Sen Biomedu-Lublin i jego akcjonariuszy o leczeniu chorych na koronawirusa preparatem z osocza ozdrowieńców skończył się nieprzyjemną pobudką, ale podstawowy biznes spółki ma się rozwijać. W piątek poinformowano, że Biomed otrzyma do 24 mln zł pożyczki z Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), dzięki czemu zamknął finansowanie dwóch strategicznych projektów - budowy centrum badawczo-rozwojowego w Lublinie i rozwoju mocy produkcyjnych w zakresie terapii raka pęcherza moczowego (projekt Onko BCG).
- Realizowane już dziś inwestycje w CBR i nowy zakład produkcyjny dla produktów Onko BCG oraz szczepionki BCG odbywają się równolegle z procesami rejestracyjnymi. Zrealizowanie naszych planów pozwoli skokowo zwiększyć przychody spółki - mówi Maksymilian Świniarski, prezes Biomedu-Lublin, cytowany w komunikacie spółki.
Na realizację obu projektów Biomed potrzebował ponad 130 mln zł. Większość, bo 72,3 mln zł, pozyskał z dotacji. 33 mln zł dołożyli inwestorzy, którzy w maju objęli nową emisję akcji. Reszta będzie pochodzić z kapitału obrotowego spółki i wspomnianej pożyczki od ARP.
Fundamentem biznesu Biomedu, który po trzech kwartałach tego roku miał 26,6 mln zł przychodów i 1,2 mln zł zysku netto, są cztery produkty. Należą do nich lek przeciwzapalny distreptaza (odpowiada za ok. 40 proc. przychodów), stosowany w profilaktyce konfliktu matczyno-płodowego preparat krwiopochodny Gamma Anty D, a także szczepionka przeciwgruźlicza BCG i opracowany na jej bazie lek Onko BCG wykorzystywany w terapii pacjentów z rakiem pęcherza.
Dotacje i pożyczki mają pomóc spółce właśnie w rozwoju tej ostatniej linii biznesowej. Obecnie szczepionka i Onko BCG wytwarzane są na tej samej linii produkcyjnej. Budowa zakładu ma w pierwszym etapie zwiększyć moce produkcyjne ponad pięć razy.
- To kolejna kluczowa inwestycja Biomedu Lublin, która po zakończeniu budowy, certyfikacji i walidacji już w I połowie 2025 r. pozwoli na zabezpieczenie deficytów i potrzeb terapeutycznych pacjentów na wielu rynkach - mówi Maksymilian Świniarski.
Biomed jest obecnie wyceniany na GPW na blisko 300 mln zł. Od początku pandemii spółka była bardzo popularna wśród inwestorów indywidualnych. Miało to związek z nadziejami na wprowadzenie do obrotu opracowywanego przez nią preparatu na bazie osocza ozdrowieńców, który miał pomagać chorym na COVID-19.
Niemal równo rok temu spółka szumnie ogłaszała rozpoczęcie badań klinicznych i chwaliła się, że ma „pierwszy na świecie skuteczny lek na COVID-19". Badania trwały jednak długo i ostatecznie zakończyły się niczym. Pod koniec listopada Samodzielny Szpital Kliniczny w Lublinie poinformował o ich zakończeniu, a także o tym, że dodanie preparatu z osocza do standardowej terapii chorych z koronawirusem nie ma „statystycznie istotnego wpływu" na wyniki leczenia.
