Bitbay ma plan „B”

Najpopularniejsza polska giełda kryptowalut ma problemy — wykańcza ją brak regulacji i narzędzia, jakich używają KNF i NBP do pacyfikowania środowiska

Bitbay liczy straty i przygotowuje się do biznesowej emigracji. Firmę zdławiły banki, które wypowiedziały jej umowę na prowadzenie rachunków, oraz wpis na listę ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Przypomnijmy, że trzy miesiące temu do Prokuratury Okręgowej w Katowicach trafiło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Bitbaya z art. 150 ust. 1 ustawy z 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych (nieuprawnione prowadzenie działalności w zakresie świadczenia usług płatniczych, zagrożone karą grzywny do 5 mln zł lub karą do dwóch lat pozbawienia wolności lub obiema karami łącznie). W praktyce oznacza to zarzut, że firma działa jak instytucja finansowa (przyjmuje depozyty), nie mając do tego uprawnień.

Zobacz więcej

Z ŻYŁKĄ DO BIZNESU: Sylwester Suszek, prezes Bitbaya, ma duszę przedsiębiorcy. Zaczynał od handlu komputerami. Pozbył się biznesu, gdy polski rynek zaczęły zalewać popularne sieciówki ze sprzętem AGD i RTV. Próbował swoich sił również w doradztwie finansowym — sprzedawał kredyty i ubezpieczenia. W branżę krypto zainwestował w 2009 r. — zaczynał od kopania cyfrowych walut za pomocą domowego serwera. Pomysł stworzenia Bitbaya wziął się z potrzeby rynku — brakowało miejsc, gdzie można spieniężyć tzw. urobek. Fot. Marek Wiśniewski

— Zaszufladkowano nas razem z przestępcami, tylko dlatego, że polskie prawo nie nadąża za rozwojem gospodarczym. Trzeba oczyścić tę gęstą atmosferę. Jeśli przed wakacjami nie rozstrzygnie się kwestia regulacyjna dla branży krypto, będziemy zmuszeni przenieść firmę do innego europejskiego kraju, w którym będziemy mogli stabilnie funkcjonować — mówi Sylwester Suszek, prezes Bitbaya.

Na czym polegają problemy Bitbaya? Platforma obsługuje 800 tys. klientów, z czego 70 proc. to Polacy. Pozostali to m.in. obywatele Unii Europejskiej, Chin, Indii, Afryki czy Ameryki Południowej. Odcięcie Bitbaya od rachunków walutowych przysporzyło firmie sporo problemów.

— Od kilkunastu tygodni nie obsługujemy rynków USD i EUR. Zagraniczni klienci giełdy mogą grać wyłącznie krypto na krypto. To spowodowało znaczny spadek obrotów — wyjaśnia prezes Bitbaya. Obecnie Bitbaya obsługuje jeden z banków spółdzielczych, który nie prowadzi rachunków walutowych. Problemu nie rozwiązuje nawiązanie współpracy z bankiem zagranicznym, np. czeskim, ponieważ transakcje są księgowane w ciągu kilku dni. Giełdzie nie służą też spadki kursowe najpopularniejszych kryptowalut, takich jak bitcoin, ethereum czy litecoin, oraz liczne ostrzeżenia ze strony zarówno polskich, jak też zagranicznych nadzorców rynków finansowych.

— My również ostrzegamy przed ryzykiem związanym z inwestowaniem w kryptowaluty. Pod koniec zeszłego roku wartość bitcoina przekroczyła 20 tys. USD. W grudniu polscy użytkownicy zrealizowali za pośrednictwem naszej platformy transakcje o wartości przekraczającej 10 mld zł. To dotychczas rekordowa kwota — mówi Sylwester Suszek.

W zeszłym roku wirtualne waluty przyciągnęły wielu niedoświadczonych graczy, którzy nie wiedzą jednak, czym są te instrumenty finansowe. Sporo osób straciło więc zainwestowany kapitał, co ostudziło ich zapał do inwestowania.

Bilet w jedną stronę

Złoty to czwarta waluta, po dolarze amerykańskim, euro i juanie, handlowana do bitcoina. Obracają nią na kryptogiełdach również obcokrajowcy, np. Chińczycy i Norwegowie.

— Polska jest bardzo dobrze znana w świecie kryptowalut, o czym świadczą branżowe konferencje od Stanów Zjednoczonych po Azję — twierdzi Sylwester Szuszek. Dla Bitbaya, który obsługuje przede wszystkim rodaków, przeniesienie spółki do innego kraju może oznaczać duży odpływ użytkowników. Pozyskanie nowych, gdy rynek jest konkurencyjny, będzie trudne, tym bardziej że biznesowa emigracja dużej firmy nie jest prostym zadaniem.

— To bardzo żmudny i skomplikowany proces pod kątem prawnym. Jeśli to zrobimy, raczej nie będziemy rozważali powrotu — podkreśla prezes Bitbaya.

Kryptopatriotyzm gospodarczy

Sylwester Suszek nie chce opuszczać kraju.

— Zależy mi, aby Bitbay był kojarzony z Polską, bo tutaj wyrósł na potężną firmę, wartą dziś blisko miliard złotych. Nadal chcemy się rozwijać i stąd wychodzić na zagraniczne rynki — twierdzi prezes.

Obecnie przedstawicielstwo Bitbaya prowadzi biura w Indiach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W sumie spółka zatrudnia ponad 200 osób. Prezes porównuje platformę do największych internetowych projektów, jak Facebook czy Allegro. Uważa, że jego firma ma szansę odnieść równie duży sukces.

— Dziś nie płacimy takich podatków jak KGHM, ale za parę lat być może się to zmieni. Nie widzę problemu, aby KNF objęła kontrolę nad Bitbayem. Jesteśmy też otwarci, aby pomóc państwowym instytucjom wypracować takie regulacje, które nie zabiją całej branży — dodaje Sylwester Suszek.

 

OKIEM EKSPERTA

Rynek potrzebuje regulacji

RAFAŁ WOJCIECHOWSKI, adwokat z Kancelarii Sadkowski i Wspólnicy

Problemy związane z kryptowalutami lub prowadzeniem giełd wynikają ze strachu przed nieznanym. Brak regulacji ustawowej i jednolitego stanowiska prawników sprawiają, że interesy inwestorów nie są chronione. Nawet rygorystyczne regulacje są jednak lepsze niż ich brak, a jak pokazuje spór o podatek PCC, nie sprawdzają się próby wkomponowania kryptowalut w już istniejące rozwiązania. Nadzorca podejmuje więc kroki, mające na celu zapobieżenie materializacji ryzyka związanego z obrotem kryptowalutami poprzez np. wpisy na listę ostrzeżeń publicznych. W konsekwencji ogranicza się giełdy choćby w dostępie do infrastruktury bankowej. W związku z gwałtownym rozwojem sektora niezbędne jest więc stworzenie ram prawnych, które będą przystawać do celów obrotu kryptowalutami i będą dawały efektywne instrumenty nadzoru. Stworzenie ram prawnych dla kwalifikacji kryptowalut, sposobu prowadzenia giełd oraz ICO [kryptowalutowe finansowanie projektów — red.] pozwoli też na zapewnienie wiarygodnych i transparentnych warunków obrotu dla inwestorów.

Historia Bitbaya w pigułce

Bitbay oficjalnie ruszył 31 marca 2014 r. Przygotowania do uruchomienia platformy trwały kilka lat i kosztowały około 200 tys. zł. Bitbay nie miał prywatnego inwestora — Sylwester Suszek zainwestował w platformę oszczędności, które pochodziły m.in. z kopania kryptowalut oraz oszczędności. Wsparł się również kredytami. Cztery lata od oficjalnego startu giełdy firma warta jest blisko miliard złotych i zatrudnia ponad 200 osób na świecie. Bitbay to silna marka w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Indiach oraz Amsterdamie — polska spółka ma tam również swoje przedstawicielstwo oraz biura. Bitbay wdrożył rozwiązania AML (zabezpieczenie przed praniem pieniędzy) oraz KYC (weryfikacja użytkownika giełdy).

1,5mld zł Tyle wyniósł rekordowy obrót Bitbaya w ciągu jednej doby. Padł pod koniec zeszłego roku…

180 mln zł … a tyle wynosi średni obrót na platformie.

 

 

 

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Bitbay ma plan „B”