Bitwa biegłych o miliony dla ofiary fiskusa

Prokuratoria Generalna podważa opinię naukowców uniwersyteckiej katedry finansów. Wskazuje sądowi biegłych — nieznaną firmę z zaledwie trzyletnią historią

Zaostrza się sądowa batalia w procesie o gigantyczne odszkodowanie, którego od państwa domaga się Marek Isański za zniszczenie przez fiskusa jego Towarzystwa Finansowo-Leasingowego (TFL). Zespół Katedry Finansów Korporacji Uniwersytetu Łódzkiego wyliczył, że gdyby nie postępowanie skarbówki, to na koniec 2015 r. wartość TFL wynosiłaby prawie 800 mln zł (biznesmen domaga się 157 mln zł odszkodowania). Prokuratoria Generalna, na własne potrzeby, błyskawicznie zleciła kontropinię ekspertowi… Izby Skarbowej w Zielonej Górze, która jest pozwaną w sprawie. Zaledwie w ciągu kilku dni przeanalizował on 20-letnią historię TFL i stwierdził, że opinia biegłych z Uniwersytetu Łódzkiego jest błędna. Następnie zwróciła się do sądu o zlecenie opinii Instytutowi Badań nad Przedsiębiorczością, firmie, która istnieje trzy lata.

STRACONE LATA:
Zobacz więcej

STRACONE LATA:

Marek Isański przez wiele lat walczył o oczyszczenie siebie i swojej firmy z zarzutów łamania prawa. Gdy mu się udało, poprosił w sądzie o odszkodowanie. Teraz prawnicy państwa kombinują, jak odprawić go z kwitkiem. Marek Wiśniewski

Naukowcy nie

Marek Isański nie kryje oburzenia.

— Prokuratoria nie przedstawiła racjonalnych i rzeczowych argumentów podważających opinię 9 naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego. Podważyła obiektywizm autorów opinii i przedstawiła,jako rzekomo obiektywną, ekspertyzę jednej osoby, która jest biegłym skarbowym i od kilkunastu lat sporządza opinie na zlecenie organów podatkowych i prokuratur. Przypomnę, że w tej sprawie pozwane są prokuratura i organy podatkowe w Zielonej Górze — mówi Marek Isański, podkreślając, że wybrani przez sąd biegli z Uniwersytetu Łódzkiego pracowali nad opinią około pięciu miesięcy, a ekspert zielonogórskiej skarbówki potrzebował tylko… 6 dni.

Opinię uniwersytetu bezpardonowo atakuje Patrycja Majder, starszy radca Prokuratorii Generalnej. „Opinię w całości kwestionuję. Zawiera ona liczne błędy metodologiczne i obliczeniowe. Autor opinii podszedł do jej sporządzenia jak do projektu inwestycyjnego, wyliczając, ile miałaby być warta spółka, gdyby była zarządzana zgodnie z jego własnymi pomysłami, bez uwzględnienia jej rzeczywistej sytuacji, w której miałaby działać. Opinia taka nie jest przydatna na potrzeby postępowania sądowego” — czytamy w przesłanym przez nią do sądu dokumencie. Oczekując od sądu nowej opinii, zaznaczyła kategorycznie, że prokuratoria nie zgadza się, by autorem nowej ekspertyzy były dwa inne instytuty naukowe polecane sądowi przez Marka Isańskiego (Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Wydział Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego). „Działanie tych instytucji wyłącznie na gruncie naukowym może prowadzić do analogicznych błędów, wynikających z braku umiejętności wykorzystania wiedzy teoretycznej w praktyce” — czytamy w piśmie Patrycji Majder.

Nasi lepsi

Jej zdaniem, nową opinię powinien sporządzić warszawski Instytut Badań nad Przedsiębiorczością. Firma, która ma mieć odpowiednią wiedzę teoretyczną i doświadczenie, została założona jako spółka z o.o. (z kapitałem 5 tys. zł) trzy lata temu.

— Nie zatrudniam pracowników na podstawie umowy o pracę. Współpracuję stale z kilkunastoma biegłymi sądowymi z różnych dziedzin. Gdy instytut dostaje zlecenie sporządzenia opinii czy wyceny, w zależności od jego charakteru tworzony jest zespół do wykonania zadania. Najczęściej jest to zespół składający się ze wspólników spółki. Firma specjalizuje się m.in. w wycenie przedsiębiorstw. Wykonujemy usługi na rzecz sądów, prokuratur oraz indywidualnych klientów. Wykonywaliśmy ekspertyzy w sprawach sądowych, w których stroną była Prokuratoria Generalna. Jednak nie mam na razie wiedzy, byśmy mieli sporządzać opinię w sprawie TFL — informuje Joanna Opalińska, wspólnik i prezes instytutu (także syndyk sądowy).

Podkreśliła, że jako biegły sądowy występuje obecnie w głośnym procesie WGI. Marek Isański twierdzi, że nowa opinia nie jest potrzebna.

— Liczę, że sąd nie przychyli się do wniosku o nową opinię. Powołanie do opiniowania zupełnie nieznanej spółki, zarejestrowanej w mieszkaniu prywatnym, dowodzi tego, że prokuratoria zdaje sobie sprawę, że każdy uznany instytut naukowy potwierdzi opinię biegłych z Uniwersytetu Łódzkiego — uważa biznesmen. Zapytaliśmy Prokuratorię Generalną, z jakich powodów domaga się wykonania kolejnej ekspertyzy przez Instytut Badań nad Przedsiębiorczością, i poprosiliśmy o wskazanie spraw, w których współpracował on z prokuratorią.

— Podmiot sporządzał opinie w postępowaniach sądowych. W sprawie konkretnych jego doświadczeń w tym zakresie proszę kontaktować się z osobami upoważnionymi do wypowiadania się w jego imieniu. Podkreślam, że wyboru biegłego dokonuje sąd — mówi Sylwia Hajnrych, rzecznik prokuratorii. © Ⓟ

Bez zarzutów i... firmy

W drugiej połowie lat 90. Towarzystwo Finansowo-Leasingowe należało do czołówki firm w branży. Specjalizowało się w leasingu autobusów dla PKS. Fiskus zarzucił mu przestępstwa skarbowe. Marek Isański wylądował w areszcie. Po latach on i jego firma zostali oczyszczeni z wszelkich zarzutów. Firmy już nie udało się uratować. Ostatnia ze spornych z fiskusem spraw zakończyła się po… 20 latach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Bitwa biegłych o miliony dla ofiary fiskusa