Batalia o części z certyfikatem

opublikowano: 05-07-2017, 22:00

ROZMOWA Z ADAMEM SIKORSKIM, PREZESEM POLSKIEJ GRUPY MOTORYZACYJNEJ I PZL SĘDZISZÓW

„Puls Biznesu”: Co wynika z niedawnego posiedzenia Zespołu ds. Rozwoju Przemysłu i Rynku Motoryzacyjnego? Adam Sikorski, prezes Polskiej Grupy Motoryzacyjnej (PGM) i PZL Sędziszów: Jednym z punktów dyskusji była tzw. certyfikacja krajowa dla niektórych części odpowiadających za bezpieczeństwo pojazdów — drążków kierowniczych, elementów układu hamulcowego itp. PGM zabiega o to, by była to procedura obowiązkowa, bo odsieje części, które nie spełniają określonych wymagań i nie gwarantują bezpieczeństwa użytkownikom dróg. Jeden z uczestników spotkania powiedział, że Polska z powodu sprowadzania wielkiej liczby używanych aut stała się złomowiskiem Europy, a jeśli do tych aut będzie się używało złej jakości części, to staniemy się też cmentarzyskiem Europy. Większość uczestników posiedzenia w Ministerstwie Rozwoju uznała, że obowiązkowy system, na wzór działających w innych krajach Europy, jest i u nas potrzebny.

Skąd to zamieszanie wokół certyfikacji części?

W interesie polskich producentów części jest to, by certyfikacja w krajowych instytucjach badawczych była uznawana w innych krajach UE. Teraz się zdarza, że polscy producenci muszą prowadzić te same badania w każdym kraju, w którym chcą być obecni. Kraje zachodniej Europy od dawna mają systemy certyfikacji, które chronią rynek przed złej jakości wyrobami, a klientom gwarantują, że są w pełni bezpieczne.

U nas certyfikowanie części jest dobrowolne. Nie powinno tak zostać?

Jeden z uczestników posiedzenia wskazał, że wiele części zamiennych trafia na nasz rynek z Azji, gdzie certyfikat to często niepotrzebny papier. Bez ograniczenia obrotu niesprawdzonymi częściami nie poprawimy bezpieczeństwa. Mówimy to jednym głosem z Polską Izbą Motoryzacji. Nie można też dopuszczać do tego, że nawet zakłady ubezpieczeniowe zalecają stosowanie najtańszych części. Warsztaty samochodowe nie mają mechanizmów ani narzędzi do badania jakości. Tylko niezależne instytuty badawcze mogą przeprowadzić kompletne i wiarygodne testy. Certyfikaty organizacji branżowych nie spełnią tej roli. Konieczne są sankcje za wprowadzanie do obrotu części o niesprawdzonej jakości, co bez obowiązku certyfikacji się po prostu opłaca.

Zwolenników dobrowolnej certyfikacji jest jednak sporo.

PGM działa w imieniu polskich firm producenckich i w ich interesie jest certyfikacja obowiązkowa. To będzie papierek lakmusowy, który sprawdzi jakość produkowanych przez nas części. I jestem o nią spokojny. Pomoże też wyeliminować części psujące rynek, zaniżanie cen i często brak gwarancji bezpieczeństwa użytkowania. Zalew tanich części z Azji sprawia, że polscy producenci muszą z nimi konkurować ceną. Druga strona twierdzi, że certyfikacja dobrowolna mobilizuje polskich producentów do sprawdzania ich części w imię konkurencji. Nie mówi jednak, że przecież na rynku nadal pozostaną sprowadzane z zagranicy, od których nikt nie będzie wymagał certyfikacji. W ten sposób ani nie ochronimy rynku, ani nie wesprzemy polskich producentów.

SITO: PGM zabiega o to, by certyfikacja części była obowiązkowa, bo odsieje z rynku części, które nie spełniają określonych wymagań i nie gwarantują bezpieczeństwa użytkownikom dróg — mówi Adam Sikorski, prezes Polskiej Grupy Motoryzacyjnej i PZL Sędziszów. [FOT. ARC]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu