Biorą chętnie, oddać nie chcą

Rafał Kerger
opublikowano: 2005-08-30 00:00

Polscy przedsiębiorcy, którzy występują o zwrot akcyzy przy wewnątrz-wspólnotowej dostawie towarów, wciąż mają ciężko. Uprośćmy przepisy!

Przedsiębiorcy alarmują: nasze przepisy o podatku akcyzowym, mimo wielu nowelizacji, wciąż zawierają rozwiązania sprawiające podatnikom trudności. Nakładają trudne do spełnienia obowiązki oraz zawierają nieuzasadnione ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej. Przypominamy, że akcyzą objęte są m.in. gazy, paliwa, alkohole, wyroby tytoniowe, samochody i kosmetyki.

— Co więcej, udostępniony przez Ministerstwo Finansów projekt nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym również nie likwiduje niepotrzebnych barier — uważa Krzysztof Stefanowicz, ekspert z KPMG.

Szymon Parulski, doradca podatkowy z Ernst & Young, ma pomysł...

Zróbmy kompensatę

— Jedną z możliwości uproszczenia procedury zwrotu akcyzy, wzorem Niemiec i Litwy, byłoby z pewnością wprowadzenie dla polskich przedsiębiorców instytucji kompensaty przy zwrocie akcyzy — wyjaśnia Szymon Parulski.

Kompensata to w praktyce ograniczenie całej procedury podatkowej do urzędowych papierów — bez wypłaty gotówki. W krajach, w których wprowadzono kompensatę, obowiązek zapłaty akcyzy jest odsunięty w czasie (nawet do dwóch miesięcy). Jeśli przed upływem tego terminu podatnik przedstawi w urzędzie dokumenty uprawniające go do zwrotu akcyzy, a więc udowodni, że wyrób został dostarczony do innego państwa UE, to obowiązek zapłaty akcyzy nie powstaje. Kwota zobowiązania podatkowego jest automatycznie pomniejszana o kwotę należnego zwrotu akcyzy.

W rezultacie przedsiębiorca nie musi zamrażać środków pieniężnych, które i tak w sytuacji zapłaty podlegałyby zwrotowi.

W departamencie podatku akcyzowego resortu finansów wyznaczony do rozmowy z nami urzędnik nie znał takiego rozwiązania.

— Trudno powiedzieć, gdzie przepisy są najlepsze — u nas, w Niemczech, na Łotwie czy na Litwie. Prawo akcyzowe powinno zostać uproszczone, do tego też zawsze w naszych projektach zmian zmierzaliśmy — usłyszeliśmy.

Na razie jednak o jakichkolwiek proprzedsiębiorczych nowelach dotyczących zwrotu akcyzy możemy w Polsce ledwie pomarzyć.

Oto z czym m.in. zmagają się dziś przedsiębiorcy.

Pusty wniosek

W przypadku wewnątrzwspólnotowej dostawy wyrobów akcyzowych zharmonizowanych (paliw czy alkoholu) wniosek o zwrot podatku składają do urzędu celnego (UC) przed dokonaniem dostawy.

— Podobnie jest w wielu państwach UE, niemniej u nas przepisy te są rygorystycznie przestrzegane. Przedsiębiorcy składają tzw. blankietowe wnioski o zwrot akcyzy bez podania danych co do kwoty zwrotu akcyzy i ilości dostarczonych wyrobów. A wszystko w celu zachowania terminu przewidzianego przez przepisy. Później, po dokonaniu dostawy, uzupełniają wniosek — mówi Szymon Parulski.

Inny przykład utrudnień pochodzi z branży chemicznej. To traktowanie wielu produktów chemicznych jak paliwa, choć nie są używane do napędu silników (np. toluen, etylen, butadien lub ksylen). Mimo że substancje te są sprzedawane i zużywane na cele objęte ustawowym zwolnieniem z podatku akcyzowego, na ich przemieszczanie wymagane jest złożenie wysokiego zabezpieczenia.

— Zabezpieczenie jest wyższe niż na benzynę lub olej napędowy — mówi Krzysztof Stefanowicz.

W innej sytuacji są ci, którzy dostarczają do państw UE wyroby akcyzowe niezharmonizowane (kosmetyki i samochody osobowe), objęte akcyzą tylko w Polsce.

Stos papierów i niejasności

— W przypadku tych wyrobów procedura zawieszenia akcyzy nie może mieć zastosowania. W efekcie polscy producenci, np. kosmetyków, są zobowiązani do zapłaty akcyzy do urzędu celnego, a dopiero po dokonaniu dostawy mogą ubiegać się o jej zwrot — informuje Szymon Parulski.

— Taka sytuacja czyni polskich dostawców niekonkurencyjnymi — muszą finansować koszt akcyzy pomiędzy jej zapłatą a zwrotem przez UC — dodaje nasz rozmówca.

Z kolejnym problemem spotykają się krajowi producenci samochodów osobowych dostarczający nowe auta do innych krajów UE na zasadzie pośrednictwa (tj. odsprzedają samochody innym podmiotom, które następnie wywożą auta z Polski).

— W takim przypadku podmiot pośredniczący w sprzedaży aut do innego kraju UE, żeby móc otrzymać zwrot akcyzy, w wielu przypadkach jest zobowiązywany do przedstawienia urzędowi celnemu specyfikacji dostawy poszczególnych pojazdów, co przy dostawach kilku tysięcy samochodów stanowi istotne obciążenie administracyjne — ujawnia kolejny paradoks Szymon Parulski.