Małe oraz średnie firmy będą musiały przejść niekiedy bolesną weryfikację znajomości reguł unijnego rynku. Można tego uniknąć.
„PB”: Z badań przeprowadzonych przez PKPP wśród 1107 małych i średnich firm wynika, że 1/3 z nich nie spełnia unijnych norm bezpieczeństwa produktów, a co 12 nie ma i — co gorsza — nie zamierza starać się o niezbędne uprawnienia do sprzedaży na rynku UE....
Małgorzata Krzysztoszek, dyrektor zespołu ekspertów Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych: W rozmowach z małymi przedsiębiorcami rzeczywiście często można usłyszeć, że niepotrzebne im są unijne normy i certyfikaty, bo działają na rynku lokalnym. To niepokojące zjawisko, które oznacza, że nie zdają sobie sprawy z konsekwencji wejścia Polski do Unii. Są bowiem produkty, które zostały objęte obowiązkiem certyfikowania również w Polsce.
Jeśli ktoś nie jest eksporterem i nie zetknął się już z unijnymi realiami, dowie się o nich tuż po 1 maja. Tyle tylko że może to być przebudzenie bardzo brutalne.
Może brakuje im wiedzy na temat wymogów unijnego rynku?
— Tak naprawdę od 1 maja nie będziemy już dzielić rynku na nasz i ich (unijny), będziemy mieli jeden, wspólny rynek. I szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, aby tylko 32,4 proc. przedsiębiorców było przygotowanych do działania na rynku Unii Europejskiej — a taki wynik uzyskaliśmy w badaniach.
Jeśli taki odsetek przedsiębiorców mówi zdecydowanie, że jest przygotowany, to znaczy, iż zapewne już działają oni na rynku unijnym. Natomiast pozostali dysponują pewną wiedzą, ale nie mogli jej jeszcze zweryfikować.
A czy instytucje mające za zadanie informowanie przedsiębiorców dobrze wykonały swoją pracę?
— Przedsiębiorcy oceniają dostęp do informacji jako bardzo słaby. Są trzy aspekty: pierwszy to przygotowanie dobrej informacji, drugi — dotarcie do odbiorcy i trzeci — odbiorca musi wiedzieć, że ta informacja jest dla niego użyteczna i powinien z niej chcieć skorzystać.
Wszystko, co wiąże się ze środkami unijnymi, zostało scentralizowane w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, która jednak nie do końca spełnia swoje zadania. Bo jeżeli tylko 30 proc. przedsiębiorców wie, że istnieje taka instytucja, to wyraźny sygnał, że nie potrafiła ona dotrzeć do odbiorców. 70 proc. przedsiębiorców czerpie wiedzę na temat Unii z internetu, ale gdy pytamy, z jakich stron, to zaledwie 7 proc. odpowiada, że z PARP. Jednak informację na stronach agencji oceniam jako dobrą, na mocne 3+.
Ale jest i druga strona medalu. Wiele działających na rynkach lokalnych firm doradczych od 2-3 lat oferuje pomoc w zdobyciu środków unijnych. I okazuje się, że zainteresowanie takim produktem jest znikome. Wina leży także po stronie przedsiębiorców, bo nie chcieli lub nie potrafili skorzystać z informacji.
Co zatem poradziłaby Pani firmom, które nie przygotowały się do działania na unijnym rynku?
— Będą musiały przejść w maju i czerwcu przyspieszony kurs. W PARP każdy może skorzystać z darmowych szkoleń. Trzeba się tylko zgłosić, wykonać pierwszy ruch. Radziłabym, aby wszyscy, którzy jeszcze tego nie zrobili, skorzystali z tej możliwości.