Będą oczka na Bałtyku

Magda Graniszewska
opublikowano: 04-09-2018, 22:00

Nie promienie, ale oczka — taką strukturę może mieć sieć elektroenergetyczna, która w przyszłości powstanie na dnie Morza Bałtyckiego i połączy farmy wiatrowe, mające na nim powstać.

— Na razie nasz plan zakłada przyłączanie farm wiatrowych do sieci lądowej w sposób promieniowy. Gdyby się jednak okazało, że potencjał takich inwestycji sięga od kilku do kilkunastu gigawatów, a takie prognozy otrzymujemy w ankietach, to możemy się zdecydować na sieć oczkową — mówi Michał Straus, kierownik wydziału przyłączeń w PSE, czyli krajowym operatorze sieci elektroenergetycznej.

Pierre Tardieu z Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej
przewiduje, że już do 2030 r. na Bałtyku będą kręcić się wiatraki o mocy 9 GW,
z czego 3,3 GW na polskich wodach.
Zobacz więcej

MORSKA MOC:

Pierre Tardieu z Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej przewiduje, że już do 2030 r. na Bałtyku będą kręcić się wiatraki o mocy 9 GW, z czego 3,3 GW na polskich wodach. Fot. Marek Wiśniewski

Promienie, zakładające, że dane źródło odprowadza moc do systemu tylko jednym kablem, sprawdzają się przy sieciach niskich napięć. Przy wysokich napięciach operatorzy starają się łączyć np. trzy źródła w oczka, spięte ze sobą trzema kablami. Gdy jeden kabel padnie, energia nadal będzie trafiała do systemu drugim.

— Sieć oczkowa będzie najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia możliwości wyprowadzenia mocy z morskich farm wiatrowych — podkreśla Michał Straus.

Ankiety, które PSE przeprowadza wśród uczestników rynku, wskazują na możliwość zainstalowania na Bałtyku nawet 16,7 GW mocy.

Michał Straus podkreśla, że rolą PSE nie jest ocenianie, czy to realne, ale bycie gotowym na taką ewentualność. Nawet jeśli na razie operator podpisał umowę na przyłączenie tylko 2 GW na morzu (z Polenergią, kontrolowaną przez Dominikę Kulczyk, i państwową PGE).

Decyzji o rozbudowie sieci na Bałtyku jeszcze nie ma, bo PSE zablokowane jest regulacjami. Przykładowo, na razie to na inwestorze wiatrowym spoczywa obowiązek wybudowania sobie przyłącza do sieci. Przerzucenie tego kosztu na operatora jest dyskutowane, ale decyzje nie zapadły. Z decyzjami polski rząd nie powinien zwlekać. Europejskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej przewiduje, że już do 2030 r. na Bałtyku będą się kręcić wiatraki o mocy 9 GW, z czego 3,3 GW na polskich wodach.

— Bałtyk ma potencjał. Wiatry są na nim silne i stabilne, a wody płytkie. Te czynniki przekładają się na dobrą ekonomikę inwestycji — mówi Pierre Tardieu, wicedyrektor ESEW.

Dodatkową zachętą do inwestycji może być bliskość poddostawców.

— Są tu takie firmy, jak np. Telefonika, która produkuje kable. To ważne — uważa Pierre Tardieu.

W Polsce nad projektami budowy farm wiatrowych na morzu pracują Polenergia, PGE i Orlen. Dyskusja na temat możliwości rozwoju farm wiatrowych na Bałtyku odbyła się w ramach forum ekonomicznego w Krynicy-Zdroju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magda Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Będą oczka na Bałtyku