Czytasz dzięki

Benecki: kwietniowe dane dot. produkcji są poniżej wszelkich oczekiwań

  • PAP
opublikowano: 21-05-2020, 11:18

Kwietniowe dane dot. produkcji są poniżej wszelkich oczekiwań; pokazały, że słabo radzą sobie eksporterzy - ocenił w rozmowie z PAP główny ekonomista ING Banku Śląskiego Rafał Benecki. Jego zdaniem uzasadnione jest oczekiwanie recesji w całym roku w wysokości 4,5 proc.

Główny Urząd Statystyczny podał w czwartek, ze produkcja przemysłowa w kwietniu spadła o 24,6 proc. rdr, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadła o 25,5 proc., podczas gdy - zgodnie z konsensusem przygotowanym przez PAP Biznes - rynek spodziewał się spadku produkcji w kwietniu rdr o 10,0 proc., a mdm spadku o 11,2 proc. Zgodnie z danymi GUS produkcja przemysłowa wyrównana sezonowo spadła w kwietniu rdr o 24,7 proc., a mdm spadła o 20,8 proc.

Zobacz więcej

Rafał Benecki

fot. Małgorzata Pągowska

Według Beneckiego pokazane przez GUS dane dotyczące produkcji są "poniżej wszelkich oczekiwań". Ekonomista zwrócił uwagę, że największy spadek nastąpił w sektorach, które same się zamknęły, gdy stanęli ich zachodni kooperanci, np. w samochodach o ponad 79 proc. rdr, czy w branży meblowej o minus 50 proc. Mocno spadła także produkcja tekstyliów.

"Niestety, ogólnie widać, że eksporterzy bardzo słabo sobie radzą. To pokazuje niestety specyfikę tego spowolnienia, że COVID i +lock down+ dotknął bardzo mocno popyt wewnętrzny strefy euro, który w czasie na przykład wojny handlowej radził sobie bardzo dobrze i pomagał nam rosnąć w miarę mocno mimo recesji niemieckiego przemysłu. Tym razem tak się nie dzieje, tym razem popyt wewnętrzny strefy euro jest bardzo słaby, co widać w polskich sektorach eksportowych" - powiedział przedstawiciel ING BŚ.

Dodał, że słabość widać także w polskim popycie wewnętrznym, który również się załamał z powodu "lock downu".

Benecki zwrócił uwagę na dane o wysokiej częstotliwości, np. dotyczące produkcji energii. Jego zdaniem dane z początku maja raczej nie sugerują, byśmy mieli do czynienia z szybką poprawą.

"Było lekkie odbicie produkcji i konsumpcji energii przed końcem kwietnia br., ale ono miało związek z przesunięciem świąt. Natomiast dane za pierwsze dwa tygodnie maja pokazują, że konsumpcja energii spada w tempie około 5-7 proc. Więc majowe dane, jak na razie nie wskazują, abyśmy mieli do czynienia z jakąś dużą poprawą i odbiciem aktywności przemysłowej" - powiedział ekonomista.

Zastrzegł, że niewykluczony jest efekt odbicia po stronie popytu wewnętrznego w momencie, kiedy gospodarka będzie otwierana, co widać w aktywności klientów.

"Generalnie trzeba mieć świadomość, że prognozy na ten rok wyglądają słabo. My utrzymujemy nasze szacunki zakładające spadek PKB w tym roku o 4,5 proc. Przedstawiliśmy je w połowie marca, od tego czasu inne instytucje międzynarodowe również poszły w tym kierunku (...). Ostatnio również Ministerstwo Finansów ogłosiło, że zamierza rewidować swoje oczekiwania w okolice naszych prognoz" - powiedział Benecki.

Zwrócił uwagę, że w momencie stopniowego otwierania gospodarki możemy mieć do czynienia z bardzo dynamicznym odbiciem, co jest typowe dla sytuacji, kiedy ustępuje epidemia, co widać było np. w Azji.

"Możemy mieć bardzo dynamiczne odbicie, nawet 50-60 proc. spadającej dynamiki możemy odrobić. Ale kluczowe jest to, co będzie się działo potem, jak bardzo klienci będą ostrożnie podchodzić do swoich wydatków, inwestycji, czy nie będzie nawrotów epidemii" - zaznaczył.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane