Bezrobotni wolą opiekę społeczną - prasa

(Marek Druś)
opublikowano: 2006-12-14 07:38

Bezrobotni masowo wypisują się z pośredniaków, bo wolą żyć dzięki pomocy opieki społecznej niż pracować za 600, 700 zł miesięcznie - alarmuje "Metro".

Bezrobotni masowo wypisują się z pośredniaków, bo wolą żyć dzięki pomocy opieki społecznej niż pracować za 600, 700 zł miesięcznie - alarmuje "Metro".

33-letnia Krystyna, wykształcenie średnie, z małej miejscowości w Zachodniopomorskiem. Mąż tokarz zarabia (z nadgodzinami) 1,2 tys. zł miesięcznie. Do wykarmienia dwoje dzieci i pies. Krystyna nie pracuje. Parę dni temu wypisała się z pośredniaka, bo zaproponowali jej pracę "na kasie" w sklepie spożywczym. W niedziele i święta. 650 zł na rękę.

"Musiałabym płacić za PKS i znaleźć kogoś do dzieci. Nie opłaca mi się. Wolę dorobić 200, 300 zł miesięcznie na sprzątaniu i siedzieć w domu" - mówi otwarcie. Za ile byłaby skłonna pójść do pracy?

"Przynajmniej za 1,2 tys. na rękę" - obrusza się.

Zgodnie z obowiązującym prawem bezrobotny, który sam się wyrejestruje z urzędu, może wrócić po miesiącu i znów dostanie ubezpieczenie zdrowotne. Ale jeśli odmówi podjęcia pracy trzykrotnie, traci ubezpieczenie na trzy miesiące. Dlatego Krystyna, niechętna do pracy, sama się wypisała z pośrednika. Takich "wypisanych" jest ostatnio tylko w powiecie koszalińskim prawie 700 osób każdego miesiąca.

"Słyszymy komentarze, że pracodawcy za małą płacą. Ale nie możemy wnikać w powody, dla których bezrobotny prosi, by go wyrejestrować" - tłumaczy gazecie Ewa Kaczanowska z urzędu pracy w Koszalinie.

Chętnych do wypisania się z pośredniaka przybywa, gdy w powiecie pojawia się firma, która szuka za pomocą urzędu chętnych do pracy w hipermarkecie. "Wielu specjalnie rezygnuje wtedy ze statusu bezrobotnego, żeby nie dostać od nas oferty" - przyznaje szef Powiatowego Urzędu Pracy w Słupsku Janusz Chałubiński.

Przykład? "Z 10 tys. osób, do których wysłaliśmy ofertę pracy w sklepie, aż 4 tys. wolało się wyrejestrować" - dodaje Chałubiński. Stało się tak, pomimo że w Słupsku bezrobocie sięga 14 proc., a w powiecie ponad 28 proc.

Podobnie jest w Olsztynie (bezrobocie w województwie - 23,2 proc, w powiecie - 23,1 proc.), tu ponad połowa bezrobotnych nie pracuje od co najmniej roku. Ostatnio liczba wyrejestrowanych sięgnęła prawie 400 osób z 5,7 tys. bezrobotnych.

Oblężenie przeżywają za to ośrodki pomocy społecznej w całym kraju. Chętnych do darmowych obiadów i dodatków na jedzenie przybywa. W malutkim Słupsku jest ich już o kilkuset więcej niż przed rokiem, a w większych miastach potrzebujących można liczyć w tysiącach - podaje "Metro".

(PAP)