Rzecznik Białego Domu Ari Fleischer powiedział w czwartek, że rząd USA liczy, iż Saddam Husajn wyjedzie z kraju i poinformował, że nie ustalono jeszcze, czy taśma z jego przemówieniem TV jest prawdziwa.
Wojska koalicji rozpoczęły tymczasem lądową ofensywę na Irak, wkraczając na jego terytorium z Kuwejtu.
- Nie doszliśmy jeszcze do konkluzji, czy taśma wideo z przemówieniem pokazuje Saddama czy nie i kiedy została nagrana - powiedział Fleischer na briefingu w Białym Domu.
- Nadal mamy nadzieję, że Saddam wybierze emigrację albo że jego dowódcy nie będą słuchali jego rozkazów - dodał.
Zapytany, co administracja USA uzna za miarę sukcesu wojny, rzecznik odpowiedział: "Całkowite rozbrojenie Iraku. Koncentrujemy się na rozbrojeniu". Wypowiedź rzecznika
dziennikarze odebrali jako asekurację na wypadek, gdyby Saddamowi udało się zniknąć.
Fleischer powiedział również, że koalicja antyiracka liczy już 35 krajów. Poprzednio administracja oznajmiała, że inwazję popiera oficjalnie 30 państw, a kolejnych 15 solidaryzuje się z USA "prywatnie". Wiadomo, że chodzi tu kraje arabskie.
Rzecznik podziękował sojusznikom - w tym Polsce - w imieniu prezydenta Busha. Podkreślił, że zwłaszcza narody Europy Środkowowschodniej, "które pamiętają, jak się żyje w ucisku i
widzą w historii narodu irackiego to samo, co same przeżyły", lepiej rozumieją potrzebę wyzwolenia Iraku.
Rzecznik Busha oświadczył, że "nie ma jeszcze informacji co do skali zniszczeń" podpalonych przez reżim Husajna szybów naftowych. Zapewnił jednak, że podpalenie szybów "nie spowoduje zakłóceń" w dostawach paliw i energii na świecie.
DA, PAP