Benedyktyni proszą o pieniądze

Benedictus Memes chce rozkręcić sprzedaż produktów pod markami benedyktynów z Tyńca. Pomóc ma miniemisja obligacji.

Duchowni nie proszą o ofiarę, tylko zachęcają do inwestycji. Sprzedająca m.in. żywność, piwo czy nalewki pod marką Produkty Benedyktyńskie spółka Benedictus Memes, w której 49 proc. akcji mają mnisi z Tyńca pod Krakowem, rozpoczęła emisję publiczną obligacji. Prowadzi ją samodzielnie, bez pomocy domu maklerskiego. Zapisy przyjmuje do 24 marca.

— Chodzi nie tylko o zdobycie kapitału, ale też o marketing — zbudowanie za pomocą nietypowej emisji rozpoznawalności spółki i jej produktów. Sprzedawaliśmy już wcześniej emisje obligacji w ofertach prywatnych, zbierając około 2 mln zł — mówi Marek Lipiński, prezes Benedictus Memes i szef spółki Memes.pl, która ma 51 proc. akcji.

Formuła rozwoju

Benedictus Memes chce pozyskać z nowej emisji — z kuponem 8,5 proc. i terminem wykupu w 30 miesięcy po przydziale niezabezpieczonych papierów — maksymalnie 400 tys. zł, warunkiem jej powodzenia jest sprzedanie obligacji za co najmniej 100 tys. zł. Pieniądze mają posłużyć do zwiększenia kapitału obrotowego spółki.

— Myślimy o kolejnych emisjach, z których pieniądze pozwoliłyby rozszerzyć sieć sprzedaży i sfinansować m.in. uruchomienie dojrzewalni wędlin. Możliwe, że zdecydujemy się na debiut na NewConnect w 2016 r. — mówi Marek Lipiński. Spółka nie podaje w memorandum informacyjnym wyników za 2014 r. — ostatni zaudytowany raport pochodzi z 2013 r. Wtedy przez trzy kwartały przy 3,4 mln zł przychodów miała 0,53 mln zł straty netto. Stratę zanotowała też w ubiegłym roku. Teraz ma być lepiej.

— Ten rok chcemy zamknąć ponad 17 mln zł przychodów i kilkusettysięcznym zyskiem netto. W przyszłym roku zgodnie z prognozą przychody mają sięgać już 27 mln zł, a w 2016 r. — ponad 33 mln zł przy 3,75 mln zł czystego zysku — mówi Marek Lipiński.

Tynieccy benedyktyni zaczęli samodzielnie rozkręcać działalność w 2006 r. W szczytowym momencie w tworzonej przez nich sieci sklepów franczyzowych z produktami benedyktyńskimi było ponad 60 placówek, ale narastające od 2008 r. problemy z regularnymi dostawami i zmniejszony popyt na produkty premium sprawiły, że większość sklepów się wykruszyła. W 2013 r. odpowiedzialność za operacje spółki przejął Marek Lipiński.

— Pod naszym szyldem działa dziś 30 sklepów: 7 to placówki własne, 10 — franczyzowe,a reszta to sklepy partnerskie, czyli takie, w których 50-70 proc. asortymentu pochodzi od nas. Nasze produkty są też dostępne w ponad 200 zwykłych sklepach. W tym roku chcemy otworzyć 8-10 sklepów własnych, i to na rozwój w tej formule będziemy teraz stawiać. Poza tym rozwijamy sprzedaż internetową i jesteśmy w trakcie negocjacji z dużymi sieciami handlowymi, takimi jak Żabka czy Carrefour, a także z hurtownikami — mówi Marek Lipiński.

Zmiany w portfolio

Benedictus Memes ma w ofercie ponad 700 produktów: od wędlin i nabiału przez konfitury, produkty ziołowe czy syropy po piwo i nalewki. Na zlecenie spółki produkują je zewnętrzni dostawcy, benedyktyni odpowiadają za kontrole jakościowe.

— Mamy ponad 70 dostawców, jesteśmy właśnie w trakcie odświeżania portfolio produktów m.in. o nowe nalewki, syropy, przyprawy czy suplementy diety, łączące zioła benedyktyńskie z bioestrami, produkowanymi przez spółkę FLC Pharma, której udziałowcem jest Memes.pl. Chcemy mieć zdywersyfikowane portfolio, w którym największe kategorie produktów — jak piwo, nalewki czy wędliny — będą miały kilkunastoprocentowy udział w obrotach — mówi Marek Lipiński. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Handel / Benedyktyni proszą o pieniądze