Dżins wiecznie żywy! Odzież Big Stara kupuje niemal co trzeci Polak. Spółka na tym nie poprzestaje, a konkurencja nie daje za wygraną.
Big Star osiągnął sukces, ponieważ potrafił zaspokoić chęć posiadania modnych dżinsów. Potrzebę całkowicie zrozumiałą dla Bogdana Kaczmarka i Wiesława Kostera, polskich właścicieli spółki, pasjonujących się modą i legitymujących doświadczeniem w dziewiarstwie.
Mocne uderzenie
Przedsiębiorcy zaczęli od importu szwajcarskiej odzieży Big Star do Polski na początku lat 90. Uznali oni, że sukces zapewni im tylko status marki rozpoznawalnej i pożądanej, tak jak legendy PRL — Wrangler czy Levi’s, ale w takiej cenie, by w przeciwieństwie do marek zachodnich, mogła ją kupić większość zainteresowanych.
— Byliśmy jedną z pierwszych firm, która wykorzystała reklamę telewizyjną. Ta forma przeżywała wówczas okres świetności. Miała niespotykaną już nigdy później siłę rażenia. W następnym etapie ekspansji dołożyliśmy do tego inną nowość — sieć sklepów. System współpracy z dostawcami, minimalizujący ryzyko po ich stronie, zaowocował dynamicznym rozwojem. W 1996 r. było 166 sklepów, a dziś jest ich 287. Daje to nam pierwsze miejsce na rynku odzieżowym w Polsce — mówi Wiesław Kostera, członek zarządu Big Star Limited.
Niedawno firma wytoczyła kolejną broń. Sprzedawaną w Polsce odzież z logo Big Star reklamuje Lutricia Mc Neal, amerykańska gwiazda muzyki pop-soul.
Szwajcarzy pod kreską
Największym kapitałem spółki jest status jednej z najlepiej rozpoznawalnych marek odzieżowych w Polsce. Szefowie firmy uważają, że zawdzięczają to prowadzeniu działalności wyłącznie w kraju. Dlatego w sytuacji finansowych problemów szwajcarskiej spółki matki, właściciele polskiej części chcieliby przejąć prawa do znaku. Szwajcarzy bowiem, w przeciwieństwie do Polaków, mają coraz większe kłopoty. W ich firmie trwa postępowanie naprawcze. Jednym ze sposobów wyjścia z kryzysu jest sprzedaż marki. Z oferty skorzystać chcą polscy udziałowcy.
— Pozwoli to nam zbudować sieć tam, gdzie jeszcze jesteśmy nieobecni i wzmocnić markę np. w Skandynawii czy na Bałkanach. Mam nadzieję, że w najbliższych tygodniach zapadną decyzje — informuje Wiesław Kostera.
Firma rozwija sieć na Białorusi, Litwie, Czechach, Słowacji.
Natomiast w odróżnieniu od niektórych polskich firm odzieżowych Big Star stawia na produkcję w kraju.
— Pozwala to na stałą kontrolę jakości i elastyczność produkcji. Tylko 6 tygodni potrzebujemy, aby narysowane przez projektanta ubranie znalazło się na półce — twierdzi Wiesław Kostera.
Nie obawia się załamania rynku.
— Rynek dżinsowy to część rynku casual: mody nieformalnej, weekendowej. Ludzie, których korporacyjnym strojem jest garnitur, powoli od niego odchodzą. Firmy często rozciągają „luźne piątki” na pozostałe dni tygodnia. Sam dżins jest i będzie modny. Zarówno klasyczne, jak i „odjechane” modele — podkreśla Wiesław Kostera.
Rynek rośnie
Tymczasem konkurenci nie zasypiają gruszek w popiele. Na polski rynek wchodzą nowi gracze, m.in. węgierska marka Retro Jeans.
— To nie jest tak, że wejście nowych marek powoduje podział rynku na kawałki. Nowe firmy wchodzą, bo rynek wzrasta! Mało tego, w Polsce są wyraźne luki miedzy półkami cenowymi oraz w stylu projektowanej odzieży. Nie ma zbyt wielu marek między najdroższymi propozycjami a Big Starem. Większość projektów utrzymana jest w klasycznym stylu. Jesteśmy drożsi od Big Stara, nasi klienci są starsi, a do tego wolą odzież odważniejszą, bardziej ekstrawagancką. W Polsce rynek odzieży dżinsowej nie jest nasycony — ocenia Tamas Frankowski, zajmujący się PR Retro Jeans w Polsce.
Od kilku miesięcy w stolicy działa brytyjska sieć Pepe Jeans.
— Mamy trzy sklepy w Warszawie, chcemy otworzyć 25 w całej Polsce w ciągu 5 lat. Mamy tu ogromny potencjał rozwojowy. Wraz ze wzrostem gospodarczym rośnie optymizm konsumentów. Ludzie chcą ubierać się w modne i markowe rzeczy — mówi Aneta Szopa, menedżer koordynujący rozwój marki Pepe Jeans w Polsce.
Przyznaje, że firma ma sporo do zrobienia.
— Musimy zbudować świadomość marki, chęć posiadania rzeczy z naszych kolekcji. Aby odnieść sukces, musimy być tak rozpoznawani w Polsce jak Big Star — wskazuje Aneta Szopa.