Między Zytą Gilowską a Andrzejem Lepperem trwa wojna na argumenty i słowa. Ich kaliber jest coraz większy.
Zyta Gilowska, minister finansów, postanowiła kontratakować. Andrzej Lepper, minister rolnictwa, zarzucił jej hamowanie rozwoju branży przez zmniejszenie ulg w akcyzie na biopaliwa. Aby odeprzeć zarzuty, wicepremier użyła ,,amunicji na grubego zwierza”. Stwierdziła, że znane fiskusowi firmy sprowadziły 155 mln litrów estrów metylowych rzepaku, z czego 100 mln nadal tkwi w magazynach. Nie mogą ich teraz sprzedać, więc lobbują za zmianą rozporządzenia z grudnia 2006 r., co ma wpływ na stanowisko resortu rolnictwa.
— Jesteśmy zwolennikami wspierania produkcji biopaliw przez polskich producentów i z polskiego surowca, a nie wspierania sprzedaży tych pochodzących z zagranicy — podkreśla Zyta Gilowska.
Skrytykowała ekspertyzy prawne, na które powołał się Andrzej Lepper, zarzucając Ministerstwu Finansów złą interpretację unijnego prawa — uważa on, że nie wykorzystało wszystkich możliwości unijnego prawa.
— Pracują u nas specjaliści, którzy pracowali też w Brukseli. Nasza interpretacja unijnej dyrektywy jest słuszna —twierdzi Zyta Gilowska.
Fiskus uważa, że wysokie ulgi zapisane w poprzednim rozporządzeniu doprowadziłyby do nadkompensaty (wartość ulgi byłaby większa niż podatek), stąd już tylko krok do postawienia nam zarzutu przez Komisję Europejską o niedozwoloną pomoc publiczną.
— Przy dodaniu 58 proc. biokomponentów podatek znika. Przy dodaniu 70 proc. trzeba by podatnikowi dopłacać — mówi Zyta Gilowska.
Rynek opowiada się za ministrem rolnictwa.
— Kto kupi biokomponenty, jeżeli firmom dodającym je do paliw nie będzie opłacało się sprzedawać biopaliw — pyta Tomasz Pańczyszyn z Krajowej Izby Biopaliw.
Za kim opowie się premier, do którego należy ostatnie słowo?