BCast nadaje się do nadawania

Gdy Emitel połykał ich pracodawcę, poszli na swoje i stworzyli mu konkurencję. Teraz twórcy BCast ostrzą sobie zęby na dostęp do jego infrastruktury

Niektórzy wolą bić się z większym, niż do niego dołączyć. Wiosną 2013 r. Emitel, dominujący na polskim rynku usług radiodyfuzyjnych, czyli emisji sygnałów radiowych i telewizyjnych, przejął spółkę Info-TV-Operator. Krzysztof Karpiński i Maciej Lipiński, dwaj pracownicy wchłanianego konkurenta, niemal od razu po usłyszeniu tej wieści postanowili założyć spółkę i dalej walczyć o rynek z Emitelem. Tak narodził się BCast.

Zobacz więcej

WALCZĄ Z WIĘKSZYM: BCast, którego założycielami są Krzysztof Karpiński i Maciej Lipiński, walczy o klientów na rynku, na którym przygniatającą przewagę infrastrukturalną ma Emitel. Szansą dla spółki może być regulacja konkurenta, dająca mniejszym firmom dostęp do jego wież. Fot. ARC

— Mieliśmy wieloletnie doświadczenie w branży i zbudowane relacje z nadawcami. Wiedzieliśmy, że na rynku, mimo bardzo silnej pozycji dominującego gracza, jest miejsce dla mniejszego operatora, który mógłby obsługiwać emisje nisko— i średniomocowe. Potrzebne nam było tylko finansowanie. Zaczynaliśmy skromnie, a przy pierwszych kontraktach sam instalowałem sprzęt nadawczy. Potem poszło szybko. Po osiemnastu miesiącach osiągnęliśmy rentowność i teraz mamy 24 obiekty nadawcze w całym kraju — mówi Maciej Lipiński.

Przebojowe początki

Trzecim udziałowcem BCastu i członkiem jego zarządu jest Andrzej Papuda, który przed laty współpracował z Wojciechem Sobierajem w BCG, a potem odpowiadał za rozwój sieci Alior Banku. Przy jego wsparciu finansowym spółka szybko rozpoczęła świadczenie usług. Pomogło jej to, że Emitel mocno ciął zatrudnienie, więc na rynku pojawiło się sporo szukających pracy specjalistów.

— Zaczęliśmy w Warszawie od nadawania sygnału Radia Złote Przeboje z dachu Marriottu. Potem zainstalowaliśmy nasz sprzęt również na budynku Rondo 1 i stopniowo przejmowaliśmy kolejne emisje od Emitela, który ma infrastrukturę na Pałacu Kultury. W stolicy obsługujemy grupę Time i Polskie Radio — wylicza Krzysztof Karpiński. Anteny BCastu stoją też m.in. na szczycie wrocławskiego Sky Tower i wiszą na kominach w pobliżu kilkunastu innych dużych miast. Klientami spółki są głównie nadawcy radiowi, ale BCast obsługuje też lokalnych nadawców telewizyjnych.

— Nadawca nie zrezygnuje z usług dominującego operatora za 5 proc. rabatu od mniejszego gracza alternatywnego. Różnica musi być znacznie większa. Mimo to zdołaliśmy zaistnieć na rynku i jesteśmy rentowni, co może stanowić pewną wskazówkę co do tego, jaki jest obecnie poziom cen i jak silna pozycja jednego gracza go winduje. Regulacja Emitela jest dla nas szansą na znaczne zwiększenie skali biznesu — mówi Maciej Lipiński.

Rynkowa rewolucja

W ubiegłym tygodniu Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) wydał decyzję uznającą Emitela za podmiot dominujący na hurtowym rynku transmisji programów radiofonicznych i telewizyjnych. To oznacza, że na największego gracza na rynku nałożony zostanie pełen zakres obowiązków regulacyjnych, w tym obowiązek kontroli cen i przedstawiania oferty ramowej. Dzięki temu alternatywni operatorzy mają na przejrzystych zasadach otrzymać dostęp do infrastruktury Emitela.

