W piątek 6 lutego 2026 r. kurs bitcoina zszedł do nieco ponad 60 tys. USD, by następnie powrócić w okolice 65 tys. Deprecjacja sięgnęła niemal dokładnie 50 proc. poniżej rekordowej wyceny z października 2025 r.
W swoich dotychczasowych cyklach koniunkturalnych główna z kryptowalut spadała od szczytu o 93, 86, 84 i 77 proc. To by oznaczało, że dotychczasowej przecenie daleko jeszcze do końca. Zakładając, że tym razem bitcoin potanieje o 70 proc., należałoby się spodziewać spadku kursu do 35-40 tys. USD.
- Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że wcześniej nie było ETF-ów na bitcoina, wiec obecna bessa może mieć mniejszy zasięg – uważa Michał Paul z Superfund TFI.
Marcin Kiepas, analityk firmy Tickmill, na bitcoina patrzy wyłącznie przez pryzmat analizy technicznej. W tym kontekście wskazuje trzy istotne poziomy: 57,6 tys., 52,7 tys. oraz 48,5 tys. USD.
- Notowania bitcoina wyglądają tak jakby chciały dalej spadać. Najgorzej wygląda sekwencja czerwonych świec spadkowych z końca stycznia i początku lutego w połączeniu z mocnymi sygnałami podażowymi w ujęciu tygodniowym. Te ostatnie pojawiły się dużo wcześniej. Zejście poniżej średniej 50-sesyjnej zdarzyło się już w listopadzie 2025 r., choć w styczniu 2026 r. nastąpiła próba powrotu powyżej tej średniej. Nie udało się to, czyli mamy nagromadzenie sygnałów podażowych związanych ze zmianą trendu długoterminowego. Na dniach może pojawiać się jakieś krótkoterminowe odbicie, ale w średnim i długi terminie kurs bitcoina będzie schodził na niższe poziomy – prognozuje Marcin Kiepas.
Cykl halvingowy na bitcoinie
Eryk Szmyd, analityk XTB, zakłada, że przed pierwszą kryptowalutą decydująca i prawdopodobnie ostatnia fala spadków, która sprowadzi notowania do 45-50 tys. USD.
- Podobnie jak w roku 2021, w 2025 bitcoin osiągnął historyczny szczyt jesienią, a czteroletni cykl halvingowy znowu zadziałał wspólne z funduszami ETF dokładającymi się do presji sprzedażowej. Powoli przechodzimy z fazy rezygnacji do kapitulacji i „odkrywania dna”, gdzie rynek będzie szukał stabilizacji w pobliżu kluczowych poziomów wsparcia on-chain. W tym roku uwaga skoncentruje się na pozycjach akumulującej bitcoina firmy Strategy oraz BitMine Immersion, która wchłonęło znaczne ilości ethereum. W warunkach bardzo niskiej płynności jakakolwiek sprzedaż kryptowalut z obu tych podmiotów mogłaby sprzyjać istotnym spadkom cen. Patrząc na dynamikę obecnych spadków zasadne byłoby oczekiwać dna wyprzedaży w drugim lub trzecim kwartale 2026 r., choć podobieństwa do poprzedniego cyklu sugerowałyby listopad – komentuje Eryk Szmyd.
Wspomniany przez niego cykl halvingowy związany jest z technicznymi aspektami działania środowiska blockchain, w którym „wydobywa” się bitcoiny. Nie wdając się w szczegóły, sprowadza się to do tego, że co cztery lata nagroda za wydobycie bitcoina dzielona jest na pół. Na sam rynek bitcoina mechanizm ten przekładał się zaś dotychczas w ten sposób, że po roku spadków następowały trzy lata wzrostów (albo na odwrót, jak kto woli). Tak czy owak szczyt trzyletniego trendu wzrostowego przypadł akurat na jesień 2025 r., kiedy to cena bitcoina dotarła do 126 tys. USD i odkąd to zaczęła spadać.
Aktywo jak inne?
Michał Paul zaznacza, że na rynku pojawiły się dwie narracje. Jedni uważają, że obecne spadki to prosta konsekwencja cyklu halvingowego. Inni zwracają uwagę, że bitcoin choć powstał jako narzędzie antysystemowe, to w międzyczasie objęty został różnymi regulacjami i stał się aktywem podobnym do wszystkich innych, choć może bardziej zmiennym.
Na ten ostatni aspekt zwraca uwagę Daniel Kostecki, główny analityk rynków w polskim oddziale CMC Markets, przypominając, że w grudniu i styczniu przecena bitcoina się nie pogłębiała. Kurs właściwie stał w miejscu aż do momentu, gdy doszło do zamknięcia kilku dużych lewarowanych pozycji, a gwałtownemu zejściu kursu poniżej 70 tys. USD towarzyszyło umocnienie amerykańskiego dolara.
- Historia pokazuje, że bitcoin jest bardzo wrażliwy na wartość dolara i wzrost wartości dolara mógł też być stymulatorem ostatniego tąpnięcia na bitcoinie – zaznacza Daniel Kostecki.
W tym kontekście przypomina o niedawnym, krótkotrwałym tzw. zamknięciu rządu w Stanach Zjednoczonych i napięciach między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
- Zaraz po tym, jak wzrosły ceny ropy, zaczął spadać kurs bitcoina. Kilkunastoprocentowy wzrost cen ropy – np. w wyniku blokady cieśniny Ormuz – byłby bardzo niekorzystny dla wszystkich ryzykownych aktywów – uczula Daniel Kostecki.
- W listopadzie w Stanach Zjednoczonych odbędą się tzw. wybory połówkowe. W ostatnich wyborach prezydenckich środowiska związane z rynkiem kryptoaktywów były języczkiem u wagi dla Donalda Trumpa. Bezpośrednio się do tych środowisk zwracał, więc teraz republikanie tez mogą chcieć przekonać do siebie wyborców z tego rynku jakimiś zmianami regulacyjnymi korzystnymi dla kryptoaktywów. Może być to źródłem jakiegoś wsparcia dla bitconia – dodaje Michał Paul.
