Biometria powoli zdobywa uznanie

Surmacz Wojciech, Górecki Radosław
opublikowano: 2000-05-18 00:00

Biometria powoli zdobywa uznanie

Nowoczesne systemy kontroli dostępu

KONTROLUJĄ CZAS, NIE DOSTĘP: W Polsce jest zainteresowanie odbiorców prywatnych naszym czytnikiem biometrycznym, ale jako urządzeniem monitorującym w firmie czas pracy. Podpisaliśmy umowę z pewną polską firmą, która będzie wdrażać ten sprzęt na krajowym rynku. Jaką? Na razie nie mogę powiedzieć. Ale już wkrótce ją ujawnimy — mówi Jerzy Sławiński, zastępca dyrektora ds. badawczo-rozwojowych w Instytucie Maszyn Matematycznych. fot. Borys Skrzyński

Biometria, czyli identyfikacja osób za pomocą linii papilarnych, siatkówki oka czy głosu, staje się coraz bardziej popularna nie tylko na Zachodzie, ale i w Polsce. Systemy biometryczne funkcjonują już podobno w kilku krajowych instytucjach i firmach. Niedługo zawitają do hoteli, a nawet domów.

Jacek Szewczyk z Zakładu Elektroniki COMPAS w Jabłonnie, wyjaśnia, że biometria oznacza identyfikację ludzi poprzez niepowtarzalne cechy charakterystyczne, takie jak wielkość i kształt dłoni, odciski palców czy głos, a nawet budowa oka. Obecnie takie urządzenia można już spotkać w tysiącach instytucji na całym świecie. W naszym kraju nie są jeszcze zbyt popularne.

Swego nie znacie

Tymczasem okazuje się, że systemy i czytniki biometryczne produkowane są również w Polsce.

— Stworzyliśmy system informatyczny, który współpracuje z różnymi urządzeniami biometrycznymi, np. czytnikiem linii papilarnych firmy Identix, w Europie znany jako Fujitsu, czy czytnikiem geometrii dłoni firmy Recognition. Poza tym opracowaliśmy własny czytnik linii papilarnych o nazwie IMM Skan — opowiada Jerzy Sławiński, zastępca dyrektora ds. badawczo-rozwojowych w Instytucie Maszyn Matematycznych.

Nasz rozmówca informuje jednak, że rodzime urządzenie produkowane jest w tzw. serii informacyjnej i na razie jest zainstalowane w kilku miejscach w Polsce.

— Nie mogę powiedzieć w jakich. Przy instalacji tego typu urządzeń, na ujawnienie użytkownika wymagana jest jego zgoda. A my takowej nie mamy — dodaje.

Trudny biznes

Urządzenia i systemy biometryczne produkowane są na świecie przez kilkunaście firm. Na razie nie jest to duży rynek, ale w błyskawicznym tempie się rozwija. Systemy tego typu można spotkać w zachodnich firmach i instytucjach państwowych, a czasami nawet w szkołach. Polscy naukowcy stworzyli własne oprogramowanie do zachodnich systemów.

— Jakieś dwa lata temu zaczęliśmy pracować nad własnym oprogramowaniem. W pierwszej chwili byłem wielkim entuzjastą tego pomysłu. Niestety rozczarowałem się, ponieważ nie spotkaliśmy się z jakimś szczególnym zainteresowaniem. Prawdopodobnie było to spowodowane wysoką ceną zachodniego sprzętu — informuje Jerzy Sławiński.

Dodaje, że spodziewał się większego zainteresowania ze strony instytucji, którym zależy na dobrym zabezpieczaniu dostępu do informacji.

— Po rozmowach z potencjalnymi klientami, dostrzegliśmy zainteresowanie sektora prywatnego. Stąd wzięła się koncepcja stworzenia naszego własnego, tańszego czytnika — informuje.

Chcą do domu

Nowinkami technicznymi w Polsce są zatem bardziej zainteresowani prywatni odbiorcy. Co więcej, chętnie widzieliby je w swoim domu, a nie w firmie.

— Zamierzamy wprowadzić na rynek sejfy otwierane na linie papilarne. Są one produkowane głównie z myślą o rynku hotelarskim. W Polsce pojawią się prawdopodobnie na początku 2001 r. Nie ma jeszcze ustalonej ceny, ale będzie ona oscylować wokół 1 tys. USD (około 4,3 tys. zł) za sejf. Co ciekawe, zainteresowanie tym produktem ze strony hoteli w Polsce jest niewielkie, mamy za to dużo zapytań od prywatnych użytkowników — twierdzi Wioletta Hamerska z firmy Elsafe.

To nie science fiction

Jacek Szewczyk twierdzi, że zastosowanie biometrii staje się coraz bardziej powszechne. Jej przyszłość w systemach kontroli dostępu rysuje się optymistycznie. Jerzy Sławiński twierdzi, że świat niewątpliwie podąża w kierunku biometrycznych systemów kontroli. Najbardziej popularna w tej chwili jest biometria geometrii dłoni i linii papilarnych. Te czytniki najlepiej się sprzedają. Są one po prostu stosunkowo niedrogie w porównaniu z innymi czytnikami, np. siatkówki oka.

— Technologia biometryczna przestała być science fiction — zapewnia Jacek Szewczyk.