Batalia o leki w sejmowej komisji zdrowia

  • Alina Treptow
opublikowano: 07-11-2014, 00:00

Aptekarze chcą zmusić producentów do współpracy z każdą hurtownią, ci się przed tym bronią, a hurtowanie są za, a nawet przeciw.

Podczas wczorajszej komisji zdrowia temperatura dyskusji sięgała zenitu. Najlepiej świadczy o tym jej finał. Czesław Hoc, zastępca wiceprzewodniczącego komisji, powiedział, że stenogram ze spotkania może być podstawą do złożenia do ABW zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa. Kto je popełnił?

Zobacz więcej

Grzegorz Kawecki

Tego poseł już nie wyjaśnił, jednak biorąc pod uwagę rozbieżne opinie (i oskarżenia) nie tylko wśród posłów, ale także przedsiębiorców, winny mógł być każdy. Tak duże emocje wzbudziła nowelizacja prawa farmaceutycznego oraz ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Kością niezgody jest pomysł Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA), która zaproponowała zapis, zmuszający producentów leków do stałych dostaw do wszystkich hurtowni (łącznie jest ich ok. 700). Problem opisaliśmy we wczorajszym „PB”. Ze względu na gorącą dyskusję i brak porozumienia posłowie postanowili przesunąć głosowanie nad tym punktem na kolejne posiedzenie komisji.

Ile firm, tyle opinii

Przedsiębiorcy również nie mówią jednym głosem. Zdaniem aptekarzy, ich propozycja ukróci nielegalny eksport, a leki — szczególnie te, które masowo wyjeżdżają za granicę — w końcu będą dostępne dla polskich pacjentów. Według producentów, ta propozycja tylko powiększyskalę problemu. Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska, uważa, że zapis karze producentów za nielegalny eksport, w którym nie biorą udziału. Twierdzi, że wytwórcy ograniczają liczbę hurtowni nie tylko dlatego, że mają do tego prawo, ale także dlatego, by mieć większą kontrolę nad dystrybucją.

— Przy mniejszej liczbie kontrahentów dużo łatwiej ją prowadzić, a jest ona bardzo potrzebna. W przeciwnym wypadku większość leków wyjedzie za granicę — alarmuje Irena Rej.

Paweł Sztwiertnia, dyrektor Infarmy, zrzeszającej innowacyjne firmy farmaceutyczne (ich leki najczęściej wyjeżdżają za granicę), także uważa, że przepis w takim brzmieniu zwiększy nielegalny eksport farmaceutyków do UE (w ramach eksportu równoległego leki mogą sprzedawać hurtownie — chyba że kupiły je wcześniej od apteki lub placówki medycznej). Zwraca też uwagę, że nie ma w UE kraju, w którym producenci są zmuszani do dostarczania farmaceutyków wszystkim dystrybutorom.

Odprawieni z kwitkiem

Najbardziej rozbieżne zdania mają hurtownie. Andrzej Stachnik, prezes Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych, stoi po stronie producentów leków.

— Przepis jest wadliwie skonstruowany i spowoduje, że leki zaczną wyjeżdżać z Polski na jeszcze większą skalę — uważa Andrzej Stachnik. Innego zdania są ci dystrybutorzy, którym producenci odmawiali dostaw. Na czarnej liście są zarówno duże, średnie jak i małe hurtownie.

— Jestem prezesem czwartej pod względem wielkości hurtowni w Polsce, mogącej pochwalić się 7-procentowym udziałem. Mimo że działam na tym rynku od wielu lat, po przeprowadzonym ostatnio przetargu dostałem odmowę jednej z firm farmaceutycznych. Takie działania, pod przykrywką walki z nielegalnym eksportem, dyskryminują znaczną część hurtowni. Nie biorę udziału w nielegalnym procederze. Mogę nawet zdać sprawozdanie, gdzie sprzedaję leki — mówi Wiktor Napióra, prezes Hurtupu. Wtóruje mu Jacek Porczyński, prezes hurtowni Porfarm.

— Niewdrożenie propozycji NRA doprowadzi do monopolizacji rynku hurtowego w Polsce — uważa prezes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu