Bez pieniędzy nie będzie naprawy

Zadłużona firma, która nie ma gotówki na czarną godzinę, nie może liczyć na udane postępowanie mające utrzymać ją przy życiu

Wraz z początkiem bieżącego roku minęły dwa lata od wejścia w życie prawa restrukturyzacyjnego i zmian w prawie upadłościowym. Z tej okazji spółka Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja SA przygotowała raport podsumowujący efekty wprowadzenia nowych rozwiązań.

Brak zachęt

Główny wniosek jest taki, że zmienione prawo nie działa tak, jak powinno.

Zdaniem Patryka Filipiaka, doradcy restrukturyzacyjnego w spółce Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja, wynika to m.in. z faktu, że na sam dźwięk słowa restrukturyzacja instytucje finansowe wypowiadają umowy, cofają finansowanie czy też uzależniają dalsze wsparcie od dodatkowych zabezpieczeń, natomiast dostawcy żądają przedpłat.

— Kto nie odłożył pieniędzy na czarną godzinę, nie może liczyć na pomoc. Nie ma też żadnej realnej zachęty dla instytucji finansowych do wspierania restrukturyzujących się podmiotów. Tym samym stworzyliśmy system, który w teorii pomaga dłużnikom i wierzycielom, ale w praktyce tylko tym, którzy mają zapasy gotówki — tłumaczy Patryk Filipiak.

Inne problemy to brak wystarczającej kadry sędziowskiej, a także niewykonany w terminie projekt stworzenia Centralnego Rejestru Restrukturyzacji i Upadłości. Realna data wejścia w życie takiego rejestru nie jest znana. W efekcie tylko nieliczne postępowania restrukturyzacyjne kończą się sukcesem, a wiele nie zostaje rozstrzygniętych, choć dawno minął na to ustawowy termin.

Najwięcej umorzeń

Niewątpliwie nowe prawo przyczyniło się do zwiększenia zainteresowania przedsiębiorców formalną naprawą zadłużonej firmy. Od początku 2016 r. do końca listopada 2017 r. zostało otwartych 585 postępowań restrukturyzacyjnych. Przy tym procesy mające na celu utrzymanie firmy przy życiu stanowią około jednej trzeciej łącznej liczby upadłości i restrukturyzacji.

Spółka Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja szacuje, że dzięki wprowadzeniu nowego prawa rozpoczęło się aż 60 proc. procedur naprawczych. Natomiast w przypadku 40 proc. skorzystały z takiego sposobu firmy, które musiałyby upaść, gdyby prawo funkcjonowało na zasadach sprzed 2016 r. Do końca ubiegłego roku zatwierdzono zaledwie 111 układów, co stanowi jedną piątą otwartych postępowań restrukturyzacyjnych. Najwięcej takich przypadków dotyczyło procedury przyspieszonego postępowania układowego, a najmniej — sanacji.

— Taki rozkład nie dziwi, ponieważ postępowanie sanacyjne nastawione jest nie tylko na restrukturyzację długów, ale również procesów biznesowych, dlatego trwa dłużej niż inne procesy naprawcze — zwraca uwagę Bartosz Sierakowski, doradca restrukturyzacyjny w Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja. Co ciekawe, do listopada 2017 r. mieliśmy więcej umorzonych postępowań restrukturyzacyjnych (123) niż tych, które zakończyły się zatwierdzeniem układu (111). Może to wynikać z faktu, że spora część przedsiębiorstw wybrała procedurę restrukturyzacyjną na wyrost, choć de facto powinny one upaść.

Wydłużone postępowania

Raport pokazuje także, że sądy są mocno obciążone procedurami restrukturyzacyjnymi. Generalnie w ponad jednej czwartej z nich nie doszło do żadnej formy restrukturyzacji. W największym warszawskim sądzie zatwierdzonych zostało 11 układów, czyli co siódme z otwartych dotychczas postępowań. Powodów do optymizmu nie daje także czas trwania procesów restrukturyzacji. Okazuje się, że średnio (mediana) od momentu otwarcia postępowania do złożenia spisu wierzytelności mija 30 dni, a na zatwierdzenie układu trzeba czekać 126 dni.

Samo otwarcie postępowania wymaga czasu. W niektórych przypadkach pierwszym zdarzeniem rejestrowanym przez sąd w Monitorze Sądowym i Gospodarczym jest zabezpieczenie majątku dłużnika — od tego momentu do otwarcia procedury mijają średnio 33 dni. Najdłużej trwa sanacja oraz postępowanie układowe — około 250 dni. Nawet najkrótszy sposób naprawy, dla którego przewidziano w ustawie kwartał, czyli przyspieszone postępowanie układowe, najczęściej trwa 110 dni. A trzeba pamiętać, że dane te nie uwzględniają czasu trwania procedur odwoławczych, których przewlekłość jest w tej chwili największą bolączką postępowań restrukturyzacyjnych.

Jest potencjał

Autorzy raportu zwracają uwagę, że w Polsce upadłości i restrukturyzacji mogłoby być więcej. Obecnie jest ich około tysiąc rocznie. Natomiast patrząc na cechy strukturalne polskiej gospodarki i jej sytuację cykliczną, teoretycznie ta liczba mogłaby wynosić między 2 a 2,5 tys. Ciekawą obserwacją jest także fakt, że liczba bankructw w naszym kraju rośnie mimo doskonałej koniunktury. To może mieć związek z obserwowanym w 2017 r. pogorszeniem płynności firm, spowodowanym zaostrzeniem polityki podatkowej przez urzędy skarbowe oraz gwałtownym przyspieszeniem dynamiki wzrostu wynagrodzeń w gospodarce, na co wielu przedsiębiorców nie było przygotowanych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Bez pieniędzy nie będzie naprawy