— To jest infrastruktura, której nie da się zduplikować. Emitel dysponuje obiektami w miejscach, w których inni postawić ich nie mogą, bo to nieopłacalne i nie pozwolą na to regulacje środowiskowe. Oczywiście już wcześniej wysyłaliśmy zapytania dotyczące możliwości korzystania z tej infrastruktury, ale do żadnych negocjacji nie doszło, a ceny były zaporowe — mówi Krzysztof Karpiński. BCast aktywnie uczestniczył w procedurze konsultacji decyzji UKE i liczy na jej szybkie wejście w życie (Emitel już zapowiedział, że zaskarży ją do sądu). — Dla operatorów alternatywnych to duża szansa. Otwiera się możliwość walki o większe kontrakty, a w tym i przyszłym roku nadawcy będą odświeżać wiele umów na emisję radiowo-telewizyjną — mówi Krzysztof Karpiński. Spółka próbuje też — m.in. przy pomocy dotacji z programu Horyzont 2020 — rozwinąć drugą biznesową nogę, związaną z radiem cyfrowym i nowymi technologiami, jak IIOT (przemysłowy internet rzeczy). — Otrzymaliśmy dofinansowanie na rozwój projektu DabCast, który został opracowany przez nasz zespół badawczo-rozwojowy z Wrocławia. To wykorzystująca chmurę platforma dla nadawców radia cyfrowego, którą możemy oferować również klientom zagranicznym — podpisaliśmy już m.in. kontrakt we Włoszech — mówi Maciej Lipiński.

Rynkowy Goliat

Emitel jest operatorem technicznym, czyli właścicielem i zarządcą infrastruktury emisyjnej i ogólnopolskich multipleksów telewizji cyfrowej. Z telewizją publiczną i nadawcami prywatnymi podpisuje na początku dekady zazwyczaj 10-letnie umowy, które niebawem trzeba będzie renegocjować. Jego infrastruktura — ponad 350 wież i masztów — służy też do transmisji sygnału radiowego i usług telefonii komórkowej. Spółka należała do Telekomunikacji Polskiej, wraz z którą trafiła do France Telecom, czyli dzisiejszego Orange. W 2011 r. została sprzedana — za 1,7 mld zł kupił ją fundusz private equity Montagu. W ciągu następnych dwóch lat Emitel połknął mniejszych konkurentów i przeszedł restrukturyzację (z pracą pożegnała się ponad połowa z tysiąca zatrudnionych), a potem za ponad 3 mld zł został przejęty przez fundusz infrastrukturalny Alinda. W 2015 r. w raporcie „Cyfryzacja telewizji naziemnej w Polsce, czyli publiczne koszty monopolu na rynku” Związek Przedsiębiorców i Pracodawców szacował, że ze względu na dominującą pozycję Emitela na rynku radiodyfuzyjnym tylko koszty publiczne, związane z cyfryzacją telewizji, były o blisko 0,5 mld zł większe, niż byłyby w warunkach konkurencyjnych. Emitel kwestionował te wyliczenia. Spółką od niedawna kieruje Andrzej Kozłowski, były szef strategii Orlenu, który zastąpił zarządzającego Emitelem przez niemal dekadę Przemysława Kurczewskiego.

 

OKIEM EMITELA
Nie ma czego regulować

BIURO PRASOWE, naszej ocenie rynki hurtowych

W usług transmisji sygnału telewizyjnego i radiowego nie powinny podlegać regulacji, albowiem nie spełniają żadnego z wymaganych przez prawo kryteriów, które regulator powinien brać pod uwagę. Samo postępowanie dowodowe przeprowadzone przez regulatora było niepełne, w szczególności nie uwzględniono wielu dowodów, zaś wyprowadzone z zebranych przez UKE dowodów wnioski są często wzajemnie niespójne lub nielogiczne, nie oddając rzeczywistego stanu rynków. Co więcej, są także sprzeczne z wnioskami wynikającymi z raportów przygotowanych przez niezależnych ekspertów. Spółka odwoła się od decyzji UKE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / BCast nadaje się do nadawania