temat kryzysu pojawił się w mediach, firmy już znacznie wcześniej przygotowywały się na spowolnienie. Pierwsze restrukturyzacje zaczęły się już pod koniec 2007 r. Są pewne delikatne sygnały, które wcale nie muszą się przerodzić trend, że przedsiębiorstwa zaczynają myśleć o tym co po kryzysie. Chciałbym żeby te pierwsze symptomy świadczyły o tym, że strach przed kataklizmem minął, że nie jest aż tak źle i że wszyscy będziemy myśleli nie tylko jak ciąć koszty, ale jak prowadzić biznes po kryzysie – mówi prezes ING BSK.


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane