Bezpieczny kredyt się skończy, popyt pozostanie

Anna GołasaAnna Gołasa
opublikowano: 2023-11-06 20:00

Nawet jeśli wyschnie źródło taniego finansowania, mieszkania będą się sprzedawać — uważają eksperci. Do zakupów mają zachęcać warunki makroekonomiczne.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlatego — zdaniem ekspertów — popyt na mieszkania nie zniknie wraz z Bezpiecznym kredytem 2 proc.
  • co będzie się działo z cenami za m kw. w 2024 r.
  • jak eksperci oceniają pomysł Koalicji Obywatelskiej, czyli kredyt 0 proc.
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Deweloperzy i analitycy spodziewają się, że budżet programu Bezpieczny kredyt 2 proc. na lata 2023-24 wyczerpie się za około dwa miesiące. Przypomnijmy, że już obecnie przyznawane jest finansowanie z przyszłorocznej puli.

— Do 18 października 2023 r. w ramach programu podpisano ponad 24 tys. umów na łączną kwotę prawie 10 mld zł. Tymczasem rząd na etapie tworzenia projektu ustawy spodziewał się, że w całym 2023 r. zostanie udzielonych 10 tys. kredytów o wartości około 3 mld zł. Jeśli popyt na preferencyjne kredyty się utrzyma, to pieniędzy zabraknie już w styczniu 2023 r. Pozostaje więc niewiele czasu na zakup mieszkania. Może się okazać, że przez najbliższe dwa miesiące będzie się sprzedawało wszystko, co kwalifikuje się do programu — prognozuje Bartosz Turek, główny analityk HRE Investment Trust.

Zakończenia rządowego programu na początku 2024 r. spodziewa się także Waldemar Wasiluk, wiceprezes spółki Victoria Dom.

— Podobnie było w przypadku innych programów wsparcia dla mieszkalnictwa, jak Rodzina na swoim czy Mieszkanie dla młodych. Pieniędzy zaczynało brakować już w pierwszych dwóch-trzech tygodniach stycznia kolejnego roku — przypomina Waldemar Wasiluk.

Kupujących nie zabraknie

Wiele wskazuje jednak na to, że mimo zakończenia programu popyt nie zniknie.

— Odpuszczająca inflacja będzie powodować obniżkę stóp procentowych przez NBP. To będzie sprowadzać koszt kredytu — miejmy nadzieję, że już w drugiej połowie 2024 r. — do poziomu 5,5-6 proc. Są to warunki, które polski konsument jest w stanie zaakceptować — uważa Waldemar Wasiluk.

Przypomina, że w 2022 r. koszt kredytów sięgał 10 proc.

— To było nie do przełknięcia dla przeciętnej rodziny, która chciała kupić mieszkanie. Wydaje mi się, że druga połowa 2024 r. przyniesie w tym obszarze nieco normalizacji — prognozuje Waldemar Wasiluk.

W podobnym tonie wypowiada się Bartosz Turek.

— Jeżeli stopy procentowe nadal będą spadać, a kredyty staną się łatwiej dostępne, popytu na mieszkania nie zabraknie — mówi Bartosz Turek.

Eksperci uważają też, że nieunikniony jest dalszy wzrost cen.

— Stawki za metr z pewnością pójdą w górę. Przyczyn jest kilka, w tym drożejące działki i problemy z podażą — uważa Tomasz Kaleta, dyrektor departamentu sprzedaży w spółce Develia.

Darmowy kredyt budzi wątpliwości

Jeden ze scenariuszy zakłada również wprowadzenie zapowiadanego przed wyborami przez Koalicję Obywatelską programu kredytu o zerowej stawce. Eksperci są jednak do tego pomysłu sceptycznie nastawieni.

— Ta koncepcja jest za daleko idąca. Bezpieczny kredyt 2 proc. jest najbardziej hojnym programem w historii, a zamiana go na darmowe finansowanie jest po prostu niepotrzebna. Chyba że będziemy mieli do czynienia z likwidacją programu mieszkaniowego przez jego pozorną liberalizację. W praktyce mogłoby to polegać na tym, że Bezpieczny kredyt 2 proc. zostanie zastąpiony kredytem darmowym, ale pojawią się bardzo wysokie wymagania dotyczące efektywności energetycznej nieruchomości, które za pomocą takiego kredytu można będzie kupić. Może chodzić np. o nieruchomości niskoenergochłonne albo pasywne — wyjaśnia Bartosz Turek.

Podkreśla jednak, że podaż takich nieruchomości jest ekstremalnie mała.

— Owszem, deweloperzy mogliby spróbować zapewnić ofertę mieszkań pasywnych, ale czy będą skłonni rozpoczynać tego typu inwestycje, wiedząc, że będą je sprzedawać klientom kwalifikującym się na kredyt 0 proc.? Biorąc pod uwagę to, że procedura pozyskania gruntu, przygotowanie projektu i budowa zajmują kilka lat, obstawiam, że takich odważnych będzie niewielu albo nie będzie ich w ogóle — twierdzi Bartosz Turek.

Bartosz Kalinowski, prezes spółki Skanska Residential Development Poland uważa natomiast, że zastąpienie Bezpiecznego kredytu 2 proc. kredytem zeroprocentowym mogłoby w krótkiej perspektywie negatywnie wpłynąć na rynek mieszkaniowy.

— Wyobrażam sobie, że klienci, którzy dziś spełniają kryteria programu 2 proc., zechcą wstrzymać swoje decyzje zakupowe w oczekiwaniu na jeszcze bardziej preferencyjne warunki. Dojdzie więc do spadku popytu, który może powstrzymać deweloperów przed wprowadzeniem na rynek kolejnych projektów. Skutkiem będzie jeszcze bardziej zredukowana oferta dostępnych mieszkań, co nie będzie też korzystne dla klienta. Myślę, że warto się zastanowić nad przedłużeniem obecnego programu wsparcia — mówi Bartosz Kalinowski.