PB: Mamy już nową Zimną Wojnę?
prof. Piotr Grochmalski, dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej: Po stronie rosyjskiej taka narracja była prowadzona już od dawna. Siergiej Karaganow, ideolog Kremla, pisał o niej na długo przed agresją na Ukrainę. Mówiło się w nomenklaturze rosyjskiej o Zimnej Wojnie 2.0, swoistej dogrywce, w której Rosja we współpracy z Chinami wygra, bo ma krótszy proces decyzyjny niż państwa demokratyczne - i może wykorzystywać demokratyczne instytucje przeciw nim samym. Głosy przeciwne, jak generała Iwaszowa, który w czasach jelcynowskich odpowiadał za relacje między Rosją a NATO, były ignorowane - a on przed inwazją zwracał uwagę, że żadnego zagrożenia ze strony NATO nie ma, a eskalacja wynika z problemów wewnętrznych Putina, który nie ma pomysłów na modernizację, więc dzięki wojnie chce skupić wokół Kremla społeczeństwo.
Czy w czasie nowej Zimnej Wojny Polska stanie się takim krajem, jakim w czasie starej była RFN czy Korea Południowa?
Z militarnego punktu widzenia to już się dzieje. Na wschód został przesunięty amerykański V Korpus, który nawet w czasach Zimnej Wojny nie miał stałego dowództwa w Europie, a teraz ma - i jak wtedy miał bronić niemieckiej przełęczy Fulda, tak teraz czuwa nad tzw. przesmykiem suwalskim, czyli miejscem, w które w wypadku ataku konwencjonalnego mają uderzyć siły pancerne. W Polsce jest ponad 10 tys. żołnierzy amerykańskich i mnóstwo sprzętu, w Powidzu budowane są duże magazyny broni. Zacieśnia się też współpraca w dziedzinie militarnego wykorzystania sztucznej inteligencji i nowych technologii. Skala zakupów amerykańskiego sprzętu - a co za tym idzie technologicznego transferu - jest bezprecedensowa. Zgoda na zakup przez Polskę 500 zestawów HIMARS, czyli większej liczby, niż obecnie ma na stanie armia amerykańska, to strategiczna decyzja, pokazująca zamiar długofalowego współdziałania i z Polską, i z innymi krajami Trójmorza.
A z gospodarczego punktu widzenia?
Widać, że wykuwa się strategia długofalowego finansowania projektów Trójmorza jako nowego jądra Europy. Z jednej strony chodzi tu o budowę infrastruktury na wschodniej flance NATO, która może być wykorzystywana przez armię, a z drugiej o projekty energetyczne, mające uniezależnić Europę od nośników energii z Rosji. Amerykanie chcą wypełniać lukę po Rosjanach, dostarczając ropę i gaz, a także realizując inwestycje energetyczne w całym regionie.
Różnicą między tą Zimną Wojną a poprzednią jest rola Chin. Co „zimny" konflikt z nimi oznacza dla Polski?
Już w czasie pandemii wyraźnie widać było skracanie łańcuchów dostaw, co wzmocniło gospodarczą rolę Europy Środkowej, a obecna sytuacja ten proces może tylko przyspieszyć. Stabilność gospodarki niemieckiej, największej w Europie, jest uzależniona od gospodarek Europy Środkowej, przede wszystkim od Polski. Grupa Wyszehradzka jest największym na świecie partnerem gospodarczym Niemiec. To zjawisko będzie się pogłębiać z korzyścią dla gospodarek regionu. Z drugiej strony narastać będzie chińsko-rosyjska wymiana towarowa, głównie zakupy energii przez Pekin, które jeszcze bardziej uzależnią Rosję od Chin. Ale to już problem Rosji.
