Bezrobocie dzieli Europę na pół

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 01-08-2012, 00:00

W Hiszpanii bez pracy jest rekordowo wiele osób, w Niemczech rekordowo mało

Takiego kryzysu na rynku pracy strefa euro jeszcze nie przeżywała. Średnia stopa bezrobocia w „siedemnastce” wyniosła w drugim kwartale 11,2 proc. — podał Eurostat.

Kwartał wcześniej bez pracy było 10,9 proc. mieszkańców, a rok wcześniej tylko 9,9 proc. Bezrobocie w Eurolandzie jest najwyższe i w dodatku rośnie najszybciej w 12-letniej historii regionu. Znikające miejsca pracy źle wróżą konsumpcji i koniunkturze w całej gospodarce, a to oznacza, że kryzys finansowy strefy euro będzie jeszcze trudniej rozwiązać, niż wcześniej sądzono.

— Słaby popyt, silna konkurencja i duża niepewność sprawiają, że firmy w strefie euro znajdują się pod coraz silniejszą presją na utrzymywanie w ryzach kosztów pracy. Jest duże niebezpieczeństwo, że w 2013 r. stopa bezrobocia Eurolandu przebije 13 proc. — twierdzi Howard Archer, ekonomista IHS Global Insight.

W rozkroku

Rynek pracy strefy euro jest jednak coraz bardziej podzielony. Bezrobocie rośnie przede wszystkim w południowych krajach wspólnoty. W Grecji i Hiszpanii bez pracy jest już prawie co czwarta osoba w wieku produkcyjnym. W pierwszym kraju liczba bezrobotnych od wybuchu kryzysu w 2008 r. powiększyła się prawie trzykrotnie, w drugim — wzrosła ponaddwukrotnie. Coraz gorzej jest też w Portugalii (wzrost w ciągu czterech lat z 8,4 do 15,4 proc.), Irlandii (z 5,5 do 14,8 proc.), we Włoszech (z 6,8 do 10,8 proc.) i na Cyprze (z 3,5 do 10,5 proc.). Odwrotna sytuacja jest natomiast w wielu krajach tzw. rdzenia Unii. W Niemczech bezrobocie jest najniższe od 21 lat.

Jak podaje Eurostat, w czerwcu wyniosło 5,5 proc., czyli o 2,2 pkt proc. mniej niż cztery lata temu. Podobnie jest w Austrii. Co prawda bezrobocie w czerwcu nieznacznie wzrosło, ale nadal jest zdecydowanie najniższe w UE. Wynosi 4,3 proc. i przez wszystkie ostatnie kryzysowe lata oscylowało wokół tego poziomu.

— Bezrobocie w strefie euro podąża w dwóch zupełnie innych kierunkach. To skutek przede wszystkim ogromnych różnic w charakterystyce rynków pracy. Kraje takie jak Austria czy Niemcy mają bardzo elastyczny rynek pracy, dzięki czemu firmy w tych krajach mogą np. zmniejszyć w okresie kryzysu czas pracy i uniknąć w ten sposób likwidacji miejsc pracy. Na południu tej elastyczności brakuje. Kiedy więc przyszedł kryzys, firmy masowo zaczęły zwalniać — tłumaczy Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Podobny rozjazd między Północą a Południem strefy euro widać na rynku obligacji rządowych. Rentowności Hiszpanii czy Włoch biją kolejne rekordy (co oznacza, że dług publiczny coraz mocniej ciąży rządom państw), tymczasem Niemcy, Holandia czy Austria od kilku tygodni odnotowują rekordowo niskie rentowności, często nawet ujemne (czyli kryzys strefy euro poprawia tym krajom stan finansów publicznych).

Unijny średniak

Na tle strefy euro polski rynek pracy nadal prezentuje się nieźle. Według metodologii Eurostatu (na podstawie badań sondażowych), stopa bezrobocia wyniosła w czerwcu 10 proc., czyli na poziomie obserwowanym od kilku miesięcy. Stawia nas to dokładnie w połowie stawki 27 krajów Unii Europejskiej. Ekonomiści ostrzegają jednak, że popyt na pracowników może spadać. Na polskim rynku pracy widać już pierwsze sygnały drugiej fali spowolnienia.

— Bezrobocie liczone według metodologii krajowej [na podstawie rejestru bezrobotnych w urzędach pracy — red.] w ostatnich miesiącach spada, ale jest to jedynie korekta związana z powstawaniem prac sezonowych. Gdyby nie ten efekt, już obserwowany byłby wzrost bezrobocia — mówi Maciej Reluga.

Ekonomista prognozuje, że na koniec roku stopa bezrobocia według krajowej metodologii wzrośnie do 13,5 proc. Będzie więc o 1 pkt proc. wyższa niż w takim samym okresie ubiegłego roku, a to oznacza przejście na bezrobocie około 185 tys. osób.

24,7 proc. Takie było bezrobocie w Hiszpanii w II kw. 2012 r. To rekordowy poziom wśród krajów strefy euro.

OKIEM ANALITYKA

Przepaść między krajami będzie się powiększać

MICHAEL SAUNDERS

główny ekonomista Citigroup na strefę euro

W strefie euro narasta przepaść między Północą a Południem i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie ten proces się zatrzymał. Wręcz przeciwnie. Kraje, takie jak Hiszpania czy Grecja, nadal są w recesji i tamtejsze rynki pracy będą się dalej psuć. To oznacza, że wkrótce będziemy obserwowali nowe rekordy bezrobocia w tych krajach. W Niemczech, co prawda, też pewnie w najbliższych kwartałach zobaczymy wzrosty bezrobocia, ale w skali znacznie mniejszej niż w Grecji czy Hiszpanii. Nawet jeśli niemiecka gospodarka spowolni i odnotuje recesję, to dekoniunktura będzie znacznie łagodniejsza niż w krajach Południa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu