Bez samorządu nie ma rozwoju

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2015-11-19 22:00

W opowieści pani premier o naprawie państwa w ogóle nie zaistniał… samorząd terytorialny.

Bezpośrednio po zakończeniu trwającego ponad godzinę środowego exposé premier Beaty Szydło myślałem, że czegoś w nim po prostu nie dosłyszałem. Ale przeczytanie stenogramu potwierdza, że pewnemu bardzo ważnemu wątkowi szefowa rządu nie poświęciła nawet symbolicznego słowa, nie mówiąc o jakimś pełniejszym zdaniu. W jej opowieści o naprawie państwa w ogóle nie zaistniał… samorząd terytorialny. A przecież jest to drugi, obok administracji rządowej, filar jednolitego aparatu państwowego. To pominięcie tym bardziej zdumiewa, że przecież Beata Szydło przed wskoczeniem dziesięć lat temu do centralnej polityki była burmistrzem miasta Brzeszcze.

W opowieści pani premier o naprawie państwa w ogóle nie zaistniał… samorząd terytorialny.
Marek Wiśniewski

Nie znaczy to oczywiście, że problematyka Polski lokalnej została w exposé pominięta. Wręcz przeciwnie, co potwierdza zacytowany poniżej fragment pełen troski. Rzecz w tym, że zostały w nim całkowicie przemieszane kompetencyjnie obszary decyzyjne samorządu terytorialnego oraz administracji resortowej, na którą samorząd nie ma jakiegokolwiek wpływu. Na przykład o likwidacji deficytowej szkoły rzeczywiście decyduje uchwałą rada gminy. Ale w sprawie zwinięcia placówki pocztowej, obniżenia rangi lub całkowitej likwidacji komisariatu, wreszcie zaniechania połączeń kolejowych — władze gminne nawet nie są pytane i zaskoczone dowiadują się o nich jednocześnie z mieszkańcami.

Premier zapowiedziała, że nowy rząd będzie rozmawiał z obywatelami bezpośrednio. Zamiar chwalebny, ale technicznie nie bardzo możliwy. Po dwudziestu sześciu latach od odrodzenia się samorządu terytorialnego (mowa o poziomie gminnym) jego jednostki zasługują na traktowanie podmiotowe. Zwłaszcza że realnie to właśnie one zagospodarowują wielką część unijnej perspektywy finansowej 2014–20. Dlatego już czują się bardzo zaniepokojone planami np. zwiększenia kwoty wolnej od podatku, ponieważ oznacza to automatyczne uszczuplenie odpisu z PIT wpłacanego przez mieszkańców, na którym opierają się gminne budżety. Gminy z zaskoczeniem dowiadują się także o planie likwidacji gimnazjów, których sieć mozolnie i kosztownie budowały przez długie lata. To tylko dwa przykładowe problemy, o których rząd i samorząd terytorialny muszą poważnie rozmawiać od zaraz.