Czytasz dzięki

Beesfund i Booksy wspierają drobny biznes

opublikowano: 20-03-2020, 16:24

Kryzys wywołany epidemią koronawirusa uderza szczególnie w lokalne biznesy. Powstają kolejne inicjatywy, by pomóc im przetrwać.

Epidemia koronawirusa, ostrożność klientów i reakcje rządu spowodowało, że wiele firm usługowych zawiesiło działalność. Przedsiębiorcy mają dodatkowe uzasadnione obawy – że ich biznesy nie przetrwają przestoju. Stąd wziął się pomysł platformy Bonyjutra.pl, wykorzystującej to, co jest naturalną wartością firmy – lojalność klientów. Model działania jest prosty, firma emituje bony, które z czasem mają nabierać wartości. Platforma do bonów bazuje na rozwiązaniach Beesfundu i OdpalProjekt. 

– Szukaliśmy modelu, który oferuje kupującemu coś więcej, niż satysfakcję z pomocy. Pomysł krążył wokoło nagród, aż pojawiła się informacja, że coś podobnego szykują restauracje w Nowym Yorku – mówi Arkadiusz Regiec, prezes Beesfundu. 

Firma może wyemitować bony, które pokryją trudny okres działalności biznesu. Przykładowo, może to być kupon za 200 zł, który po kilku miesiącach nabierze wartości. Klient, który wspiera biznes będzie mógł zrealizować bon, jednak nie będzie to wymagane. Jeśli zbiórka wspierająca biznes nie przekroczy 1000 zł, to korzystanie z rozwiązania jest darmowe. Powyżej tej kwoty pobierana jest kwota za utrzymanie zbiórki – 100 zł miesięcznie i prowizja w wysokości 4,9 proc. od każdego bonu. 

Z platformy może skorzystać każda firma, jednak naturalnie najbardziej opłacalne będzie to dla tych, które opierają swoją działalność na emocjonalnym powiązaniu z klientem.

– Na pewno mogą skorzystać firmy usługowe. My myślimy o salach do jogi, fitness, siłowniach, restauracjach, barach. Bony mogą pomóc też kinom studyjnym i teatrom. Jednak 8 lat w crowdfundingu nauczyło nas ze ludzi ogranicza tylko wyobraźnia. Czy każdy lokal da rade? Jeśli ma stałych klientów, to już ma ku temu podstawy, aby spróbować – dodaje Arkadiusz Regiec.

Start platformy zbiegł się z gorącym czasem na rynku, projekt będzie dalej rozwijany, będzie ewoluował wraz z odbiorcami. 

– Wszystko zależy od rynku. Po pierwszych minutach mieliśmy już kilkadziesiąt zgłoszeń. Co będzie za za dwa miesiące, zobaczymy – mówi Arkadiusz Regiec.

Swój pomysł na wsparcie lokalnych biznesów ma też Booksy, platforma do rezerwowania wizyt w salonach fryzjerskich, kosmetycznych, spa.  Booksy szacuje, że w Polsce jest ponad 100 tys. salonów fryzjerskich, kosmetycznych, barberów, fizjoterapeutów. 90 proc. z nich podjęło już decyzję o zawieszeniu działalności, nie czekając na regulacje administracyjne. Z branżą związanych jest zawodowo co najmniej 300 tys. stylistów, fryzjerów, manicurzystek. Dlatego Booksy wprowadziło w aplikacji możliwość finansowego wsparcia ulubionego salonu czy stylisty.

- Fryzjer czy stylistka paznokci nie może zostać w domu i pracować zdalnie. Czytam komentarze osób z branży i odnoszę wrażenie, że wszyscy o nich zapomnieli. Wprowadzamy ważną zmianę w aplikacji Booksy, która - bardzo w to wierzę - pomoże tym przedsiębiorcom. Jestem przekonany, że stali klienci zrozumieją tę trudną sytuację i udzielą nawet symbolicznego wsparcia, a styliści docenią to i będą pamiętać – mówi Stefan Batory, CEO Booksy.

Booksy pracuje też nad wprowadzeniem dodatkowych opcji, takich jak vouchery pozwalające dziś zapłacić za usługę, którą klienci wykorzystają w przyszłości. Zaoferowało też swoim klientom bezpłatne doradztwo prawne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane