Białoruski biznes re-relokuje się do Polski

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2024-02-15 20:00

Białoruskie firmy od 2020 r. uciekają z kraju. Na Litwie i Łotwie mają coraz trudniej, więc część myśli o przeniesieniu się do Polski.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile białoruskich firm działa w Polsce i w jakich branżach
  • do jakich krajów białoruscy przedsiębiorcy relokują biznesy
  • co może spowodować napływ kolejnej fali białoruskich firm
  • co może wstrzymać białoruskie inwestycje w Polsce
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W tę sobotę na GPW odbędzie się BelTechGlobal, konferencja, na którą z całego świata przyjadą założyciele największych białoruskich firm technologicznych, w tym kilku jednorożców.

— Mamy 450 miejsc, ale zgłosiło się dużo więcej chętnych. Wielu osobom musimy odmówić. To będzie największa konferencja gromadząca białoruskie firmy w historii Unii Europejskiej. Przyjeżdżają z ponad dziesięciu krajów: Białorusi, Litwy, Łotwy, Szwajcarii czy Cypru. Dla wielu założycieli będzie to spotkanie po latach. Naszym celem jest zgromadzenie całego ekosystemu białoruskiego sektora technologicznego oraz pokazanie możliwości działania w Polsce — mówi Dmitri Danilczuk, szef finansowanego z międzynarodowych źródeł Białoruskiego Centrum Biznesu, które od 2022 r. działa przy Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

W co i gdzie inwestują

Białoruskie Centrum Biznesu pomogło dotychczas ponad 200 firmom w przeniesieniu działalności do Polski.

— Niestety, obecnie możemy działać tylko w jedną stronę — nie możemy pomagać polskim firmom w inwestycjach na Białorusi. W Polsce diaspora przedsiębiorców z Białorusi jest największa. Szacunki mówią o 150-250 tys. Białorusinów mieszkających w Polsce i 5988 firmach z białoruskim kapitałem w listopadzie 2023 r. Większość działa w sektorze usług: handlu, transporcie i logistyce, budownictwie oraz IT. Choć pod względem liczby spółek IT jest na czwartej pozycji, to pod względem zatrudnienia i przychodów jest liderem — mówi Dmitri Danilczuk, który przed przyjazdem do Polski pracował m.in. w firmie konsultingowej, banku centralnym Białorusi, był też wykładowcą na uniwersytecie w Mińsku.

Z jego szacunków wynika, że 20 największych białoruskich firm IT, które relokowały się do Polski już rok temu, zatrudniało 12,5 tys. osób. Część z nich ponad połowę wszystkich pracowników miało w Polsce. Polska jest także ulubionym w regionie zagranicznym krajem białoruskich start-upów: w latach 2020-22 wybrało ją 64 proc. z nich, podczas gdy Litwę 21 proc., a Ukrainę 15 proc.

NazwaLiczba pracowników w PolsceCałkowita liczba pracowników
EPAM540060808
Godel Technologies9881732
Andersen Lab7982775
Innowise695979
LeverX6271219
ITechArt Group6052922
Exadel4121535
Itransition Group3961772
Playtika3733657
Elinext302655
IBA Group2401533
*instinctools233357
Softswiss229856
Solbeg199478
PandaDoc196875
a1qa174926
ISsoft1621199
Coherent Solutions159676
Altoros137389
Senla133469
Źródło: Białoruskie Centrum Biznesu, dane ze stycznia 2023 r.
Największe białoruskie firmy IT w Polsce

122 tys. Białorusinów jest zarejestrowanych w ZUS (dane na połowę 2023 r.). Stanowią 10,2 proc. wszystkich obcokrajowców. W pierwszej połowie 2023 r. otwarto w Polsce 903 firmy z białoruskim kapitałem, czyli prawie połowę liczby z całego 2022 r. — wynika z raportu przygotowanego przez Białoruskie Centrum Biznesu, białoruski think tank BEROC i Fundację Konrada Adenauera. Jego autorzy uważają, że ci, którzy chcieli przenieść się z Białorusi, już to zrobili i nie będzie gwałtownie przybywać białoruskich firm. W II kw. 2023 Białorusini zarejestrowali 2096 indywidualnych działalności gospodarczych i po raz pierwszy od początku 2022 r. było ich mniej k/k.

— Choć 55 proc. białoruskich firm zlokalizowane jest w Warszawie, to działają także we wschodnich województwach Polski oraz w dużych miastach, np. we Wrocławiu, w Krakowie i Gdańsku. Wybrały Polskę ze względu na bliskość geograficzną i kulturową, a także dzięki programowi Poland.Business Harbour, który ułatwiał relokację — mówi szef Białoruskiego Centrum Biznesu.

Program pod nadzorem

Ułatwiał, bo pod koniec stycznia Ministerstwo Spraw Zagranicznych zawiesiło program „do czasu przyjęcia rozwiązań gwarantujących właściwą weryfikację firm i cudzoziemców będących jego beneficjentami”. Resort wyjaśnił w komunikacie, że „Program Poland.Business Harbour nie spełnił pokładanych w nim nadziei. W przestrzeni publicznej podnoszone były m.in. zastrzeżenia dotyczące wykorzystania wiz wydanych w ramach programu do celów niezgodnych z jego założeniami”. Program powstał we wrześniu 2020 r. w celu przyciągnięcia do Polski informatyków i firm IT z Białorusi, potem został poszerzony o takie kraje jak Gruzja, Rosja, Ukraina, Mołdawia i Armenia, a od września 2022 r. objęto nim firmy z branż strategicznych z całego świata.

— Program był sukcesem. Przyciągnął do Polski tysiące pracowników do białoruskich dużych firm, które już wcześniej tu działały, np. jak Epam, dziś notowany na NYSE, czy PandaDoc, pierwszy białoruski jednorożec. Nie powinno się go kasować, tylko zaostrzyć przepisy — uważa Dmitri Danilczuk.

Sąsiedzi mniej przyjaźni

Białoruskie firmy mają problemy także w innych krajach, do których relokowały się po antyrządowych protestach z 2020 r. Szacuje się, że spośród kilkuset tysięcy Białorusinów, którzy wyemigrowali od 2020 r., 40-80 tys. wybrało Litwę, a 2-4 tys. Łotwę. Teraz w tych krajach banki odmawiają im otwierania rachunków, zamrażają płatności, partnerzy i kooperanci odmawiają współpracy, a pracownicy mają problemy z otrzymaniem wiz. W 2023 r. liczba białoruskich firm na Litwie spadła o 37 proc. — do 850, a na Łotwie o 8 proc. — do 371.

— Niektórzy Litwini zaczęli postrzegać białoruski biznes jako zagrożenie bezpieczeństwa narodowego. To dlatego, że – inaczej niż w Polsce – niemal wszystkie firmy [685 z 850 — red.] i wszyscy Białorusini ulokowali się w Wilnie. Zbliżają się wybory i niektórzy politycy podgrzewają te nastroje. Rząd zaostrzył też przepisy, na przykład jeśli ktoś pracował w sektorze publicznym, może nie dostać pozwolenia na pobyt. Firmy zaczynają się re-relokować, głównie do Polski. Dostaliśmy kilkadziesiąt próśb od firm z białoruskim kapitałem zarejestrowanych na Litwie o pomoc w ewentualnej re-relokacji do Polski — mówi Dmitri Danilczuk.

Białoruskie Centrum Biznesu zorganizowało w Wilnie event na temat prowadzenia działalności w Polsce.

— Dlatego liczymy na szybkie odblokowanie programu Poland.Business Harbour. Mamy też nadzieję, że różne miasta i regiony Polski będą konkurować o ściągnięcie białoruskich firm. Białoruś została kiedyś nazwana Doliną Krzemową wschodniej Europy. Nie jesteśmy może największym krajem pod względem liczby mieszkańców i firm, ale system edukacyjny jest przyzwoity i możemy dodać energii wzrostowi gospodarczemu w wielu europejskich krajach, które mierzą się ze starzeniem społeczeństwa. Może powinny walczyć o to, żeby firmy z Białorusi relokowały się do nich? Niektóre kraje Europy Zachodniej, np. Hiszpania i Portugalia, mają programy wspierające cyfrowych nomadów — mówi szef Białoruskiego Centrum Biznesu.

Rynek się kurczy

Od 2020 r. białoruskiemu biznesowi nie jest po drodze z obecnym rządem. Prywatny sektor, który w 2020 r. odpowiadał za 46 proc. zatrudnienia w kraju, 65 proc. eksportu i 55 proc. PKB, zaczął uciekać za granicę. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 2021 r. liczba małych i średnich firm na Białorusi spadła z 14,8 do 14 tys., a w 2022 r. do 13,6 tys. Choć przybyło mikrofirm, to liczba indywidualnych działalności gospodarczych spadła o ponad 10 tys. — do 262,8 tys. Sektor informacji i komunikacji, który w 2021 r. odpowiadał za 7,3 proc. PKB, w 2022 r. dołożył do rozwoju gospodarczego kraju 6,6 proc., a eksport generowany przez HTP — stworzony w 2005 r. hub firm IT — spadł po raz pierwszy w historii z niemal 3,3 do 2,5 mld USD.

Po wybuchu wojny w Ukrainie wielu klientów białoruskich firm zrezygnowało. W latach 2022-23 więcej firm zostało wyłączonych z HTP (177), niż do niego dołączyło (130). W 2023 r. na czele HTP stanął były oficer KGB. Ucierpiał także rynek start-upów — w 2022 r. powstało ich 380 wobec 398 w 2021 r., liczba transakcji, która spadała od 2020 r., skurczyła się do 15.

Okiem przedsiębiorcy
Nie ma nadziei na szybkie zmiany
Piotr Mikrut
prezes Śnieżki, która w Żodinie koło Mińska ma fabrykę szpachli

Obecna sytuacja na Białorusi jest trudna do przewidzenia, więc podjęliśmy środki ostrożności, ograniczając działalność na tym rynku do minimum. Nasze działania są podyktowane przede wszystkim troską o bezpieczeństwo i dobro pracowników. Mamy obawy, że sytuacja nie zmieni się szybko nawet po zakończeniu wojny w Ukrainie i zniesieniu sankcji wobec Białorusi.

Okiem eksperta
Handel nie zamarł, inwestycje tak
Mikołaj Tauber
menedżer w departamencie eksportu PAIH

W wyniku kryzysu politycznego w Białorusi po ostatnich wyborach prezydenckich w sierpniu 2020 r. UE i Polska wprowadzały kolejne pakiety sankcji, które w znacznej mierze ograniczały możliwości eksportu oraz importu towarów między UE a Białorusią. Producenci, których towary trafiły na listy sankcyjne, zaczęli mieć problemy. Dużym utrudnieniem jest także ograniczona możliwość dokonywania transferów walutowych między Białorusią a strefą euro. Po agresji rosyjskiej na Ukrainę polskie firmy zmieniły podejście do prowadzenia biznesu z Białorusią. Znaczna część polskich spółek wycofała się z powodów etycznych.

Mimo zamknięcia większości przejść granicznych i wprowadzenia sankcji w obrotach handlowych nie zanotowano znacznego spadku. Według danych GUS do listopada 2022 r. wyniosły 12 mld zł, a w tym samym okresie 2023 r. 13 mld zł. Obserwujemy spadek zainteresowania polskich inwestorów rynkiem białoruskim w kontekście inwestycji greenfield i brownfield. Sporo polskich zakładów zamknęło produkcję.

Zagraniczne Biuro Handlowe PAIH w Mińsku prężnie działało od września 2018 r. do dnia inwazji Rosji na Ukrainę.

Okiem eksperta
Rząd powinien wesprzeć biznes
Kazimierz Zdunowski
prezes Polsko-Białoruskiej Izby Handlowo-Przemysłowej

Objęcie sankcjami Białorusi w związku z wojną w Ukrainie było dla przedsiębiorców szokiem. Wprowadzając sankcje i ograniczenia, Polska i UE nie wypłaciły odszkodowań za decyzje prawno-polityczne. Część firm zamknęła działalność, część sprzedała majątek, część kontynuuje pracę.

Największym problemem jest „spadek po Kamińskim”, czyli bezpodstawne zablokowanie transportu przez granicę. O ile sankcje przedmiotowe i podmiotowe są określone w dokumentach UE i nikt z poważnych przedsiębiorców nie zajmuje się towarami i usługami objętymi sankcjami, o tyle zamknięcie granicy — całkowite w Kuźnicy, Bobrownikach i Połowcach lub ograniczenie ruchu do 40 proc. możliwości przepustowej w Terespolu/Kukurykach—Brześciu jest wprowadzone bez należytej podstawy prawnej, bez odszkodowania dla przedsiębiorców i szkodliwe dla gospodarki. Przecież to ograniczenie dotyczy legalnych towarów i usług nieobjętych sankcjami UE.

Wojna w Ukrainie zakończy się, nie wiadomo tylko kiedy i jak. Wiadomo natomiast, iż po wojnie powstanie nowa żelazna kurtyna na Wschodzie, i to na polsko-białoruskiej granicy. Rząd powinien zrozumieć, że naszą racją stanu na Wschodzie jest polityka jagiellońska, a nie krzyżackie barbarzyństwo sankcji metodą cepa. Dla takiego podejścia potrzebne są wiedza, wola i zdolność do działania.