Będzie więcej medycznej marihuany

opublikowano: 16-07-2019, 22:00

Kanadyjska grupa, która jest pionierem na polskim rynku medycznej marihuany, od jesieni zwiększy dostawy do 100 kg miesięcznie. Czeka na zyski.

Tego, ile kilogramów marihuany spala się rekreacyjnie w Polsce, oczywiście nie wiadomo. Wiadomo natomiast, ile suszu konopnego kupuje się legalnie w celach medycznych. Na razie na polskim rynku jedynym zarejestrowanym produktem tego rodzaju jest susz spółki Spectrum Cannabis, zmieniającej właśnie szyld na Canopy Growth. Tak nazywa się jej kanadyjska spółka matka, jeden ze światowych liderów rynku, którą na giełdzie w Toronto wycenia się na 15,8 mld CAD (prawie 46 mld zł).

Canopy Growth, którego polskim oddziałem kieruje Tomasz
Witkowski, w ostatnim roku finansowym miało 253 mln CAD przychodów (757 mln
zł), ponad trzy razy więcej niż rok wcześniej. Miało przy tym 670 mln CAD (2
mld zł) straty. Inwestorzy wierzą jednak w świetlaną przyszłość spółki - jej
rynkowa kapitalizacja to w przeliczeniu 46 mld zł. Na polskiej giełdzie więcej
warte jest tylko PKO BP.
Zobacz więcej

Perspektywiczny rynek:

Canopy Growth, którego polskim oddziałem kieruje Tomasz Witkowski, w ostatnim roku finansowym miało 253 mln CAD przychodów (757 mln zł), ponad trzy razy więcej niż rok wcześniej. Miało przy tym 670 mln CAD (2 mld zł) straty. Inwestorzy wierzą jednak w świetlaną przyszłość spółki - jej rynkowa kapitalizacja to w przeliczeniu 46 mld zł. Na polskiej giełdzie więcej warte jest tylko PKO BP. Fot. Bloomberg

— W ramach pierwszej dostawy na początku roku sprowadziliśmy do Polski 7 kg suszu. Wiosną było to ponad 15 kg — mówi Tomasz Witkowski, country manager w spółce.

Teraz to o kilkadziesiąt procent więcej, ale Canopy Growth nie podaje dokładnych liczb, „by nie podpowiadać konkurencji”. W Polsce uprawa konopi indyjskich nawet w celach medycznych jest zakazana, więc susz sprowadzany jest z zagranicy. Na razie do kraju wędruje z Kanady, ale od jesieni łańcuch dostaw znacznie się skróci. Wkrótce ruszy bowiem duże centrum produkcyjne Canopy Growth w Danii.

— Od jesieni będziemy mogli stamtąd sprowadzać 100 kg suszu miesięcznie. To powinno z nawiązką zaspokoić polskie zapotrzebowanie — mówi Tomasz Witkowski.

Na razie spółka sprzedaje w Polsce wyłącznie susz zawierający 19 proc. substancji aktywnej THC. To najwyższe dopuszczalne stężenie. Na finiszu jest rejestracja drugiego, w którym zawartość THC to 10 proc., a 7 proc. stanowi inna substancja aktywna CBD. Ma być on przeznaczony przede wszystkim dla pacjentów onkologicznych.

— Odpowiedzieliśmy już na wszystkie pytania Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych i zakładamy, że rejestracja będzie możliwa w połowie sierpnia. W dalszej kolejności chcemy zarejestrować kolejny rodzaj suszu,a potem pierwszy olejek konopny. Kończymy już negocjacje z największymi sieciami aptecznymi, więc z dostępnością produktów nie powinno być problemu — mówi Tomasz Witkowski.

Wnioski o rejestrację marihuany medycznej składają też kolejne firmy chcące zadebiutować na rynku.

— My powinniśmy osiągnąć rentowność w ciągu pół roku. Nie pomaga nam to, że susz jest relatywnie drogi, co wynika m.in. z 23-procentowej stawki VAT — mówi Tomasz Witkowski.

Krajowa Izba Skarbowa uznała, że susz jako surowiec farmaceutyczny powinien być objęty właśnie taką stawką. Canopy Growth jest innego zdania.

— W swoich orzeczeniach sądy administracyjne uznają jednak, że na gruncie prawa farmaceutycznego można mówić o produktach leczniczych w szerszym i węższym rozumieniu, przy czym produkt leczniczy w szerszym rozumieniu obejmuje również surowce farmaceutyczne. Gdyby podzielić interpretację organu podatkowego i uznać, że ziele konopi innych niż włókniste nie jest produktem leczniczym, to nie mogłyby do niego znaleźć zastosowania przepisy prawa farmaceutycznego o reklamie czy nadzorze nad bezpieczeństwem produktów leczniczych. Co więcej, interpretacja pomija specyfikę naszego produktu, mimo że sama przypomina o „właściwościach leczniczych marihuany, która pomaga w wielu chorobach”. Po negatywnej dla nas opinii KIS analizujemy wszystkie prawne możliwości obniżenia ceny produktu — uważa szef polskiego oddziału kanadyjskiej firmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy