"Biopartners to nie studnia bez dna"

Agnieszka Berger
opublikowano: 2009-02-04 07:26

Szwajcarska spółka grupy badająca nowe leki to nie studnia bez dna, twierdzi Janusz Guy, szef Biotonu. Wkrótce okaże się, czy ma rację.

Janusza Guya, nowego prezesa Biotonu, nie martwią rosnące wierzytelności firmy wobec spółki zależnej Biopartners. Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu producent insuliny, który sam ma kłopoty finansowe, zasilił szwajcarskie przedsięwzięcie kolejną pożyczką. Łączny dług Biopartners wobec Biotonu sięgnął już blisko 65 mln  USD.

— Pożyczka, jedna z wielu udzielonych Biopartners przez Bioton, nie wynika z nadzwyczajnych potrzeb spółki, lecz z zaplanowanego harmonogramu wydatków związanych z prowadzonymi przez nią badaniami — mówi Janusz Guy.

Jego zdaniem, jest realna szansa, że nakłady Biotonu wkrótce się zwrócą.

— Biopartners prowadzi wiele projektów. Któryś z nich powinien się w końcu zmaterializować. Na razie nie mamy sygnałów, że po raz kolejny może się opóźnić procedura związana z rejestracją interferonu beta prowadzona przed londyńską agencję ds. leków EMEA. Do Biopartners zgłaszają się już firmy ze światowej czołówki w branży zainteresowane nowym preparatem. To nie przesądza o powodzeniu rejestracji, ale stanowi pozytywną przesłankę. Żaden urząd nie jest całkowicie szczelny — uważa prezes Biotonu.

Cały artykuł w środowym "Pulsie Biznesu".