Bełchatów: kontrakt do korekty
BEZ PRESJI: Ewentualną renegocjację kontraktu długoterminowego między Bełchatowem a PSE pozostawimy stronom umowy. Nie zamierzamy wywierać żadnego nacisku — zapewnia Jan Buczkowski, wiceminister skarbu odpowiedzialny za prywatyzację energetyki. fot. B. Skrzyński
Elektrownia Bełchatów, największy polski producent energii elektrycznej, ma szansę na renegocjację niekorzystnego kontraktu długoterminowego z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi. Wszystko zależy od zgody PSE i wprowadzenia systemu opłat kompensacyjnych.
Obowiązujący obecnie kontrakt długoterminowy między Bełchatowem a PSE zmusza elektrownię, aby do 2005 r. sprzedawała Polskim Sieciom całą produkowaną energię po zaniżonej cenie. Umowa kompensuje drogie kontrakty zawarte przez PSE z innymi producentami energii (które gwarantują elektrowniom przychody na poziomie umożliwiającym spłatę kredytów inwestycyjnych). Niska cena ustalona w kontrakcie z Bełchatowem obniża średnią cenę zakupu energii przez Polskie Sieci. Jest jednak niekorzystna dla największego producenta prądu. Tani kontrakt obniża też wartość spółki, której prywatyzacja planowana jest na połowę 2001 r.
Najważniejszy początek
Ministerstwo Skarbu Państwa oczekuje, że inwestor Bełchatowa wyłoży pieniądze na modernizację wyeksploatowanej elektrowni. Resort chce też, aby przebudowa zużytych bloków nie spowodowała ograniczenia produkcji, a co za tym idzie, zmniejszenia wydobycia węgla brunatnego w zaopatrującej Bełchatów kopalni. Dlatego planuje się wybudowanie w elektrowni nowego bloku o mocy 800 MW, który w czasie remontu starych źródeł pozwoli utrzymać produkcję na dotychczasowym poziomie. Kontrakt wiążący elektrownię zmniejsza jej atrakcyjność z punktu widzenia inwestora. Jednak zdaniem Jana Buczkowskiego, wiceministra skarbu odpowiedzialnego za prywatyzację energetyki, wprowadzenie systemu opłat kompensacyjnych (który ma być konstrukcją przejściową do czasu uruchomienia wolnego rynku energii) umożliwi renegocjację kontraktu Bełchatowa.
— Dla inwestora najważniejsze będą zyski osiągane w pierwszych latach od zakupu akcji elektrowni. Dlatego dobrze byłoby stopniowo redukować ilość energii z Bełchatowa, sprzedawanej w ramach kontraktu długoterminowego, kosztem przedłużenia umowy na kolejne 7 lat. W latach 2006-2012 elektrownia mogłaby sprzedawać w ramach kontraktu 30 proc. energii — wyjaśnia Jan Buczkowski.
Powoli na rynek
Resztę energii Bełchatów mógłby sprzedawać po cenach rynkowych. Niskie koszty produkcji (wynikające z faktu, że elektrownia jest opalana węglem brunatnym, ale też z braku wielkich inwestycji) pozwoliłyby firmie na generowanie stosunkowo wysokich zysków. Według ministra, zwiększyłoby to znacznie atrakcyjność elektrowni z punktu widzenia inwestora. MSP mogłoby wtedy korzystniej sprzedać akcje spółki. Łatwiej byłoby też wynegocjować duży pakiet inwestycyjny.




