Niemiecki dziennik "Berliner Zeitung" oskarżył w poniedziałek brytyjskiego premiera Tony'ego Blaira o świadome blokowanie porozumienia w sprawie budżetu Unii Europejskiej, w czym korzystać ma z poparcia Francji.
Jak wskazuje komentator popularnej wśród mieszkańców dawnej NRD gazety, istotą budżetowego sporu jest obrona "świętych krów" - brytyjskiego rabatu składkowego i dotacji dla francuskiego rolnictwa.
Według "Berliner Zeitung", Blair, "który jeszcze w czerwcu prezentował się jako wskazujący drogę, utracił kwalifikacje do tego zadania (...). Brak mu odwagi i dalekowzroczności, by na serio zwalczać eurosceptycyzm na Wyspach. Swą propozycją ram finansowych UE Blair dopasował się do brytyjskiego populizmu. Nie ustawia zwrotnic, lecz co sił hamuje europejski pociąg".
W opinii gazety, rzeczywistym celem ostatniej propozycji budżetowej Londynu było uratowanie brytyjskiego rabatu składkowego. Blair wykorzystuje dla siebie skomplikowanie procesu decyzyjnego w liczącej już 25 państw Unii. Jego ramowy projekt unijnych finansów na lata 2007-2013 "polega na tym, by wygrać jedne państwa UE przeciwko drugim - starych członków przeciwko nowym, biednych przeciwko bogatym, liberalnych przeciwko raczej interwencjonistycznym. To propozycja, która dzieli i osłabia Europę zamiast ją jednoczyć" - podkreśla berliński dziennik.
Jego zdaniem, w blokowaniu porozumienia najważniejszymi sojusznikami Brytyjczyków są "właśnie ich rzekomi najwięksi przeciwnicy Francuzi. Jak dla Brytyjczyków rabat składkowy, tak dla Paryża system dotacji rolnych jest świętą krową, cenniejszą od jakiegokolwiek europejskiego konsensusu. Jedyna różnica polega na tym, że Francja może otrzymywać swoje miliardowe dotacje tylko wtedy, gdy UE działa, choćby na zwolnionych obrotach, podczas gdy Wielka Brytania poradzi sobie nawet w razie wielkiego kryzysu Unii. Tylko dlatego jedni robią na zewnątrz wrażenie proeuropejskich, a drudzy antyeuropejskich" - konkluduje "Berliner Zeitung".
Gazeta wskazuje, że tylko Niemcy mogą przełamać "blokadę, w jaką wprowadziły Unię brytyjski i francuski egoizm". Naturalnymi sojusznikami Berlina są tutaj nowe państwa członkowskie z Europy Wschodniej "gotowych do oszczędności i walki z brukselską subventionitis".
"Sojusz Niemców i wschodnich Europejczyków na (unijnym) szczycie mógłby skontrować +oby tak dalej+ Brytyjczyków, Francuzów oraz innych partnerów i wystąpić na rzecz naprawdę nowoczesnego, szczupłego budżetu UE. Tylko jeśli Europa oszlifuje swój stan posiadania, podąży rzeczywiście naprzód" - konkluduje "Berliner Zeitung"