Beer Fingers płyną na Wyspy

Spożywczy patent na paluszki ma intensywnie zdobywać krajowy rynek. Na razie rozszerza dystrybucję.

Opatentowane podwójne paluszki spółki Beer Fingers, w które zainwestował w zeszłym roku Bakalland, zamierzają dziesięciokrotnie zwiększyć swoje — dzisiaj niespełna 1-procentowe — udziały w segmencie paluszków. Za rok spółka ma mieć 5 mln zł przychodów (obecnie to 0,5 mln zł). — Producenci na tym rynku niczym się nie wyróżniają.

My jesteśmy jedynymi, którzy wymyślili coś nowego, czyli właśnie podwójne paluszki i to zwraca uwagę konsumentów. Potencjał tego rynku jest ogromny — twierdzi Bartosz Głodowski, prezes Beer Fingers.

Na razie spółka pracuje nad rozszerzeniem dystrybucji. Dzisiaj obecna jest głównie w średnich i małych sklepach spożywczych.

— Jesteśmy w trakcie rozmów z Eurocashem. Rozmawiamy także z jednym z brytyjskich dystrybutorów o eksporcie na tamtejszy rynek — mówi Bartosz Głodowski.

Całą produkcję Beer Fingers zleca i na razie się to nie zmieni.

— Inwestycja w fabrykę to wydatek rzędu 10 mln zł. Dopóki nie osiągniemy co najmniej 30 mln zł przychodów, nie będzie nam się to opłacać, choć wtedy nie musielibyśmy oddawać dużej części zarobku pośrednikom. Jak urośniemy, być może uda nam się namówić Bakalland do uczestnictwa w budowie zakładu — deklaruje prezes Beer Fingers.

Bakalland za 65 proc. udziałów w spółce zapłacił 400 tys. zł. Pozostałe udziały są w rękach Bartosza Głodowskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy