BGŻOptima szykuje się do metamorfozy

opublikowano: 10-05-2013, 00:00

Internetowy wehikuł do zbierania depozytów osiągnął już optymalne rozmiary do przekształcenia się w bank uniwersalny. Mobilny bank.

Bank Gospodarki Żywnościowej z innowacyjnością niespecjalnie się kojarzy. Jako jedyny gracz z pierwszej dziesiątki nie ma aplikacji mobilnej. Ma natomiast wehikuł — BGŻOptima, który pozwala mu się wyrwać do dużego miasta i równocześnie zachować tradycyjną tożsamość. Być może to właśnie on pociągnie go w kierunku nowoczesności.

Przed terminem

BGŻOptima, czyli nowy brand do ściągania depozytów przez internet, wystartowała w listopadzie 2011 r. Cel na dwa lata zakładał zdobycie 100 tys. klientów wraz z 2,5 mld zł oszczędności. Po 17 miesiącach zadanie zostało wykonane. Przed tygodniem bank otworzył lokatę dla 100-tysięcznego deponenta. W styczniu poziom depozytów przekroczył 4 mld zł. Niemało, choć dla przykładu, maleńki Polski Bank Przedsiębiorczości, na początku roku w trzy tygodnie zebrał przez internet 130 mln zł depozytów detalicznych, chociaż detalu nie obsługuje i na tym rynku pojawił się po raz pierwszy. Sceptycy od początku istnienia BGŻOptima podnosili, że nie ma sensu budować osobnego brandu po to, żeby ściągać zdalnie oszczędności. Wystarczy dać dobrą cenę, a ludzie na wyścigi będą wpłacać na rachunki pieniądze. Przekonał się o tym Pocztowy, Meritum, Getin czy FM Bank. Piotr Grzybczak, szef projektu, wyjaśnia, że w Optimie nie chodzi tylko o ściąganie płynności, ale również zamożniejszych klientów z dużych miast, gdzie sieć BGŻ, banku lokalnych i wiejskich społeczności, nie sięga.

— 60 proc. naszych klientów to mieszkańcy 10 największych miast. Ponadto 89 proc. naszych deponentów nie było wcześniej klientami BGŻ — wyjaśnia Piotr Grzybczak. Kolejnym celem Optimy było nie tyle pozyskiwanie lokat, ile utrzymywanie stabilnej, lojalnej bazy depozytowej. To również się udało. Piotr Grzybczak mówi, że poziom lojalności klientów wynosi 103 proc., co oznacza, że saldo depozytów klientów, którzy byli z bankiem od początku roku, było wyższe w grudniu niż w styczniu.

Rozstrzygnięcie w wakacje

Jak by nie oceniać Optimy 100 tys. lojalnych klientów to kapitalik, na którym można budować coś więcej niż bank depozytowy. Piotr Grzybczak zapowiada, że cel na dwa lata to przebudowa portfela w kierunku funduszy inwestycyjnych, produktów ustrukturyzowanych i planów długoterminowego oszczędzania. Pierwsze fundusze są dostępne w Optimie od jesieni ubiegłego roku. Na razie 3 tys. osób zainwestowało 60 mln zł.

— Chcemy, żeby około 15 proc. książki stanowiły produkty inwestycyjne — mówi Piotr Grzybczak.

BGŻOptima powiększy również ofertę o produkty kredytowe. Na jesieni w portfelu znajdą się karty kredytowe. To ważne odstępstwo od modelu banku tylko oszczędnościowego i być może pierwszy krok w kierunku banku uniwersalnego. Piotr Grzybczak zastrzega się, że decyzje w tej sprawie zapadną dopiero latem, ale Optima na serio bierze pod uwagę przekształcenie się w klasyczny bank z serwisem transakcyjnym i kartowym, chociaż z bardzo wyraźnym rysem banku oszczędnościowego.

— Taki projekt będzie miał sens tylko wtedy, gdy nasze rozwiązanie od strony funkcjonalności będzie porównywalne z ofertą konkurentów. Chodzi o serwis internetowy,

ale przede wszystkim mobilny — mówi Piotr Grzybczak. BGŻ jest obecnie ostatnim bankiem z pierwszej dziesiątki, który nie ma aplikacji mobilnej. Niedawno pisaliśmy, że prowadzi rozmowy z Orange o utworzeniu wspólnymi siłami banku mobilnego. Piotr Grzybczak nie chce komentować tej sprawy.

Pasujące połówki

Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego, uważa, że projekt internetowego brandu do ściągania depozytów miał sens, a BGŻOPtima i BGŻ „to uzupełniające się, dobrze pasujące do siebie połówki”. Na dłuższą metę ta symbioza będzie jednak trudna do utrzymania, a na pewno kosztowna. Niełatwo bowiem związać tylko ofertą depozytową na dłużej klienta, który do lojalności poczuwa się tak długo, jak otrzymuje atrakcyjne oprocentowanie.

— Nie wierzę, żeby na dłuższą metę udało utrzymać się internetowe depozyty po niskiej cenie. Jeśli bank pozyskał 100 tys. klientów, może próbować obudować ofertę depozytową mniej lub bardziej rozwiniętymi usługami transakcyjnymi. Przykład Getin Up pokazuje, że nie trzeba wymyślać po raz drugi prochu, tylko naśladować innych, odpowiednio opakowując ofertę — mówi Andrzej Powierża. Getin Up to nazwa nowego rachunku Getin Noble, w ramach którego bank zaoferował wszystkie innowacyjne rozwiązania dostępne na rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu