- Nie widzimy niczego, co zmienia nasz scenariusz bazowy. Złoty trzyma się ładnie – powiedział Belka w wywiadzie dla Bloomberga.

Jest obawa, że ilościowe luzowanie polityki pieniężnej przez Europejski Bank Centralny może spowodować aprecjację walut państw sąsiadujących z eurolandem, w tym złotego. Prezes NBP podkreśla jednak, że polska waluta pokazuje „niemal doskonałą stabilność” wobec euro.
Analiza rynku opcji pokazuje, że rynek widzi 35 proc. prawdopodobieństwo, że złoty umocni się o 5 proc. do 3,92 za euro do końca roku. Prawdopodobieństwo, że osłabnie o 5 proc. w tym samym okresie rynek szacuje na prawie 50 proc.
- Choć nie możemy być pewni, że tak będzie nadal, nie panikujemy – powiedział Belka.
Prezes NBP nie chciał mówić na temat perspektyw dalszego luzowania.
- Śledzimy blisko sytuację rynkową i mamy gości z różnych banków i instytucji, którzy jednogłośnie przewidują, że złoty się umocni – powiedział Belka. - Jak dotąd tak się nie dzieje – dodał.
Prezes NBP uważa, że głównym zagrożeniem, przed którym stoi polska gospodarka, jest to, że przedłużająca deflacja spowoduje negatywną spiralę płacowo-cenową, co zdusi popyt i wzrost gospodarczy. Belka uważa, że umocnienie złotego może doprowadzić do realizacji najgorszego scenariusza.
- Jakkolwiek zmienność rynku walutowego może być uciążliwa, stromy trend wzrostowy jest większym zagrożeniem, choć nie uważam tego za prawdopodobny scenariusz – powiedział prezes NBP.
Jego zdaniem, polscy eksporterzy poradzą sobie z umocnieniem złotego, jeśli nie będzie ono zdecydowane. Belka zwrócił uwagę, że choć firmy wskazują iż 3,90 za euro jest minimalnym kursem opłacalności, to taka granica „nie jest wyryta w kamieniu”.
- Choć oczywiście, mocny złoty zaszkodziłby eksportowi w krótkim terminie – powiedział prezes NBP.