Czytasz dzięki

Biomed szuka leku w osoczu

opublikowano: 21-07-2020, 22:00

Giełdowa spółka zaczęła odbierać osocze osób, które przeszły COVID-19. Na razie na tym nie zarobi, ale widzi potencjał komercyjny.

Procedury trwały długo, ale wreszcie coś zaczyna się dziać. Jeszcze w początkowej fazie pandemii giełdowy Biomed-Lublin zaangażował się w projekt, w ramach którego na bazie osocza ozdrowieńcow (wyzdrowieli z zakażenia koronawirusem) ma zostać opracowany polski lek. Projekt finansuje Agencja Badań Medycznych (ABM), a jego pierwsze rezultaty mogą być widoczne za kilka miesięcy.

— To, nad czym pracujemy, to nie szczepionka, tylko lek, który wytwarza się z osocza ozdrowieńców. Osocze to jest oczyszczane z niepożądanych elementów i standaryzowane, tak by każda próbka zawierała odpowiednią liczbę przeciwciał. W połowie sierpnia będziemy mogli rozpocząć produkcję partii na potrzeby badania klinicznego. Może ono wystartować w październiku, po analizie próbek przez Instytut Hematologii, i potrwać cztery miesiące. Pod koniec roku powinniśmy już jednak wiedzieć, jaka jest skuteczność tego rozwiązania w leczeniu pacjentów — mówi Marcin Piróg, prezes Biomedu-Lublin.

We wtorek spółka poinformowała o podpisaniu umów z regionalnymi centrami krwiodawstwa na odbiór osocza.

— Podpisaliśmy umowy z dziewięcioma regionalnymi centrami krwiodawstwa i to nam wystarczy — pewnie samo centrum w Raciborzu, które zbiera osocze od ozdrowieńców z kopalni JSW, pozwoliłoby na zaspokojenie potrzeb na tym etapie — mówi Marcin Piróg.

Projekt finansuje ABM, a Biomed na razie realizuje prace „po kosztach”.

— Widzimy jednak w tym rozwiązaniu potencjał komercyjny. Nawet jeśli szybko opracowana zostanie szczepionka — a to wcale nie jest pewne — to przy kolejnych falach zachorowań leki na bazie osocza ozdrowieńców będą przydatne, zwłaszcza że po weryfikacji metody będzie można je szybko opracowywać nawet w wypadku mutacji wirusa — mówi Marcin Piróg.

Tymczasem Biomed zawiesił ostatnio emisję akcji, z której chciał pozyskać pieniądze na inwestycje w produkcję szczepionki przeciwgruźliczej oraz leku Onko-BCG, a także spłatę zobowiązań wobec Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i innych wierzycieli. Zamiast tego pożyczy pieniądze od znaczących akcjonariuszy, którzy w tym celu sprzedawali ostatnio część pakietów.

— Z planu emisji nie rezygnujemy, uznaliśmy jednak, że przeprowadzanie jej przy obecnej zmienności kursu nie jest optymalne. Gdy kurs się ustabilizuje, wrócimy do emisji — chcemy pozyskać z niej kwotę wystarczającą na inwestycje, spłatę części wierzycieli i zwrot pożyczek od akcjonariuszy. Z bieżącym finansowaniem nie mamy problemów — zobowiązania układowe spłacamy z przepływów operacyjnych — mówi Marcin Piróg.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane