W ramach wsparcia obecnych władz Ukrainy Komisja Europejska przyjęła wniosek dotyczący tymczasowego obniżenia lub zniesienia ceł na import ukraińskich towarów. Formalnie wymaga on jeszcze zatwierdzenia przez Radę UE i Parlament UE, co może nastąpić w kwietniu.

— Wynegocjowana umowa o wolnym handlu z Ukrainą nie została podpisana, co miało nastąpić w listopadzie 2013 r. Jej odrzucenie przez prezydenta Wiktora Janukowycza doprowadziło do protestów w Kijowie. Teraz UE chce przyspieszyć wejście umowy w życie dzięki jej jednostronnemu wprowadzeniu. Skutek praktyczny będzie niewielki, bo Ukraina już obecnie korzysta z preferencji celnych, gdyż jest objęta generalnym systemem preferencji celnych UE — tłumaczy Tomasz Włostowski, partner w brukselskiej kancelarii EU Trade Defence.
Ktoś zyska, ktoś straci
W obecnym stanie ukraińskiej gospodarki obniżenie ceł na jej wyroby zmieni niewiele. Ważniejsza jest pomoc finansowa oraz kurs hrywny.
— Hrywna znacznie się osłabiła, wzmacniając konkurencyjność ukraińskich produktów, ale Ukraina musi coś produkować, żeby sprzedawać, a żeby produkować, potrzebuje pomocy finansowej. Kluczową informacją jest zaś wysokość tej pomocy. Gdy Ukraina będzie niewiele produkować, zniesienie ceł nawet przy osłabieniu hrywny niewiele zmieni — ocenia Paweł Radwański, analityk rynków finansowych w Raiffeisen Bank Polska.
Efektów zniesienia ceł można spodziewać się głównie na rynku spożywczym, przy czym mogą one być zarówno negatywne, jak i pozytywne dla Polski.
— Polska importuje z Ukrainy głównie pasze ze zbóż. To około 40 proc. naszego importu. Spadek cen spowoduje, że produkcja zwierzęca stanie się w Polsce tańsza, a biorąc pod uwagę, że dużą jej część eksportujemy, zwiększy się konkurencyjność naszych producentów. Z drugiej strony jednak także inne kraje UE importują ukraińskie zboża, więc zwiększenie ich dostępności może negatywnie wpłynąć na sytuację naszych producentów — tłumaczy Piotr Pękała, ekonomista PKO Banku Polskiego.
Bariery zostaną
Marcin Gątarz, analityk Unicredit CAIB Poland, zwraca uwagę, że dla ukraińskich spółek rolnych zniesienie unijnych ceł nie jest szczególnie istotne, gdyż sprzedaż płodów rolnych na rynku światowym nie jest problemem. Spośród ukraińskich spółek notowanych na warszawskiej giełdzie w dłuższym terminie mogłyby skorzystać Astarta i Ovostar, gdyż otwarcie granic w pewnym stopniu uniezależniłoby je od lokalnych wahań cen. Analityk zwraca uwagę, że w przypadku wielu produktów spożywczych cła to niejedyna bariera w dostępie do rynku.
— Po zniesieniu ceł może pojawić się wiele innych trudności w dostępie do rynku UE związanych np. z certyfikacją produktów — mówi Marcin Gątarz.
— UE przoduje w tworzeniu takich barier, a znaczna część ukraińskich produktów rolnych nie spełnia unijnych norm — wtóruje mu Paweł Radwański. Do tego dochodzą czynniki rynkowe. — Ukraiński Milkiland ma już fabrykę w Polsce i jej moce nie są w pełni wykorzystane. To świadczy, że na rynku wcale niełatwo jest zaistnieć — mówi Marcin Gątarz.
SONDA
Cła nie są jedyną barierą w handlu
MACIEJ BACHMAN
prezes Pekaesu
Największe korzyści ze zniesienia unijnych ceł importowych uzyskają ukraińskie firmy rolno-spożywcze. Wsparcie z tego tytułu ma przynieść gospodarce Ukrainy ponad 480 mln EUR rocznie (w tym 380 mln EUR dla rolnictwa). Istnieje szansa na odwrócenie wyraźnego w ostatnim roku spadku wartości dostaw do Polski. Jednocześnie Ukraina wciąż plasuje się pod koniec pierwszej „10” czołowych odbiorców polskich towarów. Te proporcje na pewno się zmienią po zniesieniu ceł. Nie stanie się to automatycznie, bo cła nie są jedyną barierą w handlu. Dochodzą do tego regulacje prawne, unijne normy jakości, stabilizacja polityczna i gospodarcza oraz wiele innych czynników. Są jednak sektory polskiego rynku, które będą naturalnymi beneficjentami wzrostu wymiany handlowej z Ukrainą. Mam na myśli np. sektor transportowo-logistyczny. Dla takich firm jak Pekaes stwarza to nowe możliwości rozwoju i wykorzystania geograficznej i infrastrukturalnej pozycji Polski.
RADOSŁAW KOELNER
prezes Rawlplugu
Zniesienie ceł dla towarów z Ukrainy to strategicznie bardzo dobra decyzja, jedyny sposób, żeby odciągnąć Ukrainę od wpływów rosyjskich. Dziś nastawienie do Rosjan jest tak negatywne, że szkoda byłoby tego nie wykorzystać na związanie kraju z Zachodem. Skala importu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy jest na razie niewielka i trzeba 2-3 lat, by dzięki jednostronnemu zniesieniu ceł wzrosła. To czas na to, żeby przygotowały się do tego nasze firmy. W obszarze przemysłowym natomiast nie ma problemu, bo taki import praktycznie nie istnieje.
ŁUKASZ DOMINIAK
dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa
Jednostronne zniesienie ceł to bardzo poważny problem dla polskiej branży drobiarskiej. Ukraina aspiruje do miana jednego z większych producentów w regionie. Zakłady dynamicznie się rozwijają. Mają zdecydowaną przewagę konkurencyjną, wynikającą m.in. z tańszej siły roboczej, ale także korzystnych cen pasz. Bez zachowania mechanizmów chroniących rynek wspólnotowy, w tym przede wszystkim ceł importowych, europejskie zakłady będą więc miały poważne problemy ze sprostaniem konkurencji. Co prawda na razie ograniczona liczba ukraińskich producentów jest w stanie spełnić restrykcyjne unijne wymogi dotyczące bezpieczeństwa i higieny żywności, ale ze względu na dużą skalę działania pojedynczych podmiotów na tamtym rynku, nawet jeśli jeden czy dwa te kryteria spełnią i rozpoczną sprzedaż na rynek unijny, z pewnością wywoła to spore zamieszanie. Polska, jako lider w eksporcie i czołowy producent mięsa drobiowego w UE, może odczuć to najmocniej.
STANISŁAW WAŚKO
wiceprezes Can-Packu
Ponieważ Ukraina eksportuje głównie surowce i niskoprzetworzone wyroby, to zapewne obniżenie ceł na import do UE obniży koszty zaopatrzeniowe przemysłu. Problemem Ukrainy jest de facto dyskryminacja eksportu związana z problemami z odzyskiwaniem VAT od sprzedaży eksportowej. To mocno ogranicza firmy, które chcą inwestować na Ukrainie i korzystać z niskich kosztów lokalnych oraz eksportować. To jeden z istotnych obszarów, które rząd Ukrainy powinien wziąć pod uwagę, aby przyciągnąć inwestorów